Wciąż nie ma ostatecznych rozstrzygnięć w sprawie zakazu handlu w niedzielę i co i raz pojawiają się kolejne opinie na ten temat. W Boże Ciało arcybiskup Marek Jędraszewski apelował o niedziele wolne od pracy, by rodziny miały czas na wychowywanie dzieci. Z kolei właściciele firm gastronomicznych zaapelowali do posłów pracujących nad projektem ustawy o umożliwienie prowadzenia handlu w niedziele przez co najmniej 8 godzin popołudniowych, tak by umożliwić rodzinom zaspokojenie wspólnych potrzeb socjalnych poza domem, a jednocześnie stabilność zatrudnienia pracowników gastronomii.

Troska o podobne wartości - rodzina i wychowanie dzieci - prowadzi, jak widać do odmiennych wniosków. Metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski powoływał się na zasadę solidaryzmu społecznego, zgodnie z którą

wszyscy powinni mieć możliwość niedzielnego wypoczynku i godne przeżycie dnia świątecznego w kręgach rodziny i przyjaciół. Zwrócił też uwagę, że praca w niedziele odbywa się kosztem czasu na wychowanie dzieci, na czym traci rodzina.

Z kolei polscy przedsiębiorcy działający w branzy gastronomicznej, reprezentowani przez Krajową Radę Gastronomii i Cateringu wskazali, że mając na uwadze stabilność branży,

rozwiązaniem optymalnym byłoby prowadzenie handlu w niedziele przez co najmniej 8 godzin popołudniowych, tak by umożliwić rodzinom zaspokojenie wspólnych potrzeb socjalnych poza domem, a jednocześnie stabilność zatrudnienia pracowników gastronomii

.

"Podkreślamy znaczenie możliwości prowadzenia działalności gospodarczej w niedzielę, dla stabilności naszego biznesu (zamknięte punkty handlowe to w praktyce brak zasadności dla otwierania punktów gastronomicznych w tych lokalizacjach), jak również dla stabilności zatrudnienia, które w gastronomii głównie dotyczy młodych osób zainteresowanych możliwością zarobkowania w weekend", napisali w stanowisku skierowanym do Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Przedsiębiorczości i Patriotyzmu Ekonomicznego.

Czytaj też:
Już ponad połowa Polaków musi leczyć się prywatnie. Ile na co wydajemy?

Wśród przebadanych przez PwC sieci gastronomicznych, niedzielne obroty w lokalach zlokalizowanych w centrach handlowych wynoszą średnio 15 proc. (wahają się od 10 do 18 proc.). Czyli na skutek zakazu handlu w te dni sprzedaż może spaść o ok 450 milionów złotych. Towarzyszyć może temu redukcja zatrudnienia w tych placówkach rzędu 9 proc., czyli o ok 1,8 tysiąca osób – Radosław Knap, Dyrektor Generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych.

Punkty gastronomiczne w centrach handlowych w zasadzie nie mają możliwości przeniesienia sprzedaży na inne dni tygodnia. Posiłki spożywane są przede wszystkim przy okazji innych zakupów przez co, jedynie w niewielkim stopniu obroty mogą przenieść się do restauracji poza galeriami, nieobjętych zakazem handlu.

Przedstawiciele Krajowej Rady Gastronomii i Cateringu podkreślają również, że biorąc pod uwagę całokształt prowadzonej dotychczas dyskusji, rozwiązaniem najbardziej kompromisowym byłoby wprowadzenie sztywnych i respektowanych zasad zatrudniania w niedzielę, tak aby chronić jednostki, które najbardziej tej ochrony potrzebują.

OBEJRZYJ WIDEO:
Co drugi Polak planuje w tym roku wyjechać na wakacje