W ciągu 2 lat zadłużenie 9,5 tys. przedsiębiorstw rolnych, leśnych i rybackich wzrosło o 43%. Na początku września Krajowy Rejestr Długów wyliczył je na ponad 544 miliony zł. 84% wartości niespłaconych zobowiązań przypada na producentów rolnych.

Jak dług przypisywany branży rolnej wypada na tle innych sektorów? Jak już wymieniliśmy, przedsiębiorstwa rolne, leśne i rybackie mają obecnie zadłużenie na poziomie 544 mln zł. Większość tego długu - 456,6 mln zł to zobowiązania rolników. Dwa lata temu dług branży wynosił 380 mln zł.

Według Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH w III kwartale 2017 roku koniunktura w polskim rolnictwie po raz kolejny poprawiła się.

Dane GUS wskazują, że tegoroczne zbiory zbóż i rzepaku były wyższe niż przed rokiem. Co prawda plony zbóż podstawowych wzrosły o 8 proc. rok do roku, jednak w przypadku rzepaku było to aż 23 proc. więcej. Zbiór warzyw jest porównywalny z 2016 rokiem.

Ta branża działa na trochę innych warunkach niż pozostałe gałęzie gospodarki - zaznacza Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. - Najczęściej największy zastrzyk gotówki rolnicy otrzymują zaraz po żniwach. Wtedy zaczynają spłacać faktury, ale nie są to wyłącznie bieżące rachunki. Spora część pochodzi z minionych dwunastu miesięcy, kiedy to rolnicy kupowali nawozy, ziarna do posiania pól czy korzystali ze sprzętu innych rolników. Na sporej części tych faktur widniał termin zapłaty wydłużony nawet do roku. A częste tłumaczenie przedsiębiorców rolnych to „zapłacę, jak zbiorę plony”.

Zobacz też: Pomoc po nawałnicy dla rolnictwa. Jest mało czasu [wideo]

- Kiedy otrzymają pieniądze za sprzedaż zboża, warzyw czy owoców, regulują zeszłe rachunki. Jednak wtedy już brakuje pieniędzy na zakup nasion i nawozów na kolejny sezon. Koło się zamyka, a rolnik tkwi stale w nieopłaconych fakturach – dostrzega Adam Łącki.

W tych regionach zadłużonych jest najwięcej

Mazowsze to obszar, gdzie pracuje największa liczba zadłużonych rolników, leśników i rybaków - 1 470 firm z tego sektora znalazło się na liście nierzetelnych płatników. Jak podaje KRD, ich zadłużenie wynosi prawie 67 milionów złotych. Jednak to nie tu sam dług jest najwyższy. W jego poszukiwaniu powinniśmy skierować się do Wielkopolski. DO spłaty jest tu 79 milionów złotych. 1 087 rolników ma 4 033 niespłacone zobowiązania.

W województwie śląskim 840 rolników zalega ze spłatą prawie 42 milionów złotych. Rekordzistą jest przedsiębiorca mieszkający w powiecie strzelecko-drezdeneckim na Ziemi Lubuskiej. Jego dług urósł do 7,3 miliona złotych. Większość z tej kwoty stara się odzyskać firma windykacyjna, pozostała część należy do dwóch innych rolników, podaje KRD.

Statystyczny rolnik-dłużnik ma do oddania 57 tysięcy złotych. W porównaniu z handlem (tam średnie zadłużenie wynosi prawie 30 tysięcy złotych) i budownictwem (45 tysięcy złotych to statystyczny dług) to pokaźna kwota.

– Wysokie średnie zadłużenie rolników wiąże się z tym, że zaciągane przez nich zobowiązania często oscylują w dużych kwotach. Powodem jest najczęściej chęć zwiększenia produkcji poprzez powiększenie gospodarstwa czy zakup nowych maszyn lub modernizacji starych. To są inwestycje wymagające znacznych pieniędzy. Część z nich pochodzi z zewnętrznego dofinansowania, ale unijne czy krajowe dotacje nie wystarczają. Wtedy rolnicy sięgają po kredyty. Np. ciągnik czy maszyna to wydatek rzędu ćwierć miliona złotych. Niestety część z nich pada ofiarą przeinwestowania. Źle szacują koszty i potencjalne zyski, w efekcie wpadają w spiralę zadłużenia – wyjaśnia Mirosław Sędłak, prezes Rzetelnej Firmy.

Komu rolnictwo jest winne pieniądze

263 milionów złotych, są winni funduszom sekurytyzacyjnym, które odkupiły długi od pierwotnych wierzycieli. - Fundusze sekurytyzacyjne najczęściej odkupują długi od banków i firm leasingowych, a w mniejszym stopniu od towarzystw ubezpieczeniowych czy operatorów telefonicznych. Kiedy pierwotny wierzyciel nie jest w stanie odzyskać należności na własną rękę, sprzedaje długi. To najczęściej zobowiązania z poprzednich lat. Kolejnym wierzycielem rolników, leśników i rybaków jest branża finansowa. Za nią kryją się niespłacone kredyty i pożyczki. Przedsiębiorcy mają do oddania temu sektorowi 103 miliony złotych. Gdyby zsumować długi wobec funduszy sekurytyzacyjnych, które odkupiły niespłacone zobowiązania od banków, z długami wobec sektora finansowego, nieuregulowane zobowiązania przedsiębiorstw pracujących na rzecz rolnictwa wobec finansów przekroczyłyby 300 miliony złotych – tłumaczy Adam Łącki.

Zobacz też: Większe dopłaty na usunięcie azbestu dla gmin po nawałnicy [wideo]

Dług istnieje także w drugą stronę. Rolnikom, leśnikom i rybakom prawie 100 mln zł są winne m.in. firmy z branży handlowej, które nie zapłaciły za zakupione towary od rolników. Łącznie mają do oddania blisko 27 milionów złotych. Na 24 miliony złotych zalegają innym przedsiębiorcom rolnym. Najczęściej są to nieuregulowane faktury za wypożyczenie sprzętu, sprzedaż gruntów rolnych czy hodowlanych zwierząt. Pozostałymi wierzycielami gospodarzy są firmy z branży budowlanej, przemysłowej i transportowej.

Źródło: informacja prasowa