Ustawa o Ustroju Rolnym może zbytnio ograniczyć handel ziemią. - Ograniczą możliwość nabywania ziemi i praktycznie zablokują zbywanie tego typu nieruchomości - mówi Cezary Pstrak, prawnik i ekspert Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Nowa Ustawa o Ustroju Rolnym miała być „przeciwdziałaniem” wykupowania polskiej ziemi przez obywateli Unii. Jak wiadomo, po 1 maja 2016 r., zakończy się wynegocjowany przy wchodzeniu Polski do UE okres przejściowy i zgodnie z europejskim prawem, cudzoziemcy będą mogli nabyć polską ziemię bez konieczności ubiegania się o zezwolenie na jej zakup. Jednak w rezultacie szybkiego procesu legislacyjnego uchwalono przepisy, które utrudniają również funkcjonowanie polskim rolnikom.

 


- Wprowadzono wiele niespójnych zapisów, których zrozumienie jest w zasadzie niemożliwe. W wielu przypadkach pozostawiono dalsze interpretacje i rozwiązania prawne w gestii właściwych ministrów, którzy wprowadzą zasady rozporządzeniami - mówi Dariusz Sobolewski, ekspert Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

 

Ustawa zezwala na zakup ziemi tylko tym, którzy prowadzą działalność rolną na terenie danej gminy od co najmniej 5 lat. Ogranicza także możliwość posiadania więcej niż 300 hektarów ziemi oraz sprowadza sprzedaż ziemi rolnej przez Agencję Nieruchomości Rolnych praktycznie tylko do sprzedaży na rzecz rolników.

 

- W złej sytuacji znajdą się przede wszystkim właściciele drobnych nieruchomości, w tym znaczna cześć rolników. Chcąc sprzedać ziemię nie będą oni mogli wybrać kupującego, który zaoferuje najwyższą cenę. Prawo pierwokupu uzyska dzierżawca lub sąsiad rolnik. Dodatkowo, dyrektor ANR może odmówić zgody na sprzedaż, stwierdzając, że sprzedający pomniejsza w tej sposób swoje gospodarstwo rolne. Nawet Ci, którzy nie prowadzą takiego rodzaju gospodarstwa w świetle nowych zapisów są właścicielami „gospodarstwa rolnego” i podlegają ustawowym ograniczeniom.

 

 

WK