Dwuletnie pstrągi trafiły do pięciu rzek w powiecie kłodzkim. Wszystko po to, aby ocalić ten gatunek, który sami niszczymy.

Sto tysięcy małych pstrągów potokowych trafiło w środę do Ścinawki, Nysy Kłodzkiej, Bystrzycy, Bystrzycy Dusznickiej i Włodzicy. 2-letnie ryby zostały wyhodowane w Ośrodku Hodowli Pstrąga w Ścinawce Średniej.

W ramach akcji, którą finansowo wspiera Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej we Wrocławiu, w sumie do dolnośląskich rzek trafiło ich dotąd już niemal 700 tysięcy.

Takie działania są konieczne z uwagi na liczne zagrożenia. Siedliska pstrąga są niszczone podczas remontów w obrębie koryt rzek prowadzonych z użyciem ciężkiego sprzętu. Profilowanie i wyrównywanie dna oraz brzegów rzek może prowadzić do nieodwracalnych zniszczeń naturalnych miejsc życia ryby.

- Zagrożeniem dla pstrąga są również trafiające do wód ścieki komunalne i zanieczyszczenia z upraw rolniczych oraz ferm hodowlanych - ocenia Aleksander Marek Skorupa, prezes WFOŚiGW we Wrocławiu.

Koszt tegorocznego zarybiania to 227 tys. zł, z czego 131 tys. zł to dotacja z Funduszu. Pstrąg potokowy potrzebuje do życia czystej i chłodnej wody, szybkiego prądu i dna pokrytego kamieniami lub żwirem.

- Bardzo dobrze, że są organizowane takie akcje, chociaż trzeba przyznać, że to sami ludzie robią krzywdę tym rybom. Wystarczy wspomnieć solenie dróg zimą. Wiadomo, gdzie ta sól później spływa... Sporo złego robią też kłusownicy, którzy łowią na przykład na prąd. Straż rybacka nie jest w stanie wszystkich wyłapać - mówi Tomasz Mikołajczak, wędkarz z Kłodzka.