Rozmowa z Piotrem Ambrozowiczem, dyrektorem agencji pracy OTTO na Europę Środkowo-Wschodnią

Czy ten rok będzie łatwiejszy dla pracodawców? Czy skończą się ich problemy z pozyskiwaniem wyspecjalizowanych pracowników?
Powiedziałbym raczej, że będzie trudniejszy. Prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego w Polsce, bezrobocia są na ten rok korzystne. A to oznacza zwiększanie popytu na pracowników. Już od pewnego czasu zauważalne jest zjawisko deficytu pracowników na stanowiska produkcyjne.

Na Dolnym Śląsku to zjawisko jest również widoczne, między innymi w logistyce, ale również w branży IT czy w centrach usługowych. Jeśli chodzi o te ostatnie, to np. bardzo poszukiwani są pracownicy z pewnym już doświadczeniem, np. 3-5-letnim stażem pracy. W przypadku branży IT występuje zjawisko coraz większej specjalizacji. Owszem można znaleźć na rynku informatyka, ale już wyspecjalizowanego w konkretnych dziedzinach, interesujących pracodawcę – już znacznie trudniej. W województwach wschodnich jest na przykład spory problem z pozyskiwaniem osób do pracy w przemyśle spożywczym, zwłaszcza mięsnym. Problem jest też z rekrutacją pracowników sezonowych potrzebnych w okresie świąt, do prac rolnych itd. Próbujemy temu zaradzić poprzez pozyskiwanie pracowników ze Wschodu, gdzie mamy swoje oddziały.

Firma OTTO zresztą specjalizuje się w uzupełnianiu niedoborów na rynku pracy w jednym kraju nadwyżkami z innego kraju.
Na rynku jesteśmy obecni od 2000 roku. Firma rozwinęła się, rekrutując polskich pracowników do Holandii. Obecnie OTTO Polska jest wyspecjalizowanym dostawcą usług w dziedzinie pośrednictwa pracy na poziomie krajowym i międzynarodowym. Zajmujemy się dostarczaniem pracowników, ich rekrutacją, selekcją, a także wspomaganiem administracji pracowniczych naszych kontrahentów. Za pośrednictwem ponad 50 biur rekrutacyjnych w Europie pracownicy tymczasowi są delegowani do wielu przedsiębiorstw – każdego dnia pracuje dla nas ponad 10 tysięcy osób.

Są to jednak pracownicy tymczasowi. Tymczasem wiele osób poszukujących zatrudnienia chciałoby się na dłużej związać z firmą.
Istnieje takie przekonanie, że pracownik tymczasowy jest kimś gorszym od osoby zatrudnionej na etacie. Nic bardziej mylnego. Po prostu firmy wydzielają pewne obszary swojej działalności i chcą, aby były one obsługiwane przez zewnętrznych pracowników. My ich dostarczamy, szkolimy, często nawet zapewniamy klientom niezbędną infrastrukturę. Jeżeli chodzi o warunki zatrudnienia, są takie same, jak w przypadku pracowników wewnętrznych. W wielu przypadkach sytuacja tych drugich jest nawet lepsza. Jeżeli ktoś pracuje na etacie i straci pracę, to pozostaje sam, nagle musi szukać pracodawcy. My natomiast dla naszych pracowników tymczasowych, jeżeli zachodzi taka potrzeba, gdy np. wiemy, że spodziewane są redukcje, aktywnie poszukujemy następnej pracy. To nam się po prostu opłaca, bowiem znalezienie osoby do nowej pracy kosztuje. A my mamy już pracownika, który przechodzi od jednego pracodawcy do drugiego.

Ale są przecież tacy pracodawcy, którzy nastawiają się na szybką rotację pracowników, bo to im pozwala ograniczać koszty.
Taka strategia, w gruncie rzeczy, okazuje się bardziej kosztowna, gdyż ciągle trzeba szkolić nowych pracowników, cierpi na tym jakość itd. Staramy się świadczyć nasze usługi rekrutacyjne na najwyższym poziomie, a to oznacza, że zadowoleni mają być i pracodawcy, i pracownicy tymczasowi.

Słyszy się jednak od wielu młodych ludzi, że znalezienie odpowiadającej im pracy graniczy z cudem.
Jest to też problem podejścia do pracy. Wspomniałem o korzeniach naszej firmy. Polacy, którzy przed laty wyjeżdżali do Holandii i wykonywali proste prace dziś są menedżerami w naszej firmie. Chodzi o to, że bardzo trudno jest znaleźć zajęcie, które by spełniało od razu nasze, nieraz wygórowane, oczekiwania. Trzeba mieć więcej pokory i cierpliwie szukać coraz bardziej satysfakcjonującego zajęcia.

 

Czy zgadza się Pan z poglądem, że uczelnie wyższe źle kształcą, że „produkują bezrobotnych”, że za dużo jest humanistów?
Koniecznym, według mnie, rozwiązaniem powinna być bardziej ścisła współpraca uczelni i przedsiębiorstw. Wspomniałem już o pojawiających się brakach zatrudnienia w niektórych obszarach, na przykład w branży informatycznej. Przedsiębiorstwa z pewnością nawet chętnie dofinansowałyby proces edukacji na przykład w końcowej fazie by mieć wykwalifikowanych, potrzebnych im specjalistów. Jeśli zaś chodzi o nadmiar humanistów, to mogą oni szukać zatrudnienia w obszarach takich, jak HR, marketing, sprzedaż, w centrach usługowych. Wiele osób wybiera taką ścieżkę kariery. a