Rozmowa z Jerzym Chróścikowskim, Senatorem RP oraz przew. Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, wiceprzewodniczącym NSZZ RI „Solidarność” o nastrojach na polskiej wsi.

 

Przez wiele lat rolnicy, także z NSZZ RI „Solidarność”, często protestowali. Od niemal dwóch lat gospodarze nie wychodzą na drogi. Czy teraz nie mają powodów do strajków, czy stracili wiarę w skuteczność takich działań? Jak Pan ocenia nastroje na polskiej wsi?

Na pewno zakończony protest, który trwał 129 dni, w „zielonym miasteczku”, pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów i przyjęcie ustawy o obronie polskiej ziemi przerwało protesty rolników.

Po wyborach, obecny parlament uchwalił nowelizację ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, poprawił niektóre zapisy, uwzględniając nasze najważniejsze postulaty. Nastroje na polskiej wsi były bardzo trudne w momencie kiedy Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę. Mieliśmy bardzo duży problem z afrykańskim pomorem świń i spadającymi cenami na trzodę chlewną, wysokimi karami dla rolników za przekroczenie kwot mlecznych, których umorzenia nie wynegocjował poprzedni rząd, później mieliśmy zniesienie kwot mlecznych, który spowodował obniżenie ceny mleka. Dzisiaj ceny na trzodę pozwalają zabezpieczyć dochody rolników, a sytuacja na rynku mleka coraz bardziej się poprawia. Generalnie więc można powiedzieć że obecna władza stara się rozwiązywać problemy rolników.

 

W skupie mleka ceny są wreszcie zadowalające, ale niektórzy gospodarze obawiają się zapowiedzi (na razie) kilku mleczarni, które zamierzają kupować mleko wyprodukowane bez użycia GMO. Rolnicy twierdzą, że to może bardzo podnieść koszty produkcji.

Nie są uzasadnione obawy rolników, dlatego że jest to na zasadzie dobrowolności. Jeżeli spółdzielnia mleczarska chce sprzedawać mleko, które zwierzęta, krowy są karmione bez pasz GMO, a rolnik będzie mógł temu sprostać i otrzymać za wyprodukowane mleko większą cenę, to nie widzę w tym problemu. Krowy karmione są głównie paszami objętościowymi, dodatek pasz treściwych jest częścią, więc w każdej chwili rolnik może zmienić sposób karmienia i karmić je paszami treściwymi bez dodatku soi genetycznie modyfikowanej. To jest sprawa dobrowolna, jeśli klienci oczekują takiego produktu, to należy iść w tym kierunku, uzyskując większe dochody ze sprzedaży mleka.

To nie burzy rynku, może natomiast dodatkowo przynosić wyższe dochody rolnikom. Konsumenci bardzo chętnie kupują i płacą znacznie wyższe ceny za produkty bez GMO.

 

Kto może zyskać na produkcji żywności bez GMO, a kto stracić?

W Polsce nie ma produkcji roślinnej GMO. Jest zakaz uwalniania do środowiska roślin genetycznie modyfikowanych. GMO jedynie można stosować w paszach i to jest prawo rynku, czy rolnicy chcą stosować i uzyskiwać żywność od zwierząt czyli mięso, mleko z paszami GMO czy nie. Jest kwestią dyskusyjną czy rolnicy, którzy kupują pasze mają świadomość, że są one z dodatkiem soi genetycznie modyfikowanej czy kukurydzy modyfikowanej. Dlatego parlament wydłużył ostatnio o dwa lata jeszcze derogacje o tym, że można używać pasze GMO. Pozwoli to na wprowadzenie wspieranych przez rząd programów, które będą wspierać uruchomienie produkcji pasz wysokobiałkowych z polskich gospodarstw, co ograniczy import pasz zawierających GMO. O takie rozwiązania od dawna postuluje NSZZ RI „Solidarność”. Jeżeli za produkt bez GMO będzie się płacić więcej to rolnik ma prawo wyboru, ale ten produkt powinien być odpowiednio oznakowany tak jak to proponują mleczarnie.

Producenci trzody chlewnej zarzucają myśliwym, że z powodu ich rzekomej opieszałości trudniej jest się pozbyć afrykańskiego pomoru świń. Co Pan o tym sądzi?

Podejmowane są działania na szczeblu parlamentu, związku, izb rolniczych, aby ograniczyć zasięg choroby afrykańskiego pomoru świń. Jednym z elementów który jest wprowadzony, to jest odstrzał sanitarny szczególnie w strefie zagrożenia. Wnosimy cały czas uwagi do rządu aby podjął dalsze działania, żeby zapobiec rozszerzeniu się strefy afrykańskiego pomoru świń od granicy ukraińskiej, gdyż już niedaleko polskiej granicy, na Ukrainie, występuje afrykański pomór świń. Stąd apelujemy do rządu, do związków myśliwych, o to aby w tym regionie doprowadzili do zmniejszenia populacji dzików, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się choroby w południowo-wschodnim regionie Polski.

 

Gospodarze od dawna czekają na zmianę Prawa łowieckiego licząc, że w przypadku szkód łowieckich w uprawach, myśliwi przestaną być sędziami we własnych sprawach. Które z proponowanych zmian w tym prawie uważa Pan za najważniejsze?

Jeżeli chodzi o ustawę z czerwca 2016 r., została wstrzymana, vacatio legis jest przedłużone i ustawa w części wejdzie w życie dopiero 1 stycznia 2018 r. Komisja Europejska uznała, że dofinansowanie z budżetu państwa do szkód łowieckich jest pomocą publiczną niedozwoloną. W związku z tym rząd pracuje nad nowelizacją ustawy prawa łowieckiego. Minister środowiska powołał zespół, którego zadaniem jest opracowanie rozwiązań dotyczących odszkodowań za szkody łowieckie w sposób kompleksowy, z uwzględnieniem uwag zainteresowanych stron, rolników, myśliwych i leśników.

 

Polscy rolnicy są bardzo przedsiębiorczymi ludźmi i chcieliby inwestować w Odnawialne Źródła Energii (OZE). Mają np. budynki inwentarskie, na których chętnie zamontowaliby ogniwa fotowoltaiczne, niektórzy chętnie zainwestowaliby w biogazownie. Nie chodzi tylko o to, by byli prosumentami. Czy nie mogliby na tym zarabiać?

Trwa debata w parlamencie. Ostatnio brałem udział w spotkaniu sekcji „Wieś, rolnictwo” Narodowej Rady Rozwoju, gdzie omawiano propozycje nowelizacji ustawy, aby dać szanse na to, żeby rolnicy mieli większy dostęp do możliwości korzystania z odnawialnych źródeł energii i zarabiania na tym jako prosumenci. Cieszymy się, że takie rozwiązania są zaproponowane, gdyż NSZZ RI „Solidarność” postuluje o nie od dawna.

 

Ale mamy też problemy z Komisją Europejską, która wprowadza nowe przepisy zmniejszające produkcję, wg. których biopaliwa mogą stanowić maksimum 3,8 pkt. proc. z 11 pkt. proc. Takie działania ze strony KE idą w sprzeczności z wcześniejszą zapowiedzią rozwijania biopaliw. Mam nadzieję, iż nie dojdzie do takiej sytuacji że KE ograniczy nam możliwość subsydiowania energii odnawialnej OZE, bo na dzisiaj energia odnawialna jest znacznie droższa aniżeli konwencjonalna, co skutkuje dopłatami przez konsumentów. Sam zwróciłem uwagę na rachunki zawierające opłaty za energię odnawialną. Czy mamy - przy zwiększonym zużyciu energii odnawialnej - ponosić jeszcze większe koszty jako konsumenci?

Średnia powierzchnia gruntów rolnych w minionym roku (w kraju) wyniosła 10,56 ha. W Polsce najwięcej jest niewielkich gospodarstw rodzinnych. Jak można im pomóc, by nie zbankrutowały?

Od dawna związek Solidarności Rolniczej mówił że gospodarstwa rodzinne są podstawą ustroju rolnego w Polsce, zgodnie z zapisem w Konstytucji. Uważamy, że trzeba wspierać gospodarstwa rodzinne, przy wspólnej polityce rolnej, która powinna pomagać w utrzymywaniu tych mniejszych gospodarstw, również te małe gospodarstwa muszą ukierunkować się na wspólną sprzedaż i przetwarzanie produktów przez nową ustawę o spółdzielniach rolniczych. Bardzo ważne jest też zapewnienie możliwości sprzedaży bezpośredniej. Powinniśmy również wspierać uprawę, produkcję i hodowlę bardziej pracochłonną, która przynosi większe dochody, mam tu na myśli gospodarstwa ekologiczne, które dają wyższą wartość dochodową gospodarstwa.

 

Proszę wskazać trzy – Pana zdaniem - najpilniejsze sprawy do załatwienia dotyczące polskiego rolnictwa.

Najpilniejszą sprawą, o której wielokrotnie mówiliśmy, jest ustawa dotycząca funduszu świadczeń gwarantowanych, która zabezpieczyłaby rolnikom płatności za płody rolne w przypadku kiedy upadające przedsiębiorstwa (podmioty skupujące) nie płacą za kupiony od rolnika towar. Ta ustawa ochroniłaby dochody gospodarstw rolnych.

 

Kolejną kwestią są świadczenia emerytalne dla rolników, wcześniejsza emerytura, renty strukturalne. Chodzi o możliwość wcześniejszego przekazania gospodarstwa następcy w zamian za wcześniejszą emeryturę. Chcę zwrócić uwagę na to, że zmiany pokoleniowe na wsi są konieczne, ale dzisiaj w całej Europie jest coraz mniej rolników, którzy są chętni do przejmowania gospodarstw. Renty strukturalne spełniały tę funkcję. Obecnie w PROW na lata 2014-2020 nie ma już takiego działania. Ważną sprawą jest również zrównanie praw rolników i pracowników w kwestii zaliczania lat pracy, pracownikom lata pracy w rolnictwie, opłacania składek w KRUS wliczają się, a rolnikom lata pracy, opłacania składek w ZUS nie wliczają się. Należałoby rozpocząć dyskusję nad tym tematem.

 

Równie ważną sprawą jest kształt Wspólnej Polityki Rolnej po roku 2020, w szczególności zachowanie konkurencyjności, w tym wyrównania płatności bezpośrednich dla polskich rolników. Rozpoczęte już w tym roku negocjacje zadecydują o przyszłości polskiego i europejskiego rolnictwa. Rolnicy potrzebują długofalowej perspektywy dochodowości, ze względu na to że inwestycje są bardzo drogie, i nie można funkcjonować bez stabilizacji rynku, bez mechanizmów stabilizacji rynków, tzw. siatki bezpieczeństwa. Poziom cen interwencyjnych nie odzwierciedla bieżących realiów rynkowych, przede wszystkim kosztów produkcji, które ciągle rosną. Wzmocnienie mechanizmów, które ustabilizują dochody rolników, zwłaszcza w sytuacji wahań cenowych zapewni rolnikom poczucie bezpieczeństwa. Bardzo ważne jest, aby w przypadku kryzysów na rynku, zarządzanie dostępnymi instrumentami było efektowne, szybkie oraz nie było uzależnione wyłącznie od decyzji Komisji Europejskiej.