Rozmowa z Pawłem Majtkowskim, niezależnym analitykiem rynków finansowych, o tym, jak przez problemy SKBanku ucierpią klienci innych banków.

Klienci Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie, który posługiwał się marką SKBank, zgromadzili ponad 2 mld zł oszczędności. Jak wiadomo, Komisja Nadzoru Finansowego zawiesiła   jego działalność, a w sądzie leży wniosek o upadłość. Jednak klienci nie stracą  pieniędzy, ponieważ wypłaci je BFG.  Jak to odbije się na całym sektorze i kto poniesie największe koszty niegospodarności SKBanku?  

Mający depozyty wkrótce dowiedzą się, gdzie i w jakich terminach realizowane będą wypłaty. Odsetki na rachunkach i lokatach terminowych naliczane były do 21 listopada, czyli do dnia zawieszenia działalności.  Branża na pewno mocno to odczuje.  Na problemy jednego złożą się bowiem pozostałe banki.  One natomiast - nie mam co do tego żadnych złudzeń! -  będą chciały przerzucić koszty na klientów.  

Czy to oznacza, że czeka nas kolejna fala podwyżek?

To nie jest dobry okres dla Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, bo, niestety,  nie jest on studnią bez dna.  Wartość zgromadzonych w nim pieniędzy na koniec zeszłego roku wynosiła ponad 9,2 mld zł.  Oszczędności w bankach są chronione do równowartości 100 tys. euro, czyli mniej więcej 423 tys. zł.  Nie inaczej jest w przypadku  depozytów klientów Banku Rzemiosła i  Rolnictwa w Wołominie. Należy też pamiętać, że nie mówimy wyłącznie o  lokalnych oddziałach banku.  Lokaty w nim były zakładane w całym kraju - przez internet.  Cieszyły się popularnością, gdyż  - na tle konkurencji - oferta wypadała atrakcyjnie.  Co mamy teraz?  Najpierw trzeba było wyciągnąć z BFG 3 mld zł na ratowanie Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych, a obecnie potrzeba kolejnych 2 mld zł dla  SKBanku.  Z tego właśnie powodu pójdą w górę składki, które banki wpłacają do funduszu.  Żeby zrekompensować straty, sięgną do kieszeni klientów podnosząc ceny różnych produktów i usług. Jestem pewien, że na pierwszy ogień pójdą konta, najzwyklejsze ROR-y.

 Dlaczego akurat te rachunki bankowe?

 Polacy są do nich przyzwyczajeni, niechętnie je więc zmieniają.  Zresztą, wielu posiada zobowiązania, choćby w postaci debetów, z którymi trudno się szybko rozstać. Dla banków konta są więc najłatwiejszym celem, ponieważ klienci nie odejdą od razu do  konkurencji.  

PKO BP podał, że będzie musiał  z powodu SKbanku wnieść do BFG  ok. 350 mln zł. Według ekspertów  to najwięcej ze wszystkich banków. Jego klienci już mają się czego bać?

PKO BP to największy bank i stąd wysoka kwota. Z pewnością odczują to jego klienci, ale w następnej kolejności również korzystający z usług  PeKaO, BZ WBK, mBanku, ING czy Getin Noble.  

Co, jeśli podobna sytuacja zdarzy się w kolejnym banku? Można tego uniknąć?  

Liczę, że jednak mówimy o wyjątkowym  przypadku wołomińskiego. Coś nie zagrało w procedurach. Słyszymy, że bank mógł zataić pewne informacje. Trudno mi to zrozumieć. W każdej podobnej instytucji są wewnętrzne komórki, które zajmują się kontrolą finansów i powinny od razu zareagować, że dzieje się coś złego. Ponadto nad nimi jest jeszcze  Komisja Nadzoru Finansowego. Będzie musiała wyciągnąć wnioski z  procederu. Żeby już nie doszło do takiej sytuacji.  Nie może być przecież tak, że bank udziela kilku podmiotom kredytów na kwotę bliską wartości jego kapitału zakładowego. Później,  gdy jeden wpada nagle w problemy, chwieje się cały bank. W konsekwencji obrywa sektor i klienci. Liczę, że wnioski zostaną wyciągnięte.