Sport

    Podbeskidzie zagrało do końca! Gol w 94. minucie!

    Podbeskidzie zagrało do końca! Gol w 94. minucie!

    Przemysław Drewniak

    Gol24

    Aktualizacja:

    Gol24

    Podbeskidzie Bielsko-Biała - Korona Kielce

    Podbeskidzie Bielsko-Biała - Korona Kielce ©brak

    Kibice Podbeskidzia Bielsko-Biała już przeczuwali kolejną porażkę. Ich drużyna przegrywała z Koroną Kielce 0:1 i to po golu Łukasza Sekulskiego, który jest wiecznym rezerwowym. W doliczonym czasie gry udało się jednak - pomimo gry w dziesiątkę - wyrównać. W 94 minucie na 1:1 trafił Paweł Baranowski. Jeszcze nie wszystko stracone!
    Podbeskidzie Bielsko-Biała - Korona Kielce

    Podbeskidzie Bielsko-Biała - Korona Kielce ©brak

    Do meczu z Koroną piłkarze Podbeskidzia przystępowali jak do walki o piłkarskie życie. Biorąc pod uwagę, że w 35. kolejce w bezpośrednim pojedynku zmierzą się ze sobą Górnicy z Łęcznej i Zabrza, czyli rywale „Górali” w walce o utrzymanie, piątkowa porażka mogła sprawić, że na tydzień przed końcem sezonu bielszczanie będą jedną nogą w pierwszej lidze.

    Przed pierwszym gwizdkiem miejscowi kibice z nadzieją wspominali końcówkę rozgrywek w 2013 roku, gdy Podbeskidzie wydźwignęło się z jeszcze trudniejszej sytuacji.
    Wówczas nie mieli jednak takich kłopotów kadrowych – z Koroną z nie mogli zagrać Damian Chmiel, Marek Sokołowski i Mateusz Szczepaniak. A bez piłkarzy stanowiących trzon wyjściowej jedenastki, gospodarzom brakowało waleczności i wiary w korzystny rezultat.

    Od pierwszych minut Podbeskidzie miało ogromne problemy z organizacją swojej gry. Przed przerwą drużyna, która walczy o ligowy byt, oddała zaledwie dwa strzały na bramkę Dariusza Treli. Oba niecelne.

    Korona przyjechała do Bielska-Białej z zamiarem zwycięstwa i zapewnienia sobie utrzymania w Ekstraklasie. Ze składu kielczan przed meczem wypadł kontuzjowany Airam Cabrera, ale bez swojego najlepszego strzelca goście i tak przeważali, stwarzając zagrożenie zwłaszcza po stałych fragmentach gry. W 44. minucie rzut rożny wywołał w polu karnym Podbeskidzia ogromne zamieszanie, Emilijus Zubas wybronił dwa kolejne strzały, ale przy trzeciej próbie Łukasza Sekulskiego był już bezradny. Kielczanie schodzili na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem, co było najniższym wymiarem kary.

    W drugiej połowie Podoliński sięgnął po rezerwowych – Samuela Stefanika, a w akcie desperacji nawet po Dariusza Kołodzieja, który wcześniej w tym roku nie wystąpił w Ekstraklasie nawet przez minutę. I choć po gospodarzach było widać nieco większą determinację, to Korona i tak kontrolowała przebieg gry. Goście, skupieni na defensywie wyprowadzali kontrataki i po jednym z nich powinni byli "zamknąć" mecz. Po podaniu Łukasza Sierpiny Vladislavs Gabovs miał przed sobą pustą bramkę, a mimo to z bliskiej odległości trafił w słupek. Gdy wielu kibiców w Bielsku-Białej zrezygnowanych opuściło już trybuny, Podbeskidzie zdobyło się na atak rozpaczy. W 94. minucie piłkę przed polem karnym przejął Paweł Baranowski, oddał strzał, a rykoszet od nogi obrońcy Korony przelobował Trelę.

    Koronie do utrzymania w Ekstraklasie zabrakło kilku sekund. Podbeskidzie do tego celu ma znacznie dłuższą drogę, ale trafienie Baranowskiego daje "Góralom" nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone.



    Kolejna silna ekipa na Bałkanach? Oto potencjalny skład Kosowa


    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Sport z kraju i ze świata

      Zobacz więcej na Sportowy24.pl

      Sportowy24 na Facebooku

      Galerie

      GOL24 na Facebooku

      Gry On Line - Zagraj Reklama