Depozyty przedsiębiorstw spadły w marcu 2016 r. o 2 proc. m/m, a kredyty o 0,6 proc. Od grudnia 2015 r. depozyty przedsiębiorstw zmniejszyły się o prawie 19 mld zł, a kredyty wzrosły o 6,4 mld zł - podał NBP.

Depozyty przedsiębiorstw zmniejszają się – w marcu br. spadły m/m o 4,6 mld zł, a w stosunku do grudnia ubr. o prawie 19 mld zł. Przyczyny tych zmian to albo słabsze przychody ze sprzedaży, albo problemy z należnościami handlowymi, albo skłonność firm do finansowanie działalności głównie ze środków własnych. Dane dotyczące produkcji sprzedanej przemysłu i sprzedaży detalicznej nie wskazują na problemy popytowe. Aczkolwiek deflacja robi swoje i nie pozwala na znaczący wzrost przychodów ze sprzedaży nawet przy znacząco rosnącej sprzedaży, a tym samym nie daje szans na istotny wzrost zysków. Firmy nie sygnalizują także jakichś poważniejszych problemów z zatorami płatniczymi.

Przyczyną spadku depozytów musi być zatem zachowawcza strategia finansowania działalności. Nie może ona wynikać z problemów z dostępem do kapitału na rynku finansowym. Przedsiębiorstwa wprost mówią, że dzisiaj nie ma problemu z pozyskaniem zewnętrznego finansowania, jeśli oczywiście standing finansowy przedsiębiorstwa tego problemu nie tworzy.  A koszt kredytów, ze względu na niski poziom stóp procentowych, jest naprawdę niski. I możliwości szerokie, bo po kredyt można sięgać nie tylko  na rynku polskim, ale także swobodnie na rynkach krajów UE.

Mimo korzystnych warunków firmy korzystają z zakumulowanych na kontach bankowych środków finansowych.

Nie oznacza to, że w ogóle nie sięgają po kredyty, bowiem należności przedsiębiorstw wobec sektora bankowego rosną. W stosunku do grudnia ubr. przedsiębiorstwa zwiększyły swoje zadłużenie wobec banków o 6,4 mld zł, aczkolwiek m/m wartość należności firm wobec banków spadła o 2 mld zł. Łącznie, na koniec marca 2016 r. przedsiębiorstwa zmniejszyły swój depozytowy stan posiadania o 19 mld zł i zwiększyły kredyty o 6,4 mld zł. Oznacza to, że w stosunku do końca 2015 r.  swoją działalność w ¾ finansują ze środków własnych zgromadzonych na kontach w bankach, a w tylko ¼ z kredytów bankowych.

Ta sytuacja może niepokoić z punktu widzenia inwestycji, które polskiej gospodarce są ciągle bardzo potrzebne (i długo będą bardzo potrzebne), a przede wszystkim potrzebne są przedsiębiorstwom. Przy finansowaniu działalności przede wszystkim ze środków własnych i relatywnie niewielkim udziale finansowania zewnętrznego trudno bowiem zakładać, że uda się osiągnąć zeszłoroczny wzrost nakładów na inwestycje, który wyniósł w 1 kwartale 14,6 proc. (firmy średnie i duże; w cenach stałych), a w całym 2015 r. 11,9 proc.

Wydaje się, że przedsiębiorstwa obawiają się, że kolejne branże będą obejmowane dodatkowymi obciążeniami podatkowymi (na razie tylko banki, handel za chwilę), silniej niż wynika to ze wzrostu wydajności pracy będą rosły koszty pracy (minimalna stawka godzinowa), obrót nie tylko ziemią, ale i innymi aktywami zostanie ograniczony, a spadające ratingi polskiej gospodarki wpłyną na pogorszenie warunków pozyskiwania kapitału na rynkach finansowych.