W kopalniach KGHM pracuje ponad 10 tysięcy górników. Ten rok dla miedziowej spółki nie należy do spokojnych. Od początku roku doszło do siedmiu wypadków, w których śmierć poniosło dziewięciu pracowników. Sześć tragicznych zdarzeń miało miejsce w kopalniach rud miedzi, a jeden w legnickiej hucie. Ostatni, bardzo drastyczny, wydarzył się w minioną sobotę. Maszyna zmiażdżyła 38-letniego górnika z Polkowic.

Jak informuje Jolanta Piątek, rzecznik KGHM, postępowania powypadkowe wciąż trwają. - Są one prowadzone przez zespół powołany przez pracodawcę oraz przez Wyższy Urząd Górniczy, Okręgowy Urząd Górniczy, Państwową Inspekcję Pracy i prokuraturę - wyjaśnia. - Dopiero po zakończonych postępowaniach zostaną sporządzone zarządzenia powypadkowe.

Z przedstawionych przez KGHM statystyk wynika, że liczba wypadków w miedziowych kopalniach systematycznie spada.

W 2015 roku było ich o około 30 proc. mniej w stosunku do roku 2010. Jednak w pierwszej połowie tego roku, w odniesieniu do analogicznego okresu, nastąpił ich wzrost w tzw. grupie wypadków lekkich. Te stanowią 98 proc. kopalnianych zdarzeń, w szczególności związanych z ruchem maszyn.

- Niestety, wzrosła również liczba wypadków śmiertelnych - przyznaje rzeczniczka KGHM. - Jest to dla nas szczególni bolesne i niepokojące.

Rzeczniczka zaznacza, że kopalnie miedziowej spółki zachowują najwyższy standard w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy, a nakłady w tej dziedzinie sięgają rocznie ok. 600 mln zł. Pieniądze wydawane są m.in na utrzymanie służb ratownictwa górniczego, klimatyzację zbiorową i stanowiskową, profilaktykę dla zagrożeń ze strony górotworów, zagrożenia gazowego, radiacyjnego i wodnego. A także na punkty pomocy medycznej, pomiary i monitoring parametrów środowiska pracy, promocje BHP, działalność naukową i badawczą oraz szkolenia podnoszące kwalifikacje pracowników.

- Oprócz nakładów na BHP spółka, dążąc do zapewnienia bezpieczeństwa, przeznacza środki na innowacje technologiczne, które poprzez na przykład automatyzację niektórych procesów produkcyjnych, poprawiają bezpieczeństwo pracowników - dodaje Piątek.

KGHM zapewnia, że rodzina zmarłego pracownika nie jest zostawiona bez pomocy. Otrzymuje opiekę psychologiczną, ale także materialną z dwóch źródeł, wynikającą zarówno z ogólnych przepisów KGHM jak i z regulaminów poszczególnych oddziałów. Dlatego ich wysokość może być różna. Żona i dzieci otrzymują też dwie odprawy pośmiertne. Rodzinie przysługują również prawa do świadczeń należnych zmarłemu, np. nagrody rocznej, czternastki, dodatkowej nagrody rocznej, itp. KGHM wypłaca też świadczenie z tytułu ubezpieczenia, ekwiwalentu za deputat węglowy oraz zgromadzone składki emerytalne.

Dodatkowa pomoc to m.in.: pokrycie kosztów pogrzebu i nagrobka oraz zapomogi. Po uzyskaniu renty rodzinnej po zmarłym pracowniku rodzinie przysługuje też m.in. dofinansowanie do wypoczynku dla dzieci czy paczek świątecznych do 14. roku życia.

Józef Czyczerski, szef górniczej „Solidarności” w spółce przyznaje, że KGHM wkłada dużo wysiłku, by wypadków było jak najmniej. - Ale zadania produkcyjne są dość mocno wyśrubowane, a wg mnie, obsady na stanowiskach niedoszacowane. Wzrosło też tempo pracy, więc nietrudno o rutynę i ludzkie zmęczenie - komentuje.

O TYM PISALIŚMY:
- Wstrząs w kopalni Rudna. Sześciu górników w szpitalu
- Wypadek w kopalni Polkowice-Sieroszowice. Nie żyje dwóch górników. Trzeci ciężko ranny