Rolnicy boją się, że kolejny sezon może być dla ozimin niekorzystny i nie zdążą one przygotować się do spadków temperatury. Dlatego wprowadzają zmiany na polach.

 

- W tym roku musiałem przesiać 70 hektarów, bo oziminy mi wymarzły - mówi Michał Poznański, rolnik z Grzybna (woj. kujawsko-pomorskie). - Grudzień był ciepły, w styczniu pojawił się spory mróz, a śniegu nie było. Rośliny nie zdążyły się „przyzwyczaić” do niższych temperatur i wymarzły. 

 

Do początku listopada rolnik chciał posiać pszenicę ozimą na polu, gdzie wcześniej uprawiał buraki cukrowe. - No, ale ciągle pada - stwierdził. - Zastanawiam się, czy nie poczekać z siewem do grudnia. 

 

Gospodarze decydują się na zmiany

Rolnik z Grzybna planuje także kupić pszenicę jarą i posiać ją w grudniu lub w styczniu (oczywiście, jeśli warunki atmosferyczne na to pozwolą): - Nie powinno być problemów z jarowizacją, bo ziarno skiełkuje, ale nie zdąży wyjść z gleby - uważa Poznański.  -  W tym roku mieliśmy problem z jarowizacją niektórych upraw - mówi Andrzej Ortyn, rolnik z miejscowości Świeciechów (woj. lubelskie). - Wymarzło nam siedem hektarów rzepaku i sześć hektarów jęczmienia ozimego. I właśnie ze względu na zmiany w pogodzie, niektórzy rolnicy zmieniają terminy siewów. Znam takich, którzy siali po 10, a nawet 15 listopada i twierdzą, że dobrze na tym wyszli. Jednak ja się na takie zmiany nie zdecydowałem.


Przeczytaj też: Ceny ziemniaków. Różnice pomiędzy województwami są kolosalne

 

Prof. dr hab. Dariusz Jaskulski, kierownik Katedry Podstaw Produkcji Roślinnej i Doświadczalnictwa na Uniwersytecie Technologiczno-Przyrodniczym w Bydgoszczy uważa, że problem jest bardziej złożony, zarówno z punktu biologicznego, jak i praktyki rolniczej: - Decyzja rolników o późnojesiennym (zimowym) siewie zbóż ozimych, a nawet jarych (głównie pszenica) wynika przede wszystkim ze świadomości ryzyka niedoborów wody wiosną, co niejednokrotnie silnie obniża plon zbóż jarych wysiewanych wiosną. Decyzja ta wynika także z dużej ilości stanowisk po zbiorze późno schodzących z pola roślin okopowych i kukurydzy uprawianej na ziarno, na tyle poźno, że nie jest możliwym dotrzymanie optymalnego terminu siewu ozimin.

 

Większe mrozy są zagrożeniem

Profesor dodaje: - W przypadku korzystnego przebiegu pogody zimą plantacje takie na ogół lepiej plonują od zbóż jarych sianych wiosną. Krótki okres niskich temperatur występujących nawet podczas ciepłych zim jest wystarczający do prawidłowej jarowizacji późno sianych zbóż ozimych, a tym bardziej jarych. 


Przeczytaj też: Co jest nie tak z polską wsią? Po kontroli już wiadomo

 

I podkreśla, że dużym zagrożeniem dla tych plantacji, szczególnie zbóż jarych, ale nie tylko, są natomiast większe mrozy zimowe, które niszczą rośliny:-  W tak późnych terminach trudno jest także precyzyjnie wysiać ziarno w często bardzo mokrą glebę, zwłaszcza ciężką gliniastą, ilastą. W trakcie ciepłych, deszczowych zim gleba natomiast zostaje rozmyta, a wiosną robi się skorupa glebowa utrudniająca wschody i wzrost roślin.  

 

- Coraz częściej rośliny nie mają czasu na „przyzwyczajenie się” do spadków temperatury - twierdzi rolnik z woj. świętokrzyskiego. - Czasami jednak to nie klimat jest winien problemom z jarowizacją, ale oszuści, którzy wciskają rolnikom byle jakie ziarno. Czasami jest to mieszanka zboża ozimego i jarego. Nie dajcie się oszukać tak jak ja, kupujcie ziarno z pewnego źródła!