W ciągu roku bardzo wzrosła liczba zadłużonych firm rolniczych i okołorolniczych. W tym samym czasie o blisko połowę wzrosła wysokość ich zadłużenia.

Jak wynika z danych upublicznionych przez Krajowy Rejestr Długów, łączne zadłużenie firm rolniczych i okołorolniczych wynosi obecnie 426 milionów zł. W Krajowym Rejestrze Długów jest zapisanych 9,9 tys. zadłużonych firm działających w sektorze rolniczym. Rok temu było ich o blisko 20 procent mniej.


O  jedną  czwartą - z 35 do 43 tys. zł - wzrosła także średnia kwota zadłużenia przypadająca na jednego dłużnika. Ma on do zapłaty średnio 4 zaległe faktury. 

Najwięcej, bo prawie 130 mln zł, firmy rolnicze zalegają bankom, firmom pożyczkowym, leasingowym oraz ubezpieczeniowym. 50 mln zł muszą natomiast oddać przedsiębiorstwom z sektora handlowego, 46 mln zł - przetwórstwu przemysłowemu, a 27 mln zł - firmom windykacyjnym, które przejęły długi.

Generalnie duże gospodarstwa radzą sobie bardzo dobrze, a w tarapaty wpadają te mniejsze. Zdaniem analityków polskie gospodarstwa są wciąż zbyt małe i za mało eksportują, za to pracuje w nich zbyt wiele osób. Sprawia to, że pod względem wydajności na tle innych krajów Unii Europejskiej wypadamy bardzo słabo i chociaż wydajność rolnictwa jest wyższa niż w latach poprzednich, to i tak takie tempo jej wzrostu nie pozwoli nam dogonić pozostałych państw.

Firmy współpracujące z rolnikami przyzwyczaiły się do długich terminów oczekiwania na płatność. Wierzyciele wiedzą bowiem, że rolnicy dostają duży zastrzyk gotówki, kiedy sprzedadzą towar, którego produkcją się zajmują. W związku z tym są w stanie wydłużać terminy płatności nawet o kilka miesięcy, ufając, że wtedy płatność zostanie uregulowana. Z doświadczeń  egzekutorów wynika jednak, że im dłużej zwleka się z podjęciem działania, tym trudniej później pieniądze odzyskać. Rolnicy również udzielają swym kontrahentom kredytów kupieckich, które polegają na odraczaniu terminu płatności.

Odwlekanie płatności w czasie prowadzi jednak do tego, że gospodarstwa rolne same się zadłużają. Nie otrzymują płatności za sprzedany towar, ale muszą zakupić np. nasiona, nawozy, sprzęt, pożywienie dla zwierząt. Często same muszą się zapożyczać. Tworzy się błędne koło, które w konsek-wencji prowadzi do utraty płynności finansowej. Doskonale widać to na przykładzie przedsiębiorstw rolniczych, które do odzyskania od swoich dłużników mają łącznie ponad 175 mln zł.

Przy tym poziom  zadłużenia rolnictwa jest trudny do dokładnego zmierzenia, bo do końca nie wiadomo, czy zobowiązanie rolnik zaciąga jako przedsiębiorca, czy jako  zwykły konsument. 

Wieś też zadłużona
Do tych 426 milionów złotych długów przedsiębiorstw rolniczych oraz pracujących na rzecz rolnictwa należałoby doliczyć jeszcze jakąś część z pięciu miliardów złotych długów, jakie ogólnie winni są przeróżnym wierzycielom mieszkańcy wsi. Zdaniem fachowców  trudno jednak oszacować, jaką część, bo wielu zadłużonych z różnych powodów mieszkańców wsi nie ma już nic wspólnego z rolnictwem - poza adresem zamieszkania na wsi. Z kolei część współczesnych rolników to osoby pochodzące z dużych miast, a także w nich mieszkające, które uprawę roli czy hodowlę zwierząt potraktowały jako dochodowy biznes.