Bez internetu nie może dziś funkcjonować żaden przedsiębiorca. Umieszczamy w nim wizytówkę firmy, prezentujemy nasze produkty, przyjmujemy zamówienia. O ile jednak mamy wpływ na treści zamieszczane bezpośrednio przez siebie lub osoby działające na nasze zlecenie, to niezależnie od nas krążą w sieci opinie, komentarze, tezy, publikowane przez osoby trzecie. Dobrze, jeśli mają one wydźwięk pozytywny, gorzej, jeśli są obraźliwe i godzą w dobre imię bądź interesy przedsiębiorcy. Co w takiej sytuacji.

Usunięcie wpisu
Polskie przepisy nie są na tyle precyzyjne, aby móc kategorycznie stwierdzić, że każdy obiektywnie pokrzywdzony przez podjęcie określonych działań może wyłączyć negatywny skutek publikowanych treści w sieci.
Ale, gdy sytuacja przekracza wszelkie dopuszczalne prawem granice krytyki, możemy, a nawet powinniśmy podjąć działania, które ukrócą takie praktyki.
Dopuszczalne prawem środki można podzielić na trzy płaszczyzny działań:
Pierwszą z nich można rozpatrywać w kategorii bezpośredniej relacji zainteresowany/poszkodowany a wydawca/administrator serwisu internetowego.
 

Co możemy zrobić:


  •  możemy wystąpić do administratora/wydawcy danego serwisu z żądaniem usunięcia wpisów.

Z reguły takie żądanie jest załatwiane „od ręki”. Zadaniem wydawcy jest bowiem nie tylko przekazywanie określonych informacji, ale i dbanie o to, by publikowane treści, czyli posty, komentarze, opinie zamieszczane przez osoby trzecie nie były sprzeczne z obowiązującymi przepisami, dobrymi obyczajami czy zasadami współżycia społecznego. A nikomu, a zwłaszcza wydawcy, z pewnością nie zależy na negatywnym odbiorze,


  •   możemy zwrócić się do administratora/wydawcy danego serwisu internetowego o udostęp-nienie danych autora wpisu.

Tutaj jednak wkraczamy w zupełnie inny obszar, który należy traktować wieloaspektowo: mamy tu bowiem do czynienia


  •  z ochroną danych osobowych, 

  • tajemnicą telekomunikacyjną b obowiązkami spoczywającym na wydawcy/administratorze świadczącym usługi drogą elektroniczną.

Są to trzy grupy przepisów, do których przestrzegania obowiązani są wydawcy serwisów internetowych.
Po pierwsze, Ustawa z dnia 29 sierpnia 1997 r., o ochronie danych osobowych, gdyż dane uczestnika dyskusji są tymi, które podlegają szczególnej ochronie, a wydawca/administrator z racji tego, że w jego posiadaniu znajdują się dane osób trzecich zobligowany jest przestrzegać  ww. przepisów, ale także rozważyć, czy ten, w kogo zamieszczone wpisy bezpośrednio uderzają, nie zasługuje na gwarantowaną mu prawem ochronę.
Sprawa wydaje się prosta –  administrator/wydawca udostępnia żądane informacje, ale... Często dane, które posiada administrator, nie są wystarczające do identyfikacji – są to np. pseudonimy, a jedynym punktem zaczepienia jest IP komputera.
Tutaj interesy są już nieco sprzeczne, bowiem nie każdy kto publikuje coś w sieci, jest  właścicielem komputera. Jednakże, posiadanie takiej informacji znacznie już ułatwi zainteresowanemu ochronę jego praw.
W przypadku, gdy wydawca/administrator nie chce udzielić potrzebnych nam informacji, możemy zawnioskować do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Może on  nakazać udostępnienie takich danych.
Pamiętajmy, że wniosek musi być uzasadniony, np. poprzez wskazanie, że dane te są niezbędne do wypełnienia prawnie usprawiedliwionych celów wnioskodawcy, w postaci wytoczenia powództwa, np. o ochronę dóbr osobistych.
Jedno z orzeczeń sądowych, które zapadło właśnie w sprawie udzielania informacji, mówi że prawo do swobodnej, anonimowej wypowiedzi nie może chronić od odpowiedzialności za wypowiedziane słowa tych, którzy naruszają prawa innych osób.
W sieci nikt nie jest i nie może być anonimowy. Sąd stwierdził również, że administrator danych osobowych nie powinien obawiać się, iż przekazanie uczestnikowi postępowania adresów IP (danych osobowych) narazi go na zarzut naruszenia tajemnicy telekomunikacyjnej.
Moim zdaniem każdy z wydawców serwisów internetowych powinien wśród swoich pracowników mieć kogoś, kto śledzić będzie na bieżąco zamieszczane przez użytkowników treści, oceniać je, w razie czego usuwać, bo sam regulamin i jego akceptacja nie wystarczy, jeżeli nikt nie będzie kontrolował jego przestrzegania.
Idziemy do sądu
Druga płaszczyzna reagowania na naruszenie w sieci naszych dóbr osobistych to już bezpośrednie kroki podejmowane w celu przymusowego wyegzekwowania swoich praw, czyli
wytoczenie powództwa o ochronę dóbr osobistych.
Zgodnie z art. 24 Kodeksu cywilnego, pod ochroną prawa cywilnego pozostają dobra osobiste człowieka, a w szczególności: zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, pseudonim, wizerunek itd.
Ten, czyje dobro osobiste zostaje zagrożone cudzym działaniem, może żądać jego zaniechania, chyba, że nie jest ono bezprawne (art. 25 k.c.).
Po pierwsze można się domagać od osoby, która dopuściła się naruszenia, by dopełniła czynności potrzebnych do usunięcia jego skutków, poprzez złożenie oświadczenia odpowiedniej treści. Mamy także prawo domagać zapłaty zadośćuczynienia na zasadach przewidzianych w kodeksie lub zapłaty na wskazany cel społeczny.
Jednak tutaj punktem wyjścia jest posiadanie wspomnianych powyżej danych pozwalających zidentyfikować autora (imię, nazwisko, IP komputera).
Zniesławienie to przestępstwo określone w art. 212 Kodeksu karnego. Popełnia je ten kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.
Jeżeli sprawca dopuszcza się tego czynu za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
W razie skazania za ww. przestępstwo sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.
Na koniec najważniejsza rzecz, ściganie tego przestępstwa odbywa się z oskarżenia prywatnego. 
Aby móc dochodzić swoich praw, należy wnieść we właściwym wydziale karnym sądu rejonowego prywatny akt oskarżenia.
Może być tak, że znowu rozbijemy się o brak informacji pozwalających zidentyfikować sprawcę, dlatego należy zgromadzić dowody, aby móc najpierw mieć uzasadnienie naruszenia swoich praw oraz zaistnienia znamion przestępstwa.
 

Nieuczciwa konkurencja
Trzecia płaszczyzna to zwalczanie nieuczciwej konkurencji. Zgodnie z art. 14 Ustawy z dnia 1993 r., o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, czynem nieuczciwej konkurencji jest rozpowszechnianie nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd wiadomości o swoim lub innym przedsiębiorcy albo przedsiębiorstwie, w celu przysporzenia korzyści lub wyrządzenia szkody.
Wiadomościami tymi są np. informacje o osobach kierujących przedsiębiorstwem, wytwarzanych towarach lub świadczonych usługach, stosowanych cenach bądź sytuacji gospodarczej lub prawnej.
Rozpowszechnianiem takich wiadomości jest również posługiwanie się nieprzysługującymi lub nieścisłymi tytułami, stopniami albo innymi informacjami o kwalifikacjach pracowników, nieprawdziwymi atestami, nierzetelnymi wynikami badań bądź nierzetelnymi informacjami o wyróżnieniach lub oznaczeniach produktów lub usług.
Zachowanie takie stanowi wykroczenie, a osoba, która to czyni w celu szkodzenia przedsiębiorcy, podlega karze aresztu albo grzywny. Tej samej karze podlega ten, kto w celu przysporzenia korzyści majątkowej lub osobistej sobie, swojemu przedsiębiorstwu lub osobom trzecim rozpowszechnia takie wiadomości.
W tej sytuacji jeżeli uda się zgromadzić materiały, pozwalające udowodnić dokonanie czynu nieuczciwej konkurencji, możemy żądać zaniechania niedozwolonych działań, usunięcia skutków niedozwolonych działań; złożenia jednokrotnego lub wielokrotnego oświadczenia odpowiedniej treści i w odpowiedniej formie, naprawienia wyrządzonej szkody, na zasadach ogólnych, możemy też wystąpić roszczeniem do sądu.
Co prawda, jak wynika z powyżej przedstawionej argumentacji, dochodzenie swoich praw nie jest takie proste. Jednakże dobre imię przedsiębiorcy, który prowadzi działalność, jest wartością nie do przecenienia i warto zrobić wszystko, by uchylić się od negatywnych skutków czyjejś złej woli.

autorka tekstu jest prawnikiem