- Korzystałem z ostatnich promocji - mówi Tomasz Krzepkowski z Bydgoszczy. - Są mi one na rękę. Nie znoszę przedświątecznych kolejek. Co mogę kupię wcześniej.

- Choćby już w listopadzie bakalie, mak, przyprawy, mąkę i cukier - dodaje pan Tomasz.

- Nie chodzę na promocje - przyznaje pani Zofia z Bydgoszczy. Chyba że coś się akurat trafi potrzebnego. Kupuję na bieżąco. Nie starcza mi emerytury na rarytasy. Rabaty nic nie pomogą, gdy co miesiąc trzeba wybierać, co kupić - lekarstwa, jedzenie, czy opłacić rachunki.

- Z promocji korzystam, mam nawet kartę na którą zbieram punkty - dodaje Małgorzata Wesołowska z Torunia. - Cieszę się, gdy można coś złapać taniej.

Mocują się cenami
Sklepy prześcigają się większymi rabatami. Chcą utrzymać klientów. Pierwszy był Lidl, który w połowie września obniżył ceny swoich produktów o 10 procent. Z promocji wyłączone były wtedy tylko alkohole i wyroby tytoniowe.

Kolejny był Polomarket. Pod koniec września zaproponował swoim klientom 20-procentową obniżkę cen mięs i wędlin. Akcja cieszyła się wśród klientów ogromną popularnością.  Jak podaje Katarzyna Ciszewska-Masianis, specjalista ds. PR Polomarketu, w najbliższym czasie należy spodziewać się nowych akcji marketingowych, dzięki którym będzie można kupić produkty jeszcze taniej. Za zakupy sieć chce też nagradzać klientów.

Nie ma sklepów, które nie miałyby jakichś promocji. Choćby Real. - Gwarancja ceny dyskontowej - jeśli produkt z listy jest tańszy w dyskoncie, zwracana jest różnica - podaje Agnieszka Łukiewicz-Stachera, rzeczniczka Reala. - Mamy też hity dnia, tygodnia i miesiąca - można w określonym czasie kupić daną rzecz w dużo niższej cenie.
A Polomarket realizuje „Szczęśliwe godziny”, w czasie których znacznie obniża ceny wybranych produktów.

W innych sieciach, w tym w Tesco, najpopularniejsze są obniżki „2 w cenie 1”.

Zdaniem Andrzeja Falińskiego, dyrektora generalnego Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji, cena to jedyny element, którym markety mogą walczyć.

Czy jest więcej promocji? - Sądzę, że tylko tak się nam wydaje - dodaje Faliński. - Widać kilka akcji promocyjnych, ale mniej więcej jest ich tyle samo. Za to obecnie o wiele mocniejszy nacisk kładzie się na promocje sieci sprzedaży, a nie na sam produkt. Obniżki takie, to naturalna reakcja obronna na recesję. Dwa lata temu najsilniej promowały się supermarkety, teraz dyskonty, przypuszczalnie za rok będą to robiły lokalne markety.

Wyjmą asa z rękawa
To jeszcze nie koniec. Sprzedawcy planują przed świętami kolejne promocje. Ich terminy trwania z roku na rok wydłużają się.

- Pierwsze przedświąteczne promocje pojawią się już 2 listopada - podaje Jakub Jaremko z biura prasowego Tesco. - Jak co roku, klienci mogą liczyć na obniżki najpopularniejszych produktów do pieczenia i innych artykułów spożywczych, oraz na promocje „2 w cenie 1”.

Sieć da również rabaty na wybrane zabawki.

Podobnie w Biedronce, pierwsze świąteczne produkty pojawią się w sklepach w listopadzie, a w ciągu kolejnych tygodni stopniowo będzie rozszerzany ten asortyment.

Polomarket wytypuje za to produkty, których ceny będą przed  świętami niższe nawet o 50 procent. - Zaoferujemy możliwość zakupu produktów w supercenach dzięki specjalnym kuponom rabatowym - zdradza Katarzyna Ciszewska-Masianis. Sklep umożliwi też pracodawcom zakup swoich bonów towarowych.

Czy przed Bożym Narodzeniem będzie więcej promocji?

- Zawsze było ich w tym czasie wiele - dodaje Faliński. - Będzie ich mniej więcej tyle samo, co zawsze. Za każdym razem przed świętami pompuje się sprzedaż promocjami. Być może dyskonty lub pojedyncze sklepy wymyślą coś nowego.