Po czterech miesiącach br., w ujęciu rocznym, eksport w euro wzrósł o 4,2 proc., a import o 1,3 proc. – podał GUS. To cieszy, bo po trzech miesiącach br. eksport był większy jedynie o 1,7 proc., r/r. Szybciej rósł eksport do krajów rozwiniętych, o prawie 6 proc. Zmniejszył się eksport do krajów rozwijających się. Wyraźnie widać wyhamowanie spadku eksportu do krajów Europy Środkowej i Wschodniej (wzrost o 5 proc.). Dynamika eksportu mocno się zwiększyła, ale daleko jej do tej z ostatnich lat.

Cały czas wzrasta udział eksportu do Niemiec w eksporcie ogółem, co potwierdza bardzo silne powiązanie gospodarek polskiej i niemieckiej. Z jednej strony to dobrze, że mamy tak silnego partnera, o stabilnej gospodarce, współpracującego z naszymi firmami. Z drugiej zaś oznacza to, że jakiekolwiek perturbacje u naszego zachodniego sąsiada mogą przełożyć się na prawie 30 proc. polskiego eksportu. Przyspieszył także import. Po czterech miesiącach br. wzrósł r/r o 1,3 proc. (po 3 miesiącach wzrost wynosił 0,8 proc.). Stało się tak mimo silnego spadku, prawie o 20 proc., importu z Rosji. Relatywnie sporo wzrósł natomiast import z Chin, USA, Belgii i Holandii. Przyczynami przyspieszenia importu mogą być rosnąca konsumpcja i dostosowywanie się do niej przedsiębiorstw.

Szanse na to, aby eksport w 2016 roku rósł w tempie 6-7 proc. są niewielkie, nie tylko z powodu wysokiej bazy z ubiegłego roku, ale również dlatego, że nie wiadomo w jakim tempie będzie się rozwijała gospodarka światowa. Duża niepewność panuje też w związku z Brexitem. Niepokoi zwłaszcza słabszy eksport do krajów rozwijających się, które mają pełnić szczególną rolę w planie wicepremiera Morawieckiego.