Tak zimnej wiosny nie było już dawno. Temperatury spędzają sen z powiek m.in. sadownikom. Będzie drożej, co odczuje każdy z nas. Wyjątkowo zimna wiosna spędza sen z powiek pszczelarzom i sadownikom, ale niebawem jej skutki odczujemy wszyscy. I to we własnej kieszeni. Należy się spodziewać nie tylko wyższych cen owoców i warzyw, ale także rachunków, choćby za ogrzewanie. Wiosna nie oszczędza pszczół

Zazwyczaj temperatura w marcu wynosi powyżej 10 stopni Celsjusza. W takiej temperaturze pszczoły mogą latać, więc jeśli znajdą sobie pożytek (obszar pracy – red.), przynoszą pokarm do  ula i zaczyna  się proces rozmnażania – opowiada Krzysztof Górny z Polskiego Związku Pszczelarskiego. Dodaje, że jeśli w odpowiedni sposób się rozmnożą, to na przełomie kwietnia i maja, kiedy kwitną rośliny, zaczynają zapylanie, przez co zwiększają plony – u sadowników o ok. 80 procent, a w przypadku rzepaku o 50 proc. – W tym roku pszczoły nie wyleciały. Było poniżej 10 stopni, przy takiej temperaturze zginęłyby. Skoro nie wyleciały, to nie były w stanie przynieść sobie pokarmu, więc się nie rozmnożyły – mówi Górny.

W efekcie pszczelarze potracili pszczele rodziny, nie doszło do zapylenia, a część kwiatów zmarzła. – Nawet jeśli teraz temperatury skoczą do 20 stopni, to nie uda się nadrobić straconego czasu – pszczoły nie zdążą się rozmnożyć, a dorosłe owady pojawią się w momencie, kiedy drzewa owocowe już przekwitną – mówi Górny. I przyznaje, że przez to ceny warzyw i owoców wzrosną, bo będzie ich brakowało. – Z drugiej strony żyjemy  w czasach globalnego rynku – jeśli czegoś nie wyprodukujemy, to zostanie zaimportowane, więc w czasie niedoboru będzie drożej, ale później ceny się wyrównają – uważa Górny.

Krzysztof Stuglik, sadownik z podbielskich Mazańcowic, przyznaje, że przymrozki, które wystąpiły dwa dni po świętach i te sprzed dwóch dni zniszczyły sporo kwiatów. – W przypadku upraw sadowniczych straty będą spore. Jak duże, to na razie trudno powiedzieć – komentuje Stuglik.

Rolnicy o tegorocznej wiośnie

W zdecydowanej lepszej sytuacji są rolnicy.

– W naszych warunkach, gdzie nie ma typowych upraw rolniczych, zboża i oziminy nie ucierpiały – mówi Ewa Foik z Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Żywcu. I dodaje: – Jest tylko problem z jarymi, bo kto nie zasiał wcześniej, to już tego te nie zrobi. Natomiast z ziemniakami, kukurydzą i okopowymi myślę, że nie będzie problemu i uda się je jeszcze posadzić – dodaje Foik.

Od rolników z Żywiecczyzny nie docierają niepokojące informacje na temat strat w uprawach. W czwartek, kiedy wyszło słońce, a temperatura wzrosła, wielu z nich wyjechało na pola. – Rozmawiałam z rolnikiem z Radziechów, który obawiał się, że przemarzł mu rzepak, ale okazuje się, że wszystko jest w porządku – opowiada  Foik.  

 
I to właśnie strat w rzepaku rolnicy obawiają się najbardziej. Niekoniecznie z powodu majowych przymrozków, ale kwietniowego śniegu.

 
– Największe straty przyniósł śnieg, który spadł w kwietniu. Jaki wpływ miały ostatnie przymrozki, to dopiero okaże się za kilka dni. Rzepak „pokręciło” i połamało, jest też popękany, więc mogą wejść w niego szkodniki. Zboża się podźwignęły, ale ta pogoda też mogła na nie wpłynąć, bo jednak zahamowała ich wzrost, więc mogą też to odchorować – mówi Roman Pielorz z miejscowości Sadów w powiecie lublinieckim, przewodniczący Rady Powiatowej ŚIR w Lublińcu.

Sezon grzewczy wydłużony

Tymczasem zimna wiosna spowodowała, że niektórzy zdecydowali się na wydłużenie sezonu grzewczego, np. w częstochowskich osiedlach zarządzanych przez miejską spółkę ZGM TBS kaloryfery będą ciepłe zdecydowanie dłużej, więc koszty będą większe. Administratorzy już zapowiadają, że zwroty nadpłat za ogrzewanie, jakie mieli niektórzy w poprzednich sezonach, mogą się nie powtórzyć.

W ubiegłym roku zwrócono mi ponad 100 zł z wpłat na ogrzewanie, ale w tym sezonie momentami kaloryfery były odkręcone na maksimum. Tak długo utrzymujących się niskich temperatur w maju nikt się nie spodziewał. Zapowiedzi pogodowe są umiarkowane, więc mam nadzieję, że nie będę musiał chociaż dopłacać – mówi Mirosław Caban, mieszkaniec bloku należącego do ZGM TBS.

Liczenie strat

Komisje szacują straty w gospodarstwach.

Na podstawie danych przekazanych przez wojewodów, w 199 gminach na terenie kraju działają lub działały komisje ds. szacowania strat w rolnictwie – poinformowało w środę Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zastrzegając jednocześnie, że jak na razie  jedynie 14 komisji zakończyło już swoje prace.
Jak duże są straty w uprawach?

 

Z protokołów komisji wynika, że 3582 gospodarstwa rolne poniosły straty w uprawach. Niekorzystnymi zjawiskami atmosferycznymi dotkniętych zostało około 13 tysięcy hektarów, w tym ponad 1421 ha wynosi powierzchnia działek, na których szkody przekroczyły 70 proc., i 8400 m kw.  powierzchnia szklarni i tuneli foliowych, gdzie powstały szkody na powierzchni co najmniej 70 proc. upraw. Łączna wartość oszacowanych do tej pory szkód wynosi ponad 4 mln 367 tys. zł.

 

Dopłaty do ubezpieczenia

 

W tym roku dopłata do składki ubezpieczenia wynosi 65 procent, a w budżecie państwa jest prawie 1 mld złotych, który przeznaczono na ten cel. W kolejnych latach suma ta zostanie jeszcze zwiększona.