Ci, którzy tęsknią za polskimi truskawkami, będą musieli poczekać do końca miesiąca, a kiedy je już znajdą, to zapłacą więcej niż w zeszłym roku o tej porze. Sezon się jeszcze nie rozpoczął, ponieważ w ostatnich tygodniach było za zimno i mało słonecznie.

Przy wrocławskich ulicach jeszcze nie widać stoisk z truskawkami, czasem pojawią się jakieś sporadycznie. W Hali Targowej można je kupić, ale tylko te importowane z Hiszpanii i Węgier. Pierwsze kosztują 32 złote za kilogram, drugie 17 złotych za kilogram. - Na polskie trzeba poczekać jeszcze około dwa tygodnie - informują sprzedawcy. Wczesnych odmian będzie mniej niż zwykle, a ceny najprawdopodobniej będą wyższe - sadownicy prognozują, że nawet o 20 procent.

 

Sezon na polskie truskawki się opóźnia, ponieważ w kwietniu i maju było za zimno i zbyt wietrznie.

- Niskie temperatury, mało słońca, szkodliwe dla truskawek przymrozki - wymienia przyczyny Gabriela Łukomska z rolno-spożywczego rynku hurtowego we Wrocławiu Targpiast. Przy ulicy Obornickiej także nie ma jeszcze polskich truskawek. Te z importu, w hurcie, kosztują 14 złotych za kilogram.

 

Piotr Wójcik, który prowadzi gospodarstwo ogrodnicze w Kątach Wrocławskich, przypomina, że sadownicy wożą owoce na targi i giełdy, gdy mają ich nadwyżki. A na razie nie ma ich nikt. - Truskawek wczesnych będzie mniej i będą droższe. Słyszałem, że przymrozki zniszczyły około 40 procent sadzonek odmiany amerykańskiej. Lepiej mają się truskawki spod folii - wyjaśnia.

To właśnie truskawki hodowane pod przykryciem pojawią się w sprzedaży jako pierwsze. - Pod koniec miesiąca lub na początku czerwca. Trudno jednak przewidzieć ich cenę, ale jeżeli miałbym się ośmielić, to powiedziałbym, że będą o 20 procent droższe niż rok temu - prognozuje Piotr Śnieżycki, sadownik z Bogdaszowic pod Wrocławiem.

 

Śnieżycki tłumaczy, że przesunięcie początku sezonu wynika z szoku termicznego, którego w tym roku doznały uprawy. - Nie miały siły rosnąć, rozwijać się, szczególnie odmiany włoskie - twierdzi. Na Dolnym Śląsku było nieco lepiej niż w innych rejonach polski, ale truskawki i u nas nie miały tej wiosny dobrych warunków do dojrzewania.

 

- Generalnie mamy przesunięcie wegetacji o około dwa trzy tygodnie. To odbije się negatywnie także na ilości i cenach wczesnych odmian truskawek. W głównym sezonie może być lepiej, truskawek będzie więcej i wtedy ceny się obniżą - przewiduje dr inż. Marta Czaplicka-Pędzich z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Także doktor Czaplicka-Pędzich zaznacza, że Dolny Śląsk na szczęście nie jest tak narażony na przymrozki jak inne regiony. Truskawkom pomógł nieco śnieg, który chroni je przed ujemnymi temperaturami.

 

Polskich truskawek na razie jak na lekarstwo. Kilka dni temu pojawiły się jednak na rynku w Broniszach pod Warszawę, ale były niedojrzałe i kosztowały ponad 20 złotych za kilogram. 16 maja ubiegłego roku na rynku przy Obornickiej we Wrocławiu można było je kupić za 8-12 złotych.

 

Kiedy brakuje polskich truskawek, na ulicach w kobiałkach sprzedaje się hiszpańskie lub węgierskie. Klienci są wprowadzani w błąd przez sprzedawców, którzy twierdzą, że oferują owoce z Polski. - Nie ma szans, żeby w najbliższych dniach pojawiły się truskawki spod przykryć - zapewnia Piotr Śnieżycki. "Zwracamy uwagę, że truskawki sprzedawane, na wielu straganach, w łubiankach nie pochodzą z polskiej produkcji. Jest to towar importowany" - czytamy na stronie rynku w Broniszach pod Warszawą

Sprzedawcy wystawili już kobiałki na straganach przy ul. Buforowej. Zapewniają, że sprzedają polskie truskawki ze szklarni. Kilogram kupimy po 13 lub 14 zł. (fot. Weronika Skupin)

 

Inżynier Ryszard Smoliński, zastępca naczelnika ds. kontroli obrotu i jakości artykułów żywnościowych w Wojewódzkim Inspektoracie Inspekcji Handlowej we Wrocławiu, potwierdza, że ten problem jest znany inspektorom i że w tym sezonie będą kontrole.

 

W Polsce truskawki hoduje się głownie pod przykryciami lub pod gołym niebem. To ryzykowne ze względu na pogodę, co widać w tym roku. Można sadzić je także w ocieplanych tunelach i szklarniach, ale koszty ogrzewania są za wysokie, żeby się na to zdecydować. Taniej przywieźć truskawki z Węgier lub Hiszpanii, gdzie wcześniej niż w Polce dojrzewają w słońcu.