Rząd proponuje obniżenie dopłaty do wynagrodzeń osób niepełnosprawnych nawet o jedną trzecią.

Podkarpaccy pracodawcy protestują w związku ze zmianami, jakie mają wejść w życie już stycznia - rząd chce zrównać wysokość dofinansowania do wynagrodzenia niepełnosprawnych. Ma być ono takie samo w przypadku zakładów pracy chronionej, jak i zwykłych firm. Wysokość dopłaty ma być też obniżona.

O 540 zł mniej na osobę

- Największa obniżka dofinansowania będzie dotyczyć wynagrodzenia pracowników z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności.

To najliczniejsza grupa. Zwykłe firmy dla każdej takiej osoby otrzymają o 90 zł mniej, a w przypadku zakładów pracy chronionej aż o 540 zł mniej. To oznacza koniec tych firm. Pracodawcy zapowiadają, że wycofają się z rynku chronionego i zwolnią część niepełnosprawnych – podkreśla Adam Hadław, dyrektor Polskiej Organizacji Osób Niepełnosprawnych w Rzeszowie.

Oprócz tego, że co najmniej połowę ich załogi muszą stanowić osoby niepełnosprawne, to jeszcze ustawodawca nałożył na nich szereg obowiązków. Miejsce pracy musi być dostosowane do potrzeb niepełnosprawnych. Pracodawca musi zapewnić doraźną i specjalistyczną opiekę medyczną, a także dofinansowanie do leków, sprzętu ortopedycznego, rehabilitacji. Niepełnosprawni muszą pracować krócej, mieć dodatkowe przerwę i urlop.

- Z dnia na dzień sytuacja finansowa tych zakładów drastycznie się zmieni, bo rząd nie przewiduje wprowadzenie okresu przejściowego. Ponadto, przepisy unijne zabraniają udzielania pomocy z pieniędzy publicznych firmom, które są w złej sytuacji. A nie ma wątpliwości, że zakłady te wpadną w kłopoty finansowe. Wiele firm może zbankrutować, a wtedy pracę stracą też pełnosprawni pracownicy – dodaje Hadław.

Zagrożonych 93 zakłady

Na Podkarpaciu działa 93 zakłady pracy chronionej, w których pracuje prawie 16 tys. osób, w tym ponad 12,5 tys. to osoby niepełnosprawne. Zakłady te często związane są z kontrahentami wieloletnimi umowami, a zerwanie wiąże się z wysokimi karami.

W najgorszej sytuacji znajdą się spółdzielnie inwalidów. To właśnie im będzie najtrudniej dostosować się do proponowanych zmian. Ludzie pracują tu na umowach spółdzielczych, które bardziej zabezpieczają warunki zatrudnienia niż pozostałe umowy.

- W naszym przypadku dofinansowanie zmniejszy się o 30 proc. Tymczasem związani jesteśmy kilkuletnimi umowami z KGP i wojskiem na dostarczanie wyrobów dziewiarskich> nie wyobrażam sobie, że musiałbym przeprowadzić restrukturyzację firmy – mówi Janusz Magoń, prezes Spółdzielni „Rena” w Rzeszowie.

Podkarpaccy pracodawcy wystosowali pismo protestacyjne do parlamentarzystów. Domagają się pozostawienia dofinansowania na dotychczasowym poziomie. Jeśli jednak zmiany te będą konieczne, to żądają wprowadzenia kilkuletniego okresu przejściowego. W tej sprawie w poniedziałek pracodawcy będą rozmawiać z marszałkiem województwa i posłami.