Rolnicy nie muszą się obawiać opóźnień w wypłatach, mimo że system nie działa w pełni – uspokajał prezes ARiMR Daniel Obajtek, który odwiedził Podlaski Oddział Regionalny w Łomży. Mówił też między innymi o reorganizacji agencji. Urzędujący od 13 stycznia prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Daniel Obajtek zaczął odwiedzać regionalne oddziały ARiMR. W Podlaskim Oddziale Regionalnym ARiMR mówił, że w agencji zastał chaos po poprzednikach – szczególnie jeśli chodzi o system obsługujący dopłaty bezpośrednie dla rolników.

– Taki system buduje się dwa lata. Ktoś widocznie logicznie nie myślał, bo zamówił system w styczniu 2015 roku, a miał on działać w listopadzie. To nie było możliwe do wykonania – powiedział prezes. – Nie czekaliśmy aż system będzie działał w całości, braliśmy pewne moduły, by prowadzić dopłaty. Gdyby nie te podjęte kroki, płatności do rolników szłyby dopiero z końcem marca, początkiem kwietnia – przekonywał.


ARiMR wypłaciła już ponad 6 mld zł, w lutym naliczyła kolejne 1,5 mld zł, a w marcu planuje naliczyć 3 mld zł. Prezes twierdził, że wypłaty są na podobnym poziomie, jak w latach poprzednich.

 

Przypomnijmy, po przejęciu władzy przez PiS, w ARiMR nastąpiły istne czystki (wymieniono dyrektorów oddziałów, kierowników biur powiatowych). Daniel Obajtek przekonywał, że ruchy kadrowe nie wpłynęły na wypłacanie pieniędzy rolnikom.

– Rolników nie interesuje kto rządzi, dla nich liczy się, by pieniądze dostali jak najszybciej – tłumaczył dziennikarzom w Łomży.

Samą agencję też czeka reorganizacja. Obajtek podczas konferencji przytoczył konkretne liczby:

– Nie może tak być, że 36 mln zł wydano w ciągu ośmiu lat na promocję pewnych osób podczas wyborów. Nie może tak być, że wydano 281 mln zł na nagrody – wyliczał prezes, dodając, że tak potężne środki na  nagrody nie trafiły po równo do 11 tys. pracowników, ale głównie do kadry dyrektorskiej.


– A rolników się ściga z tego powodu, że gdzieś popełnili błąd techniczny. Mamy setki spraw z powodu takich błędów, że ktoś  np. dał trzy podpisy, nie dał czwartego. Można przecież zadzwonić, rolnik może przyjechać i ten błąd poprawić.

 

A jak w ARiMR odnajdą się nowi pracownicy, skoro ograniczony zostanie system szkoleń? Zapytaliśmy o to podczas konferencji prezesa Obajtka.

–  Jeżeli ktoś przychodzi do pracy, to powinien już pewne umiejętności mieć – odpowiedział. – Tych szkoleń najbardziej potrzeba w biurach powiatowych. Ja jestem za  szkoleniami, ale tymi, które są niezbędne. Jestem jednak przeciwny łączeniu szkoleń z imprezami. W pierwszych moich słowach do wszystkich dyrektorów powiedziałem: Niech ręka boska was broni, jeżeli zrobicie szkolenie połączone z imprezą. Drugi warunek, jaki dałem dyrektorom, to przy powoływaniu ludzi – nie może to być szwagier, brat, czy najbliższa rodzina. A tak niejednokrotnie było, co w 2013 r. stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli, a także nasz audyt.

Paweł Chojnowski