Wyprodukuj tyle prądu, ile zużywa twoje gospodarstwo - taka zasada ma obowiązywać po poprawieniu ustawy dot. odnawialnych źródeł energii. Rolnicy chcieliby więcej.

 

- Dach nowego budynku gospodarczego został zaprojektowany w taki sposób, by można było na nim zainstalować panele fotowoltaiczne - mówi Zbigniew Stępień, rolnik z miejscowości Nowe Kichary (woj. świętokrzyskie). - Zamierzam zainwestować w energię odnawialną, bo uważam, że warto. Jeśli będę mógł przekazywać ją do sieci elektroenergetycznej obniżając rachunek, to tym bardziej może to być korzystne. 

 

28 czerwca 2016 roku w Dzienniku Ustaw RP, została opublikowana nowelizacja ustawy o odnawialnych źródłach energii. - Już ją poprawiamy - mówi Jan Krzysztof Ardanowski, który jest przewodniczącym sejmowej podkomisji stałej do spraw wykorzystania zasobów energetycznych obszarów wiejskich. - Zmiany mają być korzystne dla prosumentów, czyli tych, którzy są zarazem producentami i konsumentami. 

 

Energia z mikroinstalacji

Maciej Majewski ze Stowarzyszenia Energii Odnawialnej wyjaśnia: - Zgodnie z ustawą o odnawialnych źródłach energii prosument wytwarza energię elektryczną w mikroinstalacji, a następnie zużywa ją na własne potrzeby. Nie ma możliwości odsprzedawania takiej energii do sieci, dopuszczalna jest jedynie jej „wymiana” na energię  pobieraną przez wytwórcę z sieci na zasadach tzw. opustu. Zasady takiej wymiany określa ustawa, a jej proporcje wynoszą 1 : 0,8 dla mikroinstalacji poniżej 10 kW i 1 : 0,7 dla mikroinstalacji większych niż 10 kW.  Brak możliwości odsprzedaży niewykorzystanej energii nie oznacza oczywiście, że taka inwestycja jest nieopłacalna, należy bowiem przeanalizować konkretny przypadek i oszacować czas zwrotu inwestycji. Problemem jest jednak nieuwzględnienie w zakresie obecnie obowiązującej definicji prosumenta przedsiębiorców. Pojawiły się jednak zapewnienia rządu, jakoby ta sytuacja miała niebawem ulec zmianie. 

 

- Chcemy, by przedsiębiorcy mogli być prosumentami - mówi poseł Ardanowski. - Jednak chodzi o to, by także oni produkowali najwyżej tyle energii, ile ich zakłady są w stanie zużyć. Prosumentem nie może być ktoś, kto np. kupił wiele hektarów i teraz chce na nich stawiać farmy i zarabiać grube pieniądze sprzedając energię. 

 

Prosumentem może być właściciel gospodarstwa rolnego. - Jeśli rolnik zainstaluje na przykład panele zamieniające energię słoneczną na prąd, to sieć elektroenergetyczna będzie musiała ją od niego odebrać - wyjaśnia Ardanowski. - Dwadzieścia procent tego, co trafi do sieci, będzie stanowiło gratyfikację za obsługę  prosumenta. Jeden licznik będzie liczył energię przekazaną do sieci, drugi - odebraną. Zatem rolnik będzie mógł obniżyć koszty zużycia energii elektrycznej, a sporo jej wykorzystują gospodarze zajmujący się produkcją zwierzęcą, mający np. bydło mleczne, porodówki w chlewniach.

 

Odpady do Biogazowni 

Zdaniem Ardanowskiego rolnicy mogą inwestować także w biogazownie: - Warto się tym zainteresować. Szczególnie, jeśli w gospodarstwie są odpady, które można w ten sposób zagospodarować i zyskać  energię elektryczną i cieplną. 

 

Podobnie uważa Sebastian Kwapuliński, dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Energii Odnawialnej: - Ciekawym rozwiązaniem dla indywidualnych rolników poszukujących interesujących perspektyw inwestycyjnych mogą okazać się mikrobiogazownie instalacje o mocy ok. 10  kW.  Tego rodzaju rozwiązania - testowane obecnie w formie prototypów przez jedną z firm członkowskich Stowarzyszenia -  dedykowane są małym i średnim gospodarstwom rolnym. Umożliwiają one zagospodarowanie odpadów z gospodarstwa na potrzeby produkcji energii elektrycznej, ciepła i odpadu pofermentacyjnego nadającego się do stosowania jako nawóz.

 

Koszyk dla klastrów i spółdzielni energetycznych

Przedstawiciel  SEO podkreśla, że nieco  odmienne zasady dotyczą funkcjonowania na rynku instalacji OZE wytwarzających biogaz rolniczy o rocznej wydajności biogazu rolniczego do 160 m sześc., zwanych „mikroinstalacją biogazu rolniczego”, oraz wytwórców energii elektrycznej z biogazu rolniczego w mikroinstalacjach: - Ustawa daje im możliwość sprzedaży zarówno energii elektrycznej, ciepła, jak i samego biogazu. 

 

Majewski dodaje, że inną możliwością, w przypadku większych inwestycji jest udział w aukcjach w koszyku przeznaczonym dla klastrów, spółdzielni energetycznych, czy też dedykowanym biogazowniom: -  Otrzymały one bowiem oddzielny koszyk aukcyjny oraz korzystną cenę referencyjną. Zgodnie z projektem rozporządzenia Ministra Energii w sprawie ceny referencyjnej energii elektrycznej z odnawialnych źródeł energii,  cena referencyjna w aukcjach dla instalacji wykorzystujących wyłącznie biogaz rolniczy wynosi 550 zł/MWh, zarówno dla instalacji poniżej, jak i powyżej 1 MW. Powyższe rozwiązania dają szansę na zwiększenie opłacalności inwestycji biogazowych, te bowiem źródła zostały przez ustawodawcę szczególnie dostrzeżone w ostatniej nowelizacji ustawy o OZE.

 

- Chcemy zachęcić Polaków do tworzenia klastrów i spółdzielni energetycznych - mówi  przewodniczący sejmowej podkomisji stałej do spraw wykorzystania zasobów energetycznych obszarów wiejskich. - Jeśli znajdą się w nich np. mieszkańcy wsi (w tym także rolnicy), gminy (przecież im też zależy na tańszej energii m.in. dla szkół, urzędów), to wszyscy na tym skorzystają. 

 

Rolnicy chcieliby sprzedawać nadwyżki energii 

- Zmiany idą w dobrym kierunku - uważa Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. - Rolnicy mają spore powierzchnie na budynkach inwentarskich, na których można zainstalować panele fotowoltaiczne. Jeśli będąc prosumentami obniżą koszty produkcji, to staną się bardziej konkurencyjni na rynku. Jednak rolnicy są właścicielami także bardzo słabych gleb, na których bardziej opłacałoby im się produkować energię niż żywność. Dobrze by było, żeby dorabiali do rolniczego budżetu sprzedając także nadwyżki energii. 

 

Podobnie uważa Zbigniew Stępień, rolnik z woj. świętokrzyskiego, który chętnie sprzedałby takie nadwyżki. Jego zdaniem to zachęciłoby wielu gospodarzy do inwestowania w OZE. 

 

Korzystać z dobrych wzorów

- Odnawialne źródła energii powstają głównie na terenach wiejskich, więc to dla nas ważna sprawa - mówi Paweł Tomczak, dyr. biura Związku Gmin Wiejskich RP. - Istotne, by polskie rozwiązania były dopasowane do potrzeb i możliwości regionów naszego kraju. I bardzo ważne - by regulacje prawne były czytelne i stabilne. Oby nie dochodziło do takich sytuacji, że w jednym roku zachęca się obywateli do inwestowania w OZE, a w kolejnych już nie. To powinna być strategia długoterminowa! 

 

Mieszkańcy niemieckiej gminy Feldheim (oddalonej o ok. 100 km od Berlina) byli pewni, że warto postawić na energię odnawialną. Nie pomylili się. Zainwestowali w fotowoltaikę, biogazownię, turbiny wiatrowe i dziś gmina jest samowystarczalna energetycznie, a jej mieszkańcy nawet mają z tego niezły dochód.  

 

- Chcemy skorzystać z dobrych wzorców, dlatego nasza komisja rolnictwa wspólnie ze Związkiem Gmin Wiejskich RP organizuje spotkanie na ten temat w Sali Kolumnowej Sejmu, na które zaproszono gości z Niemiec - dodaje poseł Ardanowski, który jest także wiceprzewodniczącym komisji rolnictwa. - Zaplanowaliśmy je na 19 września, może wziąć w nim udział każdy zainteresowany tym tematem. 

 

Zdaniem posła, Polska jest wciąż za biedna, by duże dotacje przeznaczać na OZE: - Bo koszty takiej pomocy mogłyby wpłynąć na podniesienie cen prądu. Zatem ktoś, kto nie zarabia na sprzedaży energii, musiałby dopłacać do czyjegoś zysku. Pomoc dla prosumentów, którzy wyprodukują tyle, ile zużyją, jest bardziej sprawiedliwa. 

 

Dodaje, że warto w OZE inwestować: - Także w biogazownie, bo jeśli wykonane są w dobrej technologii i użytkuje się je właściwie, to nie mowy o uciążliwych zapachach. Niewielkie wiatraki, odpowiednio usytuowane, mogą też przydać się rolnikom. W Niemczech kiedyś było więcej protestów związanych z niechcianym sąsiedztwem wiatraków. Odkąd należą one do spółdzielni mieszkańców... przestały przeszkadzać.