US Open. Podwójna koronacja Kerber, Niemka z Puszczykowa na...

    US Open. Podwójna koronacja Kerber, Niemka z Puszczykowa na szczycie damskiego tenisa

    Hubert Zdankiewicz

    Sportowy24

    Aktualizacja:

    Sportowy24

    Angelique Kerber
    1/5
    przejdź do galerii

    Angelique Kerber ©Julio Cortez

    Angelique Kerber pokonała Karolinę Pliskową w finale US Open. Od poniedziałku będzie również liderką rankingu WTA.
    - W trzecim secie po prostu w siebie wierzyłam - mówiła Angelique Kerber, odbierając puchar za zwycięstwo w US Open. Reprezentantka Niemiec przypieczętowała tym sukcesem najbardziej niezwykły rok w swojej karierze. Rok, w którym z solidnej, ale nie potrafiącej wybić się ponad pewien poziom zawodniczki zmieniła się w prawdziwą mistrzynię, potrafiącą walczyć jak równa z równą z najlepszymi. Tak jak w styczniu w Melbourne, gdzie pokonała Serenę Williams w finale Australian Open. Albo w lipcu w Londynie, gdzie przegrała z Amerykanką po zaciętej walce finał Wimbledonu.

    W poniedziałek zastąpi Serenę na szczycie rankingu WTA - to było wiadomo już przed finałem, bo Amerykanka dała się nieoczekiwanie pokonać w półfinale Karolinie Pliskovej (Kerber ograła z kolei Dunkę Karolinę Woźniacką). Co ciekawe, mogło to nastąpić już trzy tygodnie wcześniej, w Cincinnati. Niemka potknęła się jednak w finale, przegrywając właśnie z Pliskovą. Wcześniej przegrała również olimpijski finał ze znacznie niżej notowaną Monicą Puig z Portoryko i opuściła Rio de Janeiro z „tylko” srebrnym medalem.

    Kolejnej niespodzianki jednak nie było, choć skazywana na porażkę Pliskova niczego nie zamierzała oddać faworytce za darmo. Zaczęła lekko stremowana i już w pierwszym gemie dała się przełamać, co zaowocowało stratą seta.

    Wygrała jednak drugiego i wydawało się, że teraz to ona wydawała się mieć więcej szans na sukces. W decydującej partii koncertowo spisująca się Czeszka prowadziła już nawet 3:1, a Kerber zaczynała zdradzać oznaki zdenerwowania.

    Niemka pokazała jednak klasę. Odrobiła straty, a w dziesiątym gemie to ona przełamała rywalkę, wygrywając całe spotkanie 6:3, 4:6, 6:4.

    - W drugim secie mój język ciała nie był najlepszy. Starałam się to zmienić, ale to nie jest takie proste, Karolina to trudna rywalka. W trzecim szybko objęła prowadzenie z przewagą przełamania. Powiedziałam sobie wtedy: „musisz pozostać pozytywnie nastawiona”. Myślami byłam trochę przy finale w Australii, gdzie też doszło do trzeciego seta - przyznała po ostatniej piłce Kerber. - To nie była nadzieja. Wydaje mi się, że kluczowe było to, że starałam się wykorzystać każdą szansę, gdy tylko czułam, że się pojawi - dodała pierwsza od 20 lat Niemka, której udało się wywalczyć tytuł w Nowym Jorku (w 1996 roku Steffi Graf pokonała w finale Monicę Seles). Oprócz pucharu otrzymała od organizatorów również czek na 3,5 mln dolarów (jej rywalka na 1,750 mln.).

    - Nie jestem smutna. Gdyby ktoś powiedział mi dwa tygodnie temu, że zagram w finale, wzięłabym to w ciemno - przyznała Pliskova, która mimo porażki opuszcza Nowy Jork z podniesioną głową. Zawodniczka, której wcześniej nie udało się przejść w turnieju Wielkiego Szlema dalej niż do trzeciej rundy, była objawieniem tegorocznego US Open. W drodze do finału pokonała m.in. obie siostry Williams, a także Chorwatkę Anę Konjuh, która w 1/8 finału rozprawiła się z naszą Agnieszką Radwańską.

    - Myślę, że wykonałam świetną robotę. To był mój pierwszy finał, a mimo to niewiele zabrakło do zwycięstwa. Angie ma większe doświadczenie w takich spotkaniach i prawdopodobnie to zadecydowało. Jestem z siebie dumna - podkreślała.

    Wychwalała również rywalkę. - Zasługuje na to, żeby być numerem jeden. Dwa zwycięstwa wielkoszlemowe, jeden finał, olimpijski medal. Gra w tym roku świetnie, równo. Myślę, że po latach dominacji Sereny to niezła zmiana - stwierdziła pierwsza czeska finalistka US Open od 1993 roku. Od poniedziałku również szósta rakieta świata.

    - To niesamowite, czego dokonałam w tym roku. Trzymać to trofeum, to najlepsze uczucie, jakiego kiedykolwiek doświadczyłam - przyznała z kolei Kerber. - Zawsze marzyłam, żeby zostać pewnego dnia numerem jeden i wygrywać turnieje wielkoszlemowe. Nigdy w to nie zwątpiłam. Nie mam 18 lat, więc ciągle starałam się poprawić moją grę. Byłam cierpliwa i ciężko pracowałam. To wspaniałe uczucie, gdy widzisz, że ta praca teraz procentuje - dodała.

    A my mamy czego żałować, bo nowa królowa damskiego tenisa nie tylko pochodzi z naszego kraju, ale na co dzień mieszka i trenuje w Puszczykowie pod Poznaniem. Kilka lat temu miała nawet polskiego trenera Pawła Ostrowskiego. Mimo to gra dla Niemiec, choć wcale nie musiała. Ale to już inna historia...

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama