Co za dramat! Śląsk znów bez wygranej

    Co za dramat! Śląsk znów bez wygranej

    Jakub Guder

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Co za dramat! Śląsk znów bez wygranej
    1/17
    przejdź do galerii

    ©fot. Paweł Relikowski

    Śląsk Wrocław - Cracovia 2:2 (RELACJA ZDJĘCIA). Wrocławianie już świętowali pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Grali bardzo dobrze i zasłużenie prowadzili 2:1. Niestety - piłka nożna jest brutalna. W ostatnich sekundach Piotr Lasyk podyktował dla Cracovii rzut karny i Damian Dąbrowski doprowadził do wyrównania.


    To był mecz o pierwsze zwycięstwo na własnym stadionie Śląska i pierwszą wygraną na wyjeździe Cracovii. Tak to się ułożyło w tym sezonie, że "Twierdza Wrocław" była ostatnimi czasy dość gościnna. Wrocławianie na własnych śmieciach zwyciężyli po raz ostatni jeszcze w ubiegłym sezonie! W połowie maja pokonali 3:2 Górnika Łęczna.

    Mariusz Rumak w porównaniu do spotkania w Kielcach dokonał tylko jednej zmiany w wyjściowej jedenastce. Jak się okazało - miał nosa. To właśnie Peter Grajciar dał drużynie prowadzenie już w 7 min. Cracovia trochę przycisnęła, miała rzut rożny, po którym Ryota Morioka ruszając z kontrą podał piłkę na wolne pole do Słowaka. Ten biegł, biegł, biegł... Zupełnie nieatakowany, bo Damian Dąbrowski wyglądał na faceta mocno niezdecydowanego. Grajciar to wykorzystał, przymierzył z dystansu i piłka zatrzepotała w siatce.

    Trzeba przyznać, że pierwsze 20-25 min było bardzo udane w wykonaniu wrocławian. Chwilami mieliśmy wrażenie, że obie drużyny zmieniły się koszulkami. Przemianę było widać m.in. w poczynaniach Morioki, który wreszcie był zadziorny - także w defensywie. Miła dla oka była gra Goncalvesa czy wreszcie Grajciara, który rozgrywał chyba jeden z lepszych swoich meczów, od kiedy trafił na Oporowską.

    Czytaj także:
    Zmarł Ryszard Urbanek - były trener piłkarskiego Śląska


    Nie oznacza to jednak, że WKS nie ustrzegł się błędów. 1:1 mogło być już w 11 min, ale Piotr Polczak nie sięgnął wślizgiem piłki zmierzającej wzdłuż linii bramkowej. Swoje do wyniku dołożył też bramkarz Lubos Kamenar, który ponownie stanął między słupkami. Dwa razy obronił próby głową Miroslava Covilo, a raz wybił uderzenie sprzed pola karnego Krzysztof Piątka.

    Śląskowi natomiast brakowało pod bramką rywali skupienia, koncentracji. Szybko przedostawali się pod szesnastkę Cracovii, ale gdy piłka już tam się znajdywała, to nie brakowało strzałów. Tak było na przykład w 40 min, kiedy to po rzucie rożnym do piłki doszedł Adam Kokoszka, ale przez fatalne przyjęcie nie oddał uderzenie.
    Kilka chwil wcześniej piłka wpadła w pole karne przeciwników z prawej strony. Obrońcy "Pasów" pogubili się jednak i przepuścili ją niespodziewanie między nogami. Problem w tym, że wrocławianie byli tak tym zaskoczeni, że jedyne co im zostało, to rzut rożny.

    W przerwie trener Jacek Zieliński zmienił Mateusza Szczepaniaka na Erika Jendriska. Były piłkarz Miedzi Legnica faktycznie nie radził sobie z grą na skrzydle - dośrodkowywał fatalnie.

    Na całe szczęście WKS od pierwszych minut utrzymał styl gry z pierwszej części. Szansę na podwyższenie prowadzenia miał już na samym początku. Po ładnie rozegranej akcji na prawym skrzydle Kamil Dankowski po ziemi dograł piłkę w pole karne, ale Morioka z najbliższej odległości uderzył w Sandomierskiego. Zresztą sędzia Piotr Lasyk i tak odgwizdał spalonego.

    Co się odwlecze - to nie uciecze. W 59 min do siatki znów trafił Grajciar, ale asystę rundy (jeśli nie sezonu!) zanotował Morioka. Japończyk przyjął piłkę ruletą w polu karnym i wystawił ją Słowakowi. Przypadkiem, czy też nie...? Czy to ważne? Akcja wyglądała jak z gry komputerowej!
    Niestety krakowianie bardzo szybko strzelili bramkę kontaktową. Covilo już w pierwszej połowie udowaniał, że świetnie gra głową, ale wówczas jego strzały bronił Kamenar. Tym razem nie zdołał wybić piłki i w 63 min mieliśmy tylko 1:2.
    Mecz się na chwilę rozkręcił. Najpierw uderzenie Augusto z dystansu obronił Sandomierski, a potem popisał się jego vis a vis, broniąc w ciągu ledwie kilku sekund dwa uderzenie. Przy drugim już widzieliśmy piłkę w siatce, ale Kamenar jakimś cudem (rzutem!?) wrócił na linię bramkową.

    Im spotkanie bardziej zbliżało się do końca, tym bardziej gospodarze kontrolowali sytuację umiejętnie przetrzymując piłkę. Piłkarze z Krakowa byli coraz bardziej nerwowi i najczęściej ograniczali się do wrzutek na Covilo. Trochę zamieszania w szesnastce Kemenara było jeszcze w doliczonym czasie gry, gdy Cracovia miała rzut rożny, ale WKS wyszedł z tego obronną ręką.

    Wszyscy już cieszyli się z pierwszej wygranej w tym sezonie, ale niestety - za wcześnie. W ostatnich minutach Piotr Lasyk podyktował wątpliwego karnego za faul Augusto na Jendrisku. Jedenastkę wykorzystał Damian Dąbrowski.

    Czytaj także

      Komentarze (30)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ?

      121 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Cóż, mafia drukarzy dała tym razem popis...?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Dobry mecz Śląska

      Jan 56 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 2

      Wreszcie widać było, że piłkarze Slaska podeszli ambitnie i zagrali dobry mecz. Oprócz Grajcara, któremu wszystko wychodziło bardzo dobrze grali Kamenar i Dankowski.
      Prawdziwy sędzia nie dyktuje...rozwiń całość

      Wreszcie widać było, że piłkarze Slaska podeszli ambitnie i zagrali dobry mecz. Oprócz Grajcara, któremu wszystko wychodziło bardzo dobrze grali Kamenar i Dankowski.
      Prawdziwy sędzia nie dyktuje wątpliwego karnego zwłaszcza w ostatniej minucie bo może wypatrzeć wynik meczu co niestety tu miało miejsce. Karnego w ostatniej minucie można podyktować za ewidentne zagranie ręką lub brutalny faul, a tu zawodnik Cracovii odegrał teatr.
      Niestety przy prowadzeniu jednobramkowym zawsze może zaistnieć jakaś niekorzystna sytuacja, karny, kiks, gapiostwo itd. Śląsk za glęboko się cofnoł bo II linia nie rozbijała ataków Cracovii.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Pseudosędzia Lasyk-persona non grata we Wrocławiu

      taka jest prawda (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 9

      Lasyk to bytomska szuja, taki z niego sędzia, jak z koziej du.y trąba !

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Znów bez wygranej

      I'm Your Turbo Lover (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8

      Znów bez wygranej, ale gra była tym razem dużo lepsza. Wreszcie nie brakowało szybkości i agresji. Trzeba dalej iść w tym kierunku.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      jo się pytom

      jerry (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 3

      ....gdzie ten bytom. Kolejny sukinsyn z tamtąd po jarzebaku, który zabiera nam punkty.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      do prom i wroclawianin

      jerry (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 4

      Jak nie chodźcie na mecze to nie wkurwiajcie prawdziwych kibiców klubu.

      Zdjęcie autora komentarza
      Czy się mylę?

      Jan Hudek

      Zgłoś naruszenie treści / 10 / 1

      Wydaje mi się,że drużynie Śląska brakuje defensywnego pomocnika z prawdziwego zdarzenia i silnego wysokiego stopera. Celeban jest chyba za niski a jako boczny obrońca byłby fantastyczny.Co o tym...rozwiń całość

      Wydaje mi się,że drużynie Śląska brakuje defensywnego pomocnika z prawdziwego zdarzenia i silnego wysokiego stopera. Celeban jest chyba za niski a jako boczny obrońca byłby fantastyczny.Co o tym sądzicie?zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Też mi się tak wydaje

      I'm Your Turbo Lover (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4

      Też mi się tak wydaje, że brakuje dobrego defensywnego pomocnika. Goncalves jest niezły, ale zarówno Ostoja jak i Kokoszka nie dają sobie rady na tej pozycji. Przez to tracimy przewagę w srodku...rozwiń całość

      Też mi się tak wydaje, że brakuje dobrego defensywnego pomocnika. Goncalves jest niezły, ale zarówno Ostoja jak i Kokoszka nie dają sobie rady na tej pozycji. Przez to tracimy przewagę w srodku pola na rzecz przeciwnika. Miło wspominam czasy kiedy w środku pola gral Kaźmierczak z Elsnerem. Wtedy środek pola był nasz :)zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      kto nie gwizda ten - przychodzi na mecz i popiera

      moją skromną osobę (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 10

      kręcą się uparcie ludzie przy śląsku - morze gdzieś się załapie (dobry marketing) wykluczonego. a młodzieży w akademi szkolić się nie podejmie (zatrudne) ciekawe dlaczego?

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Filipiak się odwdzięczy

      ares (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 13 / 6

      oj rzetelni dziennikarze zapomnieli przypadkiem napisać, że karny niesłusznie odgwizdany. A tak na prawdę za czasów fryzjera drukowano subtelniej

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      "Działacze"WKS jak zwykle zapomnieli ...

      Meleks (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 18 / 5

      Zapomnieli, że sędzia to też człowiek. Potrzebuje ciepła i miłości. Działacze "pasów" pewnie nie zapomnieli ...


      Zdjęcie autora komentarza
      Oczywiście !

      Jan Hudek

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 2

      I tu jest pies pogrzebany.

      Gry On Line - Zagraj Reklama