Kolorem, gładką skórką i znanym kształtem kuszą już z daleka, a jednak - jak przekonuje naukowiec - warto się powstrzymać i zastanowić, czy na pewno skorzystać z dobrodziejstw nowalijek.

 

Czym dziś są nowalijki? Dawniej tak określano warzywa, które po raz pierwszy w sezonie pojawiały się na straganach oraz sklepowych półkach, np. sałata, rzodkiewka, ogórek czy pomidor. A to już oznaczało wiosnę. Handel i rolnictwo rozwinęły się i jak wyyjasnia SGGW, zdezaktualizował się nie tyle termin, ile to, co określa. "Intensywna wymiana towarów między krajami, a także rozwój produkcji w szklarniach i pod osłonami sprawiły, że polski konsument ma dostęp do świeżych warzyw i owoców cały rok".

.

 

- Pomidory z Maroka lub Izraela są zrywane w tzw.

stanie zapalonym: dopiero bielejące, jasne, pomarańczowe. Nie zdążyły jeszcze wytworzyć cukrów, kwasów organicznych, związków aromatycznych, a więc tego wszystkiego, co warunkuje ich smak i zapach – tłumaczy dr hab. Ewelina Hallmann z Katedry Żywności Funkcjonalnej, Ekologicznej i Towaroznawstwa Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW. - Po przybyciu do kraju docelowego poddaje się je szybkiemu dojrzewaniu, które najczęściej polega na gazowaniu ethrelem lub dwutlenkiem węgla. Te gazy powodują powstawanie etylenu, czyli hormonu starzenia odpowiedzialnego za dojrzewanie owoców. Warzywa w ciągu doby nabierają więc apetycznych barw, ale nie smaku, zapachu i miękkości. Pozbawione są też większości substancji odżywczych.

W marcu zaczynają pojawiać się krajowe produkty uprawiane pod osłonami, w szklarniach. Smakują już znacznie lepiej, ponieważ mają czas, żeby dojrzeć i przede wszystkim, to krajowe odmiany, które lubią konsumenci. Nowalijki wymagają długiego nasłoneczniania, a wczesnowiosenny dzień wciąż jest za krótki na ich potrzeby. Ewelina Hallmann tłumaczy, jak to się dzieje, że mimo to polskie warzywa trafiają do sprzedaży:

 

- Aby przyspieszyć zbiory, rolnicy stosują intensywne nawożenie azotowe, bo azot jest potrzebny roślinom do produkcji biomasy. Korelują go ze światłem – zatem im krótszy dzień, tym mniej czasu mają na jego wykorzystanie. Nadmiar odkładają w postaci azotanów, które same w sobie nie są szkodliwe, ale produkty ich przemian: już tak. Podczas transportu i przechowywania warzyw, zwłaszcza w wysokiej temperaturze i przy niskim dopływie tlenu, azotany redukują się do szkodliwych azotyn. Te z kolei przyczyniają się do zwiększonej produkcji rakotwórczych nitrozoamin.

Właściwe nowalijki, te gruntowe pojawiają się na przełomie maja i czerwca. Jak szukać zdrowych produktów? - Na każdym opakowaniu powinny znajdować się dane producenta, na podstawie których można sprawdzić, czy jest on wiarygodny – radzi dr Hallmann. - Dlatego warto chodzić na ekologiczne bazary, dopisywać się do kooperatyw, szukać lokalnych jarmarków. Tam czuje się ducha handlu – sprzedawcy wiedzą o swoich produktach wszystko; można prześledzić drogę rośliny od ziarenka.

 

Przed sezonem SGGW dostarcza kilku podpowiedzi. Rzodkiewka - należy zwrócić uwagę na ich liście: zwiędnięte i zżółkłe świadczą o tym, że roślina nie jest pierwszej świeżości. Pomidor - jego szypułka powinna być miękka i zielona. Co z przechowywaniem nowalijek? Ogórki i sałatę sprzedawane w folii powinno się jak najszybciej z niej odwinąć. Foliowanie powoduje bowiem zaparzanie, a w konsekwencji redukcję azotanów. Szpinak – od razu po przyniesieniu do domu należy wyjąć go z opakowania i położyć na sitku lub w innym naczyniu, w którym będzie mógł oddychać. Wszystkie rośliny liściowe należy kupować na bieżąco i spożywać tego samego dnia.

 


Rosnąca świadomość konsumentów sprawia, że coraz większą popularność zyskują warzywa i owoce pochodzące z upraw ekologicznych i tych, gdzie przestrzega się wyśrubowanych standardów. Aby kupować świadomie, wystarczy pewna doza uwagi i dociekliwości

 

Źródło: infowire