Dzień wielkich promocji i zakupowego szaleństwa w USA to już amerykańska tradycja. W Polsce czarny piątek dopiero raczkuje, a promocje pozostawiają jeszcze wiele do życzenia

Amerykanie cały rok czekają na tzw. Black Friday (Czarny Piątek) – pierwszy piątek po Święcie Dziękczynienia w USA i ostatni piątek listopada. Kiedy wszyscy przetrawią już dziękczynnego indyka, masowo biegną do centrów handlowych i sklepów, które co roku oferują olbrzymie zniżki. Promocje sięgają nawet 70 proc., nic więc dziwnego, że ludzie koczują pod drzwiami już od czwartku.
W Czarny Piątek w amerykańskich sklepach można doświadczyć prawdziwie drakońskich scen.

Dosłownie – do 2015 r. podczas zakupów zginęło 7 osób, a 98 zostało rannych. Jednak mimo kontrowersji, od początku lat dwutysięcznych Black Friday jest dniem, który na dobre wpisał się w amerykańską tradycję i wytworzył wokół siebie otoczkę święta. Corocznie w ten dzień sklepy rejestrują największe zyski.
Jednak, jak zauważa portal PYMNTS w 2014 r. zyski z Black Friday spadły aż o 11 proc. w stosunku do r. 2013. Rok temu do sklepów ruszyły 223 mln konsumentów, którzy w kasach zostawili 50,8 mld dol. Tymczasem rok temu liczby te wynosiły 249 mln ludzi i 57,4 mld dol. Według gazety ,,Chicago Tribune” powodem są paradoksalnie Święta Boże Narodzenia. Dotychczas Black Friday był początkiem świątecznego zakupowego szaleństwa, jednak obecnie świąteczne okazje i zniżki rozpoczynają się już na początku listopada. Konsumenci zaczynają więc zakupy wcześniej, do czego głównie przyczyniły się sklepy internetowe. Jednak podczas gdy Black Friday może powoli umierać, tradycja ta powędrowała już za granicę. Dociera  ona także do Polski. Czarny Piątek jest u nas jednak jeszcze młodym zjawiskiem. Pierwszy był PayPal, który w 2012 roku umożliwił klientom z całego świata płacenie lokalną walutą za internetowe zakupy w USA. Rok później swoją wersję Black Friday zaprezentował Empik - to pierwsza sieć która przygotowała swoją własną, czarno-piątkową promocję. A przynajmniej na taką była kreowana, gdyż w praktyce nie różniła się ona niczym od standardowych akcji. Był to jednak ważny ruch, który wprowadził Black Friday do Polski.



-  Biorąc pod uwagę, że Black Friday generuje tak duże zainteresowanie ze strony konsumentów i ze strony mediów w USA, to jest to naturalne, że dotarło to na polski grunt – mówi Agencji Informacyjnej Polska Press dr Anna Jupowicz- Ginalska z Uniwersytetu Warszawskiego.

Część rodzimych sklepów jest w pewnym sensie zmuszona do uczestnictwa w wielkich wyprzedażach, jeżeli chce pozostać konkurencyjna. Za pomocą internetu do europejskich klientów dociera także oferta amerykańskich firm. Dlatego, by nie stracić swoich odbiorców, polskie sklepy muszą choć symbolicznie pokazać, że i im nie obce są przedświąteczne promocje.



- Problem pojawia się w momencie, kiedy spojrzymy w jaki sposób Czarny Piątek jest wprowadzany. Z jednej strony nie wszystkie sieci i nie wszyscy usługodawcy biorą udział w tym wydarzeniu. Z drugiej strony zniżki i rabaty proponowane Polakom pozostawiają wiele do życzenia – tłumaczy ekspert.

Aby Czarny Piątek faktycznie zaczął funkcjonować w Polsce, sklepy przede wszystkim muszą postawić na większe rabaty. Kolejnym problemem jest to, co faktycznie się wystawia. Na przykład, sięgając po branżę gier komputerowych - zdarzają się obniżki na gry, które już dawno temu  miały swoją premierę – nie ma tego wabika, który pojawia się w Stanach Zjednoczonych. Tam wystawiane są nowe, atrakcyjne produkty.
- Pojawia się tutaj zmysł myśliwego, który poluje na okazje i próbuje coś z nich ustrzelić, coś co byłoby atrakcyjnie i wymarzone do naszego gospodarstwa domowego, ale może nie do końca potrzebne. Kłopot tylko w tym, żeby w odpowiedni sposób prowadzić  i budować swoją ofertę. Tak, żeby zachęcić odbiorców, żeby przyszli i faktycznie walczyli o dane dobro – wyjaśnia Jupowicz – Ginalska.
Polskie społeczeństwo nie jest jeszcze tak wyedukowane, żeby wiedzieć, że Black Friday to wielki sezon obniżek i początek zakupów świątecznych. Jednak z roku na rok zauważalna jest coraz większa chęć budowania tej oferty. Być może już niedługo możemy mieć Czarne Piątki z prawdziwego zdarzenia. - Jeśli ta świadomość będzie rosła i jeżeli zostanie to połączone z dobrze dopasowana ofertą produktową, to kto wie czy to oczekiwanie na Czarny Piątek w Polsce również nie będzie miało miejsca – podsumowuje dr Anna Jupowicz- Ginalska.