Mecz o być albo nie być Agnieszka Radwańska rozegra z...

    Mecz o być albo nie być Agnieszka Radwańska rozegra z Pliskovą [WIDEO]

    Krzysztof Kawa

    Dziennik Polski 24

    Aktualizacja:

    Dziennik Polski 24

    Tenis. Turniej kończący sezon nabiera rumieńców. Dziś i jutro w Singapurze decydujące mecze.
    Agnieszka Radwańska ani myśli oddawać w obce ręce zdobytego przed rokiem trofeum WTA Finals. W środowym meczu pokonała Garbine Muguruzę 7:6(1), 6:3 i o awans z grupy powalczy z Karoliną Pliskovą.

    Polska tenisistka stoczyła z Hiszpanką trudny pojedynek, największą klasę i opanowanie pokazując w końcówkach obu setów.

    - Najważniejsze, że zakończyłam mecz bez rozgrywania trzeciego seta - skwitowała, stojąc przed singapurską publicznością. Po profesorsku rozegrała przede wszystkim tie-break przy stanie 6:6, bo oddała w nim zaledwie jeden punkt.

    Trudno mówić, że w pierwszym secie Polka w pełni panowała nad wydarzeniami, bo też popełniała błędy i dawała się przełamywać, niemniej jako pierwsza wróciła do równowagi i utrzymała wysoką dyspozycję do końca spotkania.

    Muguruza wprawdzie od triumfu w Paryżu nie jest w wielkiej formie, niemniej granie z nią, z uwagi na jej siłę i umiejętności, nie należy do przyjemności. Wadą, której trener Hiszpanki nie potrafi wyeliminować, jest okazywanie złości na korcie w sytuacjach, gdy coś nie układa się po jej myśli. W przerwie Francuz Samuel Sumyk prosił podopieczną, by swoim zachowaniem nie dawała Radwańskiej sygnałów, iż w jej głowie panuje zamęt, ale daremnie.

    Udział w półfinale jako pierwsza z Grupy Białej zapewniła sobie ta, która do Singapuru dotarła najpóźniej, czyli Swietłana Kuzniecowa. W drugim występie w WTA Finals Rosjanka znów stoczyła morderczy, trzysetowy pojedynek (w pierwszym wycisk dała jej Polka) i ponownie okazała się lepsza. Jej przygotowanie fizyczne budzi najwyższe uznanie, bo przecież w ubiegłym tygodniu grała mecze w Moskwie, kończąc turniej Kremlin Cup udanym sobotnim finałem, a od poniedziałku jakby nigdy nic biega za piłką z jednej strony kortu na drugi w starciach z wypoczętymi rywalkami.

    I co najważniejsze, biega z sensem, bo po wygranej z Radwańską, w środę zmęczyła Pliskovą, ogrywając ją 3:6, 6:2, 7:6 (6). Czeszka tłumaczyła kłopoty z pierwszym serwisem m.in. bólem barku, ale - całkiem słusznie - była daleka od biczowania się. - To był wyrównany mecz. Nie popełniłam wielu poważnych błędów, o wszystkim zadecydowało kilka punktów - powiedziała.

    Inna sprawa, że dla Radwańskiej nie mogło się to ułożyć lepiej. Po pierwsze, wiadomo już, że zwycięstwo z Czeszką da jej awans, a po drugie - w środę spędziła na korcie znacznie mniej czasu niż oponentka, która słynie z nieustępliwości i potrafi uderzać piłki z dużą mocą. Po trzecie wreszcie, w czwartek Pliskovą czeka jeszcze mecz deblowy. I ostatni argument - krakowianka w dotychczasowych meczach z tą zawodniczką nie przegrała nawet seta. Wszystko więc przemawia za naszą tenisistką, aczkolwiek rywalka poczyniła w tym roku spore postępy (finał US Open!) i zbytnia pewność siebie Polki może się stać jej największym wrogiem.

    Ten mecz (jak i Kuzniecowej z Muguruzą) odbędzie się w piątek, bo dzisiaj na kort wyjdą tenisistki z Grupy Czerwonej. Rumunka Simona Halep zagra ze Słowaczką Dominiką Cibulkovą, natomiast Niemka Andżelika Kerber z Amerykanką Madison Keys.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama