Śląsk - Pogoń 1:1. Gil i Słowik byli przy głosie

    Śląsk - Pogoń 1:1. Gil i Słowik byli przy głosie

    Jakub Guder

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Śląsk - Pogoń 1:1. Gil i Słowik byli przy głosie

    ©fot. Piotr Celeban

    Sędzia Paweł Gil i bramkarz Jakub Słowik byli głównymi bohaterami sobotniego meczu Śląska Wrocław z Pogonią Szczecin. Pierwszy podejmował kontrowersyjne sędziowskie decyzje, drugi obronił m.in. rzut karny. - Punkt trzeba szanować, choć na pewno nie jest to nasz sukces. Graliśmy o pełną pulę - podsumował to ciekawe spotkanie Mariusz Rumak.
    Śląsk - Pogoń 1:1. Gil i Słowik byli przy głosie

    ©fot. Piotr Celeban

    ŚLĄSK WROCŁAW - POGOŃ SZCZECIN 1:1 (1:1)

    Bramki:
    1:0 Celaban 14’ (asysta Dankowskiego z rzutu rożnego)
    1:1 Frączczak 42’ (karny, po zagraniu ręką Stjepanovicia)

    Śląsk: Kamenar - Dankowski, CelebanI, Dwali, Augusto (60. Zieliński) - AlvarinhoI, Kokoszka, Stjepanović, Engels (71. Riera) - Morioka - Biliński (80. Grajciar).

    Pogoń: Słowik - Rapa, Rudol, Lewandowski, Nunes - Murawski, Matras - Akahoshi (46. Zwoliński), DrygasI, Gyurcso (90. Matynia) - Frączczak.

    Sędziował: Paweł Gil (Lublin)
    Widzów: 4001

    Piotr Celeban dwoił się i troił, strzelił bramkę, co chwilę zapuszczał się na połowę rywali, ale to nie wystarczyło, by Śląsk Wrocław pokonał Pogoń Szczecin. Remis pewnie zostawił na Dolnym Śląsku niedosyt, ale z drugiej strony równie dobrze wygrać mogli goście.

    Mariusz Rumak po raz pierwszy dał szansę gry od pierwszej minuty Mario Engelsowi. Niemiec dobrze spisywał się w tygodniu na treningach i został za to nagrodzony. Pod nieobecność Filipe Goncalvesa nie było też eksperymentów w środku pola - dwójkę defensywnych pomocników stanowił duet Adam Kokoszka - Ostoja Stjepanović. Pogoń przyjechała do Wrocławia bez Jarosława Fojuta.

    WKS zaczął mecz najlepiej jak mógł - od bramki. W 14 min rzut rożny wykonywał Kamil Dankowski, a Piotr Celeban pięknym uderzeniem piętą zmienił tor lotu piłki i mieliśmy 1:0.

    Potem go głosu doszli - nomen omen - Gil ze Słowikiem. Arbiter Paweł Gil w 36 min wskazał na 11 metr po tym jak strzał Kamila Bilińskiego ręką zatrzymał Rudol. Obrońca „Portowców” miał rękę za plecami, ułożoną dość nienaturalnie, ale nie wystawił jej raczej celowo. Na dodatek uderzenie napastnika Śląska szło gdzieś daleko w trybuny...

    PRZECZYTAJ KONIECZNIE
    Megan Courtney: Przyszłość? Na razie płynę z prądem [WYWIAD, FILMY, ZDJĘCIA]


    W pierwszym odruchu piłkę na jedenastym metrze chciał ustawić Alvarinho, ale po krótkiej rozmowie stanął do niej Biliński. Uderzył mocno, ale po ziemi i nie przy słupku. Jakub Słowik tymczasem go wyczuł, rzucił się w dobrą stronę i obronił.

    - Do strzelania rzutów karnych wyznaczonych jest trzech piłkarzy - Biliński, Alvarinho i Morioka. Ten, który czuje się najpewniej, podchodzi do jedenastki. Alvarinho też dziś bardzo chciał uderzać. U mnie nie ma zasady, że jest jakaś kolejność. Ustalają to wyznaczeni piłkarze. Ten, który bierze piłkę do ręki, bierze również odpowiedzialność za tę sytuację - mówił po meczu Mariusz Rumak.

    Po kilku chwilach - drugi karny! Tym razem twarz ręką zasłonił w szesnastce Ostoja Stjepanović i znów - czy to była dobra decyzja sędziego? Kwestia dyskusji. Problem w tym, że z prezentu od arbitra skorzystał Adam Frączczak i mieliśmy remis.
    Kazimierz Moskal: Przełomowym momentem meczu był karny obroniony przez Kubę Słowika

    Za moment do siatki znów trafił Celeban, ale boczny sędzia podniósł chorągiewkę. Spalonego przy podaniu z wolnego chyba jednak nie było...

    Kazimierz Moskal od począku drugiej połowy postanowił ożywić grę swojej drużyny i wprowadził Łukasza Zwolińskiego, który faktycznie siał sporo zamieszania w szeregach obronnych Śląska. Najlepszą okazję miał jednak jego vis a vis - Kamil Biliński. W 49 min po dwójkowej akcji z Morioką wyszedł przed Słowika, ale i tym razem bramkarz Pogoni był lepszy.

    Im było bliżej końca spotkania, tym mecz robił się ciekawszy, a WKS bardziej parł do strzelenia drugiej bramki. Momentami wydawało się, że jedynym napastnikiem wrocławian jest Piotr Celeban, nota bene wychowanek Pogoni. Bramek już jednak nie zobaczyliśmy. - Punkt trzeba szanować, choć na pewno nie jest to nasz sukces. Graliśmy o pełną pulę - podsumował to ciekawe spotkanie Mariusz Rumak.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Błędy sędziego ale i duże błędy Rumaka

      emi (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Kiedy Śląsk miał dwie serie meczy kiedy zaczął zdobywać punkty trener Rumak nie wiedzieć czemu zaczął eksperymentować ze składem tak , że znowu strefa spadkowa bardzo się przybliżyła ...


      Zdjęcie autora komentarza
      Och te eksperymenty...

      Jan Hudek

      Zgłoś naruszenie treści

      Trener Rumak nie eksperymentuje lecz wykonuje zmiany w poszukiwaniu łaty do zakrycia dziury w środku pola.Szkoda,że od samego objęcia funkcji trenera zamiast walczyć o defensywnego pomocnika...rozwiń całość

      Trener Rumak nie eksperymentuje lecz wykonuje zmiany w poszukiwaniu łaty do zakrycia dziury w środku pola.Szkoda,że od samego objęcia funkcji trenera zamiast walczyć o defensywnego pomocnika chciał tylko napastnika.Dostał obiecującego Węgra aby go posadzić na ławę a wystawił do ataku zawodnika,który bardzo chce ale nie może. Kiedy wreszcie ten trener dostosuje taktykę do możliwości i zrozumie,że tacy Bilińscy na boisku to tyle co zawodnicy przeciwnika.zwiń

      Gry On Line - Zagraj Reklama