Panie Marszałku, ostatnio coraz więcej mówi się o planach nowego podziału administracyjnego, utworzeniu nowych województw. Co Pan myśli o takich propozycjach?

Na szczęście nie dotyczą one Dolnego Śląska i w tym sensie możemy spać spokojnie. Ale sam pomysł jest dla mnie zupełnie niezrozumiały. Dzisiejsze 16 województw wg większości fachowców to już za dużo. Przypomnę, że w pierwotnych planach mówiło się o stworzeniu jedynie 12 województw. To miały być silne regiony mające zdolność efektywnego wykorzystania środków unijnych i konkurowania z regionami Europy Zachodniej. Tworzenie mniejszych i słabszych województw nie ma sensu.  To tylko jeden z argumentów przemawiających za zachowaniem obecnego porządku.

Jakie są inne?

Każda zmiana może mieć bardzo poważne konsekwencje finansowe. Trzeba pamiętać, że zarówno rząd, jak i samorządy podpisały stosowne umowy z Komisją Europejską. Na mocy tych kontraktów regiony są odpowiedzialne za dystrybucję ponad 120 miliardów złotych z Unii Europejskiej. Każda zmiana struktury samorządowej przed rokiem 2020 może spowodować ogromne problemy z wydatkowaniem tych środków. W moim odczuciu realnym zagrożeniem byłaby utrata części tych pieniędzy. Jest też aspekt społeczny postulowanych zmian. Od 15 lat pracujemy nad wzmacnianiem tożsamości regionalnej. Podjęto w tym kierunku wiele działań, na które wydano spore środki. Zmiany spowodowałyby, że cały ten trudny proces należałoby rozpoczynać od nowa, a dotychczasowe osiągnięcia zostałyby zaprzepaszczone.

Samorządowcy krytycznie też reagują na zapowiedzi obniżenia wymiaru niektórych podatków, jak CIT i PIT. Dlaczego?

Niepokój wynika z tego, że oba podatki w części zasilają budżety samorządów. Te realizują większość zadań związanych z usługami publicznymi dla mieszkańców. I już dzisiaj nie otrzymują na to wystarczających środków z budżetu państwa. Jeśli będą mieć mniej środków, to stracą na tym mieszkańcy. Powstanie mniej dróg, mniej będzie remontów, gorzej będzie funkcjonowała komunikacja, mniejsze będą zasiłki i wsparcie dla najuboższych.  Tego typu zmianom muszą towarzyszyć propozycje odpowiedniej rekompensaty. O tym jednak nikt nie mówi.

Jaki konkretne konsekwencje mogą przynieść proponowane zmiany?

W przypadku Dolnego Śląska i przy założeniu, że mówimy o budżecie przyszłorocznym, oznaczałoby to utratę około 38 milionów. Dzisiaj ta kwota to między innymi program ochrony zabytków (5mln zł), wkład własny na realizację programu budowy Dolnośląskich Delfinków (6 mln zł), całkowity budżet na sport i turystykę (14 mln zł) i ponad połowa budżetu na integrację społeczną, czyli między innymi pomoc osobom niepełnosprawnym, bezrobotnym i matkom samotnie wychowującym dzieci (20 mln zł). Mówimy zatem o bardzo poważnych zadaniach.

Jaka jest szansa, że te zmiany zostaną wprowadzone?

Rząd nie powinien robić niczego bez odpowiednich konsultacji i wzięcia pod uwagę wszystkich konsekwencji planowanych zmian. Niedobrze byłoby, gdyby sprawy samorządów były rozstrzygane bez ich udziału. Wierzę więc, że do rozmów o przyszłości samorządów zostaną zaproszeni sami zainteresowani, czyli samorządy.