Ważne
    Michał Jurecki: Przed skomplikowanym złamaniem uratował mnie...

    Michał Jurecki: Przed skomplikowanym złamaniem uratował mnie but

    Paweł Kotwica

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Świętokrzyskie

    - Przed jeszcze cięższą kontuzją uratował mnie …but. Gdyby nie zsunął się ze stopy, miałbym strzaskanego piszczela – mówi Michał Jurecki, piłkarz ręczny Vive Tauronu Kielce i reprezentacji Polski, który w poniedziałek przeszedł zabieg prawej nogi po kontuzji, którą odniósł podczas meczu z Egiptem na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Zawodnik miał między innymi zerwany mięsień strzałkowy.
    Co mówią lekarze?

    Że wszystko idzie według planu i za dwa miesiące będę w pełni sprawny. Operacja przeprowadzona w poniedziałek w Poznaniu trwała 45 minut, o wiele dłużej przygotowanie do niej (zabieg był przełożony o tydzień ze względu na przeziębienie Jureckiego – przyp. red.). Pierwsza noc po operacji była ciężka, prawie nie spałem, noga bolała. Ale następnego dnia było już w porządku, we wtorek przyjechałem do Kielc, zdążyłem obejrzeć mecz chłopaków z PSG. W przyszły piątek jadę do Poznania na kontrolę i zdjęcie szwów.

    To twoja pierwsza wymagająca zabiegu kontuzja od kilku lat.

    W styczniu 2011 roku miałem operację bicepsa („Dzidziuś” doznał kontuzji podczas meczu mistrzostw świata w Szwecji), rok wcześniej na mistrzostwach Europy w Austrii miałem złamany nos. W 2008 roku miałem zabieg łąkotki, ale to było tylko 6 tygodni przerwy.

    A teraz leżysz, chodzisz, wykonujesz jakieś ćwiczenia?


    Mam specjalną ortezę, którą muszę zakładać, jeśli wychodzę na zewnątrz. W domu, do leżenia na kanapie, nie jest mi potrzebna. Staram się, żeby noga nie była w bezruchu, żeby mięśnie pracowały, żeby dopływała do nich krew. Wykonuję więc proste ćwiczenia, polegające na napinaniu mięśni, poruszaniu nimi. Z czasem będę mógł je robić coraz intensywniej.

    Michał Jurecki, niemal robocop, przykuty do łóżka… Jakoś mi to nie pasuje. Pamiętasz, jak doszło do tej kontuzji?


    Oglądałem to wiele razy na wideo. Mateusz Kus walczył o piłkę i bezwładnie przewrócił się do tyłu, a ja akurat zrobiłem krok w jego kierunku. On całym ciężarem, a trochę waży, spadł mi na nogę. Lekarz powiedział, że miałem szczęście w nieszczęściu, bo but zsunął mi się z nogi i przez to tylko skręciłem kostkę i uszkodziłem mięsień. Gdyby nie to, mogłem mieć skomplikowane złamanie kości piszczelowej. Ból był ogromny. Miałem kilka razy skręconą kostkę, ale tego bólu nie dało się porównać, więc od razu wiedziałem, że to coś poważniejszego.

    Czyli przed cięższą kontuzją uratował cię but?

    Na pewno. Gdyby się nie zsunął ze stopy, noga byłaby zablokowana i kontuzja byłaby dużo cięższa.

    Z Michałem Jureckim do końca turnieju w składzie byłby medal w Rio?

    Ciężko mi powiedzieć, dużo osób mi mówiło, że gdybym był zdrowy, to wygralibyśmy półfinał z Danią. Ale tego nie dowiemy się już nigdy.

    Chyba było ciężko oglądać mecze z ławki?

    Próbowałem pomagać chłopakom jak mogłem, mobilizować ich. Ale to nie to samo, co na boisku.

    Masz niespełna 32 lata, więc do kolejnych igrzysk mógłbyś dociągnąć. Myślałeś już, co z twoją dalszą grą w reprezentacji?

    Hmm... Ciężki temat. Na razie myślę, żeby jak najszybciej wrócić do gry.

    Twoim zdaniem Tałant Dujszebajew powinien nadal prowadzić kadrę?

    Dla mnie w ogóle nie ma tematu zmiany trenera. Jako drużyna staniemy za nim murem. Im dłużej Tałant będzie prowadził reprezentację, tym dla niej lepiej.

    Za kilka godzin Vive Tauron Kielce rozpocznie mecz o trzecie miejsce w Super Globe. Co powiesz o grze swoich kolegów w Katarze?

    Oglądałem tylko mecz z PSG, bo w poniedziałek, kiedy grali z Taubate, miałem operację. Rozmawiałem po meczu z Mateuszem Jachlewskim i mam takie samo zdanie, jak on: zatrzymał nas Thierry Omeyer. Wszystko w naszych akcjach było robione dobrze, do momentu rzutu. Ich bramkarz bronił prawie wszystko z szóstego metra, czyli to, co teoretycznie nie powinien bronić. Ale to świadczy o tym, jak wielkim jest bramkarzem. Nie chciałbym tłumaczyć przegranej tym, że drużyna nie grała sparingów przed wyjazdem do Kataru, bo wszyscy mieli tak samo.

    Ty w domu na kanapie, a koledzy z Vive Tauronu znów mają intensywny początek sezonu.

    W roku olimpijskim kadrowicze nie mają wakacji i wszystko gra się z marszu. Bez obrazy dla naszych rywali z polskiej ligi, ale nie będziemy mieli takich obciążeń, jak drużyny z niemieckiej Bundesligi, czy te, które grają w lidze SEHA. Oczywiście, podróże są męczące, ale nie ma co narzekać, od kilku lat jesteśmy do tego przyzwyczajeni.

    I ostatnie pytanie…

    Ostatnie??? Szkoda, rozmawiamy tylko 10 minut, a ja się nudzę w domu.... (śmiech)

    …jak ocenisz nowych kolegów z zespołu?

    W meczu z Paryżem bardzo dobrze bronił Filip Ivić. Darko Djukić – widać, że chłopak ma ogromny potencjał, potrafi zagrać bardzo widowiskowo, w ubiegłym sezonie pokazał się z dobrej strony w Lidze Mistrzów. Z PSG akurat kilka razy nie trafił, ale skuteczność nie była mocną stroną prawie wszystkich naszych graczy. Patryk Walczak to też zawodnik z dużymi możliwościami, uniwersalny, umie grać i w obronie, i w ataku, potrafi się dobrze zastawić i jeśli dostanie piłkę, to trafia. To da Tałantowi większy wachlarz możliwości.


    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo