Niezapowiedziane kontrole na fermach drobiu zapowiada Janusz Związek, główny lekarz weterynarii.

Lekarze sprawdzą na przykład, czy w wodzie do pojenia ptaków, nie ma antybiotyków.

- W mięsie kur, które niedawno trafiły do ubojni drobiu w naszym województwie stwierdziliśmy pozostałości antybiotyków - mówi Roman Ratyński, zastępca wojewódzkiego lekarza weterynarii w Bydgoszczy.  - I choć stężenie tych substancji było niewielkie, to hodowca (spoza Kujawsko-Pomorskiego) będzie musiał wyjaśnić, czy podanie leków było uzasadnione i czy okres karencji po antybiotykoterapii był zachowany.

Dr n. med. Zdzisław Brzeski

, toksykolog kliniczny z lubelskiego Instytutu Medycyny Wsi wyjaśnia, że nieuzasadnione i niewłaściwe stosowanie antybiotyków u zwierząt rzeźnych może zaszkodzić konsumentom przyczyniając się do niewrażliwości na te leki. - I w przypadku infekcji bakteryjnej antybiotyk człowiekowi nie pomoże! - dodaje.

Nowy monitoring
Główny lekarz weterynarii zapowiada nowy program monitoringowy w ramach Programu Walki z Antybiotykoopornością. W ulotce informacyjnej skierowanej do hodowców drobiu ostrzega, że samodzielne stosowanie antybiotyków, nielegalny ich zakup są karalne.

Jeśli inspektorzy stwierdzą, że na fermie były stosowane leki niewiadomego pochodzenia lub gdy właściciel stada nie ma dokumentacji leczenia, to nie można przeznaczyć drobiu do konsumpcji. A to wiąże się ze stratami, bo kurczaki będą musiały trafić do utylizacji. 

Lek nie tylko w drobiu
Nie oznacza to jednak, że dotąd takich badań nie prowadzono. W minionym roku, w Kujawsko-Pomorskiem, inspektorzy pobrali 34 próbki pasz w kierunku substancji przeciwbakteryjnych, wynik jednej z nich był dodatni (to znaczy, że mógł być stosowany antybiotyk). W ramach monitoringu żywności w ub.r. inspektorzy pobrali 468 próbek. Trzy wyniki były dodatnie (ślady lekarstwa wykryto w drobiu, mleku i miodzie).

Teraz próbek (w tym wody w kurnikach) będzie więcej.

-  Choć największe niebezpieczeństwo nielegalnego stosowania antybiotyków występuje w tym sektorze, to z konsekwencjami muszą liczyć się także inni gospodarze zajmujący się produkcją mięsa - podkreśla Janusz Związek. - Jednak uczciwi rolnicy nie mają się czego bać.