Mecz na przełamanie w Lubinie. Legioniści są źli, ale...

    Mecz na przełamanie w Lubinie. Legioniści są źli, ale zachowują spokój

    Tomasz Dębek

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Legia w 2017 r. wygrała tylko raz

    Legia w 2017 r. wygrała tylko raz ©Szymon Starnawski /Polska Press

    Po słabym początku roku w wykonaniu Legii Jacek Magiera musi szybko pozbierać drużynę. W piątek mistrzów Polski czeka mecz w Lubinie (godz. 20.30, transmisja Canal+ Sport).
    Legia w 2017 r. wygrała tylko raz

    Legia w 2017 r. wygrała tylko raz ©Szymon Starnawski /Polska Press

    Skromne zwycięstwo w Gdyni, porażka u siebie z Ruchem i remis, również przed własną publicznością, z Bruk-Bet Termaliką. Do tego odpadnięcie z 1/16 finału Ligi Europy po dwumeczu (0:0 i 0:1) z Ajaksem. Duże problemy ze skutecznością i błędy w obronie. Pierwsze tygodnie rozgrywek w 2017 roku z pewnością nie były takie, jak wymarzył sobie trener Jacek Magiera.

    - Mecze zawsze odbiera się przez pryzmat zwycięstw i liczby zdobytych bramek.
    My przyzwyczailiśmy wszystkich, że odkąd jestem trenerem strzelaliśmy po cztery czy pięć goli w meczu. Mówiłem, że będzie to trudne do powtórzenia - zaznacza Magiera. - Widzę w drużynie złość, ale też spokój. Wiemy co mamy robić, by poprawić naszą grę i skuteczność. Cały czas nad tym pracujemy. Gramy dalej. Mecz z Zagłębiem będzie dobrą okazją, by zdobyć trzy punkty na wyjeździe i zacząć gonić czołówkę - dodaje.

    Szkoleniowiec Wojskowych zapowiada, że kibice mogą spodziewać się zmian w składzie w porównaniu do ostatniego meczu. Zabraknie też Jakuba Rzeźniczaka, który nie jest jeszcze w stu procentach gotowy do gry. Niepewny jest z kolei występ Michała Kucharczyka, który narzeka na drobny uraz. Decyzję w sprawie „Kuchego” sztab szkoleniowy miał podjąć po czwartkowym treningu.

    Zagłębie, które po przerwie zimowej też nie imponowało formą (1:0 z Arką i 1:2 z Wisłą Płock) musi radzić sobie bez Konrada Forenca i Deimnatasa Petraviciusa. Po nieobecnościach w Płocku do gry wracają za to Jarosław Jach, Adam Buksa (kontuzje) i Aleksandar Todorovski (kartki). Szansę na debiut w miedziowych barwach może dostać też Kamil Mazek. 22-letni wychowanek Legii we wtorek przeszedł do Zagłębia z Ruchu Chorzów.

    Skrzydłowy zapewnia, że nie ma do warszawskiego klubu pretensji za to, że nie dostał w nim prawdziwej szansy. - Powiem inaczej, jestem zadowolony, że Legia pozwoliła mi pójść na wypożyczenie do Dolcanu Ząbki. Tam grałem regularnie, a potem trafiłem do Ruchu. I przestałem to rozpamiętywać - przekonuje Mazek.

    Na boisku sentymentów nie będzie. Legia nie może sobie pozwolić na kolejną stratę punktów. - Obejmowałem drużynę, która miała 10 punktów do lidera. Dziś mamy siedem. Był moment, że mieliśmy pięć, a mogliśmy mieć dwa. Nie wykorzystaliśmy tego. W sporcie tak bywa. Ale liczy się to co jest na końcu. Prawdziwa walka zacznie się w maju i czerwcu, w ostatnich siedmiu meczach. Patrzymy w przyszłość z optymizmem - zaznacza Magiera.

    Współpraca Piotr Janas

    Lotto Ekstraklasa, 24. kolejka.
    Piątek: Korona Kielce - Górnik Łęczna (godz. 18., transmisja Eurosport 2), Zagłębie Lubin - Legia Warszawa (20.30, Canal+ Sport); Sobota: Cracovia - Arka Gdynia (15.30, Canal+ Sport), Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Ruch Chorzów (18., Canal+ Sport), Piast Gliwice - Wisła Kraków (20.30, Canal+ Sport); Niedziela: Jagiellonia Białystok - Śląsk Wrocław (15.30, Canal+ Sport), Lech Poznań - Lechia Gdańsk (18., Canal+); Poniedziałek: Pogoń Szczecin - Wisła Płock (18., Eurosport 1).

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama