Sport

    Wielkie powitanie Mistrzów z Vive Tauronu w Kielcach

    Wielkie powitanie Mistrzów z Vive Tauronu w Kielcach

    red

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Michał Jurecki jako pierwszy wyłonił się z autokaru, który przywiózł zwycięzców pod halę przy ulicy Bocznej. Zarówno kibice, jak i zawodnicy nie kryli
    1/116
    przejdź do galerii

    Michał Jurecki jako pierwszy wyłonił się z autokaru, który przywiózł zwycięzców pod halę przy ulicy Bocznej. Zarówno kibice, jak i zawodnicy nie kryli ogromnej radości i razem świętowali historyczne zwycięstwo. Nie przeszkadzał nawet deszcz. ©Aleksander Piekarski

    Śpiewy, pozdrowienia, wspólny szampan i nieopisana radość - tak wyglądało pierwsze spotkanie mistrzów Vive Tauronu Kielce z kibicami, którzy witali bohaterów przy hali na ulicy Bocznej tuż po ich przyjeździe z Kolonii gdzie wygrali Ligę Mistrzów.


    Zobacz także: Wielki finał Vive Tauronu na zdjęciach

    - To jest niesamowite przeżycie, nigdy nawet sobie nie wyobrażaliśmy, że ten puchar kiedykolowiek może być w Kielcach. Do końca wierzyliśmy w tę wygraną - mówił Tadeusz Węgrzyn, jeden z kibiców witających piłkarzy.

    Zanim szczypiorniści pojawili się przed halą, do kieleckich kibiców dołączyli zachrypnięci, choć wciąż w świetnej formie fani towarzyszący drużynie w Kolonii. Zaczęła się zabawa - wzajemne pozdrowienia, śpiewy na cześć bohaterów. Kulminacja radości nastąpiła, gdy pod halę zajechali szczęśliwi zwycięzcy. Brawa i wiwaty otrzymywał każdy wyłaniający się z busa zawodnik. Szczególne oklaski płynęły w kierunku Julena Aginagalde, który z pojazdu wyłonił się ze zwycięskim pucharem, a także w stronę trenera drużyny. - Dziękujemy, dziękujemy! - krzyczeli Tałantowi kielczanie.

    - Chłopaki zasłużyli na odpoczynek, bo dali z siebie wszystko na boisku. Ci, którzy są w reprezentacji Polski mają na niego czas do niedzieli - mówił trener Vive Tauronu.

    Zapytany o swoje opanowanie podczas meczu przyznał, że stalowych nerwów na pewno nie ma, a liczby przekleństw padających na turnieju wolałby nie liczyć. - Na mecz finałowy nie byliśmy super przygotowani i to było widać na parkiecie. To dzięki naszym zawodnikom, ich wierze i walce mamy to zwycięstwo - mówił.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Sport z kraju i ze świata

      Zobacz więcej na Sportowy24.pl

      Sportowy24 na Facebooku

      Galerie

      GOL24 na Facebooku

      Gry On Line - Zagraj Reklama