Od kilku miesięcy rosną ceny skupu surowego mleka, a samego surowca zaczyna brakować firmom przetwórczym. Rolnicy jednak szybko tej luki nie zapełnią.

- Brak surowego mleka staje się dla nas barierą rozwojową - komentuje sytuację na rynku mlecznym Grażyna Fitowska, prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Prudniku. - Mamy kontrakty z dużymi sieciami handlowymi, możemy zwiększyć sprzedaż. Mamy wolne moce przerobowe, spokojnie możemy produkować więcej naszych wyrobów. Problemem jest zapewnienie odpowiedniej ilości surowca. Już teraz musimy dokupować na wolnym rynku dużą część mleka.

Spółdzielnia Mleczarska w Prudniku ma ponad 200 pewnych dostawców - rolników, którzy hodują krowy mleczne.

Dziennie odbiera od nich ok. 50 tysięcy litrów mleka. Resztę dokupuje, a rynek jest tutaj bardzo kapryśny. Pod koniec 2016 roku mleka zaczęło w kraju brakować, a ceny skupu gwałtownie wzrosły, co zaskoczyło nawet resort rolnictwa. Jeszcze niedawno ministerstwo dawało dopłaty hodowcom, którzy deklarowali likwidację stad.

- Żeby zwiększyć produkcję mleka rolnik musi poczekać co najmniej trzy lata, tyle trwa wyhodowanie mlecznej krowy - tłumaczy Mariusz Twardosz, hodowca i jednocześnie przewodniczący rady nadzorczej w OSM Prudnik. - Ceny skupu mleka w ubiegłym roku w najlepszym okresie umożliwiały nam pokrycie kosztów, bez zysku. Nikt nam nie zagwarantuje ceny, jaka będzie na mleko za trzy lata. Jeśli ktoś z rolników zwiększa pogłowie, to bardzo delikatnie, ostrożnie, w nadziei na to, że będzie lepiej.

Żeby zapewnić sobie dodatkowe dostawy mleka OSM w Prudniku negocjowała z państwowymi spółkami - Stadniną Koni w Prudniku i Ośrodkiem Hodowli Zarodowej w Głogówku - możliwość odsprzedaży części ich produkcji. Obie państwowe spółki są jednak związane wieloletnimi umowami z międzynarodowymi koncernami Zott i Danone.

- Umowa z Danone obowiązuje nas jeszcze prezes dwa lata - komentuje Grzegorz Arian, prezes OHZ. - Podpisaliśmy ją ze względów ekonomicznych. Teraz nie mamy możliwości jej rozwiązania.

Nie pomogła nawet interpelacja prudnickiej poseł Katarzyny Czochary, która poprosiła o pomoc ministra rolnictwa. Minister uznał to za wewnętrzną sprawę rolniczych spółek. - Mamy propozycje dla obu spółek i nie tylko dla nich. Będziemy dalej szukać porozumienia - konkluduje prezes Fitowska.