Przed firmą ostrzega Komisja Nadzoru Bankowego. Przyglądają się jej ABW, UOKiK, a także Ministerstwo Finansów.

- Jesteśmy z mężem klientami tej firmy – napisała do redakcji pani Agnieszka. - Mamy u nich dwie lokaty na łączną sumę 74 tysięcy złotych. Nie wiemy co z naszymi pieniędzmi, czy w ogóle je odzyskamy. Lokaty kończą się w październiku i kolejna w styczniu. Nie wiemy kompletnie co mamy robić. Śledzimy na bieżąco informacje z których dalej nic nie wynika. Nie wiemy, czy wystąpić o zerwanie lokat, co wiąże się z 19,5 procentową stratą kapitału, czy czekać dalej, o ile w ogóle coś odzyskamy. Jesteśmy załamani, to są oszczędności naszego życia!

Budząca kontrowersje Amber Gold działa od 2009 roku. Umożliwia inwestycje w metale szlachetne. Oferuje bardzo wysokie oprocentowanie takich inwestycji, które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. O firmie zrobiło się głośno kilka tygodni temu, kiedy problemy finansowe zgłosiły linie lotnicze OLT Express. Amber Gold jest ich głównym udziałowcem. Dwa tygodnie temu spółka poinformowała, że wycofuje się z inwestycji w te linie. Powodem było zablokowanie przychodów ze sprzedaży biletów OLT przez operatora płatności.

Amber Gold działa również na terenie naszego regionu. Jej oddziały mieszczą się w Bydgoszczy, Toruniu, Grudziądzu, a także pomorskich Chojnicach.

W sobotę podaliśmy się w bydgoskim biurze firmy za klienta zainteresowanego założeniem lokaty w złoto. Okazało się, że nadal jest to możliwe. Podano nam oferty na okres 8-18 miesięcy, z oprocentowaniem 13,8-14,1 procent.

Przedstawiciel kusił nas zapewnieniem, że zysk z tych lokat jest wolny od tzw. podatku Belki. Zapomniał jednak wspomnieć o tym, że w wypadku ewentualnych zysków należy zapłacić podatek dochodowy.

Zapytaliśmy również o zabezpieczenie w Bankowym Funduszu Gwarancyjnym. Poinformowano nas, że Amber Gold nie jest instytucją bankową i nie posiada takowego.
Biuro prasowe spółki jeszcze kilka dni temu uspokajało, że wbrew pojawiającym się w mediach nieprawdziwym doniesieniom, firma jest w dobrej kondycji finansowej.

- Nie mamy technicznej możliwości wypłaty pieniędzy z depozytów klientów – powiedział w piątek Marcin Plichta, prezes firmy Amber Gold. Jego zdaniem pieniądze klientów są zablokowane na rachunku technicznym w banku. - Bank – mówił Plichta – wypłaci spółce pieniądze dopiero w momencie, kiedy ta wskaże nowy numer konta. Żaden polski bank nie chce nam otworzyć rachunku.

Postępowanie dotyczące ewentualnych nieprawidłowości związanych z jej działalnością prowadzi ABW pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Zdaniem ekonomistów, dużo wyższa stawka oprocentowania powinna być sygnałem ostrzegawczym. Warto sprawdzać, czy firma prowadzi działalność bankową, ma licencję, a przede wszystkim zabezpieczenie w Bankowym Funduszu Gwarancyjnym.

- Potrzebny jest czas na wytłumaczenie przez spółkę, jakie zabezpieczenia działają. - powiedziała Małgorzata Cieloch, rzeczniczka UOKiK w Programie Pierwszym Polskiego Radia. – To co można zrobić, to sprawdzić umowę i zobaczyć ile dni od momentu zgłoszenia się do spółki, ma ona czasu na wypłacenie państwu pieniędzy.

Jak podała „Gazeta Prawna”, Związek Banków Polskich nie wierzy w kłopoty techniczne przy wypłacie gotówki przez Amber Gold. Natomiast analitycy i przedstawiciele Komisji Nadzoru Finansowego uważają, że poszkodowani klienci, którzy nie mogą odzyskać powierzonych spółce pieniędzy, nie maja już na co czekać i powinni zwrócić się do prokuratury.

Do prawnika i doradcy finansowego Piotra Sielickiego, zgłasza się coraz więcej poszkodowanych klientów. Zapowiadają oni złożenie pozwu zbiorowego przeciw Amber Gold.

Czy jesteście Państwo klientami tej firmy? Czekamy na sygnały od Państwa.