Najsłynniejsze przestrzelone karne. Bo jedenastki to nie...

    Najsłynniejsze przestrzelone karne. Bo jedenastki to nie taka łatwa sprawa...

    Jakub Guder, współpraca Michał Rygiel

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    Nie ma złych bramkarzy, są tylko źle strzelone karne - to stara piłkarska prawda. Prawidłowo wykonana jedenastka - mocno, tuż przy słupku - jest bardzo trudna do obronienia. Bramkarz ma tak niewiele czasu na reakcję, że najczęściej decyduje się rzucić w którąś ze stron jeszcze przed uderzeniem. Gdy obroni staje się bohaterem. A strzelec? No cóż - musi żyć z tym brzemieniem już do końca swoich dni.
    W 2005 roku Jerzy Dudek zatrzymał strzał z 11 metrów Szewczenki w finale Ligi Mistrzów

    W 2005 roku Jerzy Dudek zatrzymał strzał z 11 metrów Szewczenki w finale Ligi Mistrzów ©fot. Andrzej Banaś

    Jednym z najbardziej znanych w Polsce niestrzelonych rzutów karny jest dolnośląska jedenastka niewykorzystana na stadionie przy Oporowskiej przez Tadeusza Pawłowskiego - jeszcze niedawno trenera Śląska Wrocław, a wówczas najlepszego piłkarza tego klubu, który strzelił dla WKS-u najwięcej bramek w ekstraklasie i w europejskich pucharach.

    To była ostatnia kolejka sezonu 1981/82. Śląsk był liderem tabeli, miał punkt przewagi nad Widzewem Łódź i podejmował pewną utrzymania Wisłę Kraków. Działacze z Oporowskiej uznali, że drużyna sama poradzi sobie z Białą Gwiazdą, ale sami piłkarze postanowili finansowo zmotywować swoich rywali do... słabszej gry oczywiście.
    Problem w tym, że o motywację Wisły zadbali też Widzewiacy, którzy mieli do zaoferowania więcej: “dolary za Bońka” sprzedanego wówczas do włoskiego Juventusu Turyn - jak opowiada w swojej autobiografii “Spalony” Andrzej Iwan.

    Na początku drugiej połowy Wisła wyszła we Wrocławiu na prowadzenie, ale w 83 min arbiter podyktował rzut karny dla Śląska. Do piłki podchodzi Pawłowski, który w poprzednim meczu też nie wykorzystał jedenastki. Uderza… bramkarz gości broni! “Na stadionie robi się nerwowo. ‘Paweł’ - Pawłowski - lata i niemal płacze. Zapewnia, że Śląsk dołoży pieniądze, licytuje, podbija stawki i prosi byśmy się nie wygłupiali. Strasznie jest upierdliwy" - napisał potem Iwan, który twierdzi, że było ustalone, gdzie ma strzelić zawodnik WKS-u, by piłka wpadła do siatki. Bramkarz miał się rzucić w drugą stronę, ale tego nie zrobił. Mistrzostwo uciekło Śląskowi.

    Pawłowski po tym meczu był we Wrocławiu spalony. Po sezonie miał się przenieść do Francuskiego Lens, ale pojawiły się kłopoty z paszportem. Był w formie, ale nie grał - siedział na ławce rezerwowych. Obwiniano go za całe nieszczęście. Jak opowiadał w książce “Wielki Widzew” ktoś chciał spalić jego samochód, innym razem grożono jego rodzinie. W końcu wyjechał do Austrii, gdzie zakończył karierę.

    Przypomnijmy, że trochę podobny los spotkał Kazimierza Deynę. Przez lata był nad Wisłą uwielbiany, stanowił kluczową postać reprezentacji Kazimierza Górskiego, ale gdy na MŚ w 1978 roku w Argentynie nie strzelił karnego w spotkaniu z gospodarzami, wielu kibiców się od niego odwróciło.

    Niestrzelony karny decydujący o mistrzostwie Polski to dramat, ale co powiedzieć, gdy przesądza on o mistrzostwie świata? W 1994 roku Włoch Roberto Baggio był jednym z najlepszych piłkarzy Mundialu rozgrywanego w USA. To był jego czas. W drodze do finału strzelił pięć goli, ale w tym najważniejszym meczu z Brazylią do siatki nie trafił ani przez 90 minut, ani potem w dogrywce. Przestrzelił też karnego i chociaż w konkursie jedenastek nie trafili chwilę wcześniej Brazylijczyk Marcio oraz jego koledzy z drużyny Franco Baresi i Daniele Massaro, to wszyscy pamiętają, że to Baggio zwiódł...

    Pod presją w konkursie rzutów karnych ugiął się także John Terry. Stawka była ogromna, bowiem jedenastka wykonywana przez Anglika decydowała o zwycięstwie w Lidze Mistrzów 2008. Gdyby kapitan Chelsea trafił do siatki, upragniony puchar powędrowałby do Londynu. Okoliczności przyrody były bardzo wymagające. Z nieba na moskiewski stadion Łużniki padał rzęsisty deszcz, co w połączeniu ze sztuczną nawierzchnią na tym obiekcie sprawiało, że było bardzo ślizgo. No i Terry właśnie się poślizgnął, a piłka zamiast w bramce Manchesteru United, wylądowała na słupku. Piłkarz płakał jak dziecko.
    Po meczu asystent trenera Chelsea Henk ten Cate przyznał, że Terry nie był delegowany do wykonywania karnego w pierwszej piątce. Odpowiedzialność ta miała spaść na Didiera Drogbę, który jednak wcześniej opuścił boisko z czerwoną kartką. Sam nieszczęśnik napisał po tym meczu otwarty list do kibiców. "Jestem ogromnie rozczarowany, że z powodu przestrzelonego karnego pozbawiłem Was, kibiców, kolegów z drużyny, rodziny i przyjaciół, Pucharu Europy (...) Wiele ludzi mówiło mi, że nie muszę przepraszać, ale ja mam ochotę to uczynić. Przeżywałem ten moment przez cały czas. Spałem tylko kilka godzin i za każdym razem, gdy się budziłem, miałem nadzieję, że to był tylko zły sen". Nawet niedawno stwierdził, że to wydarzenie wciąż go prześladuje. - Mam (...) w ciągu roku kilka momentów, w których po przebudzeniu pierwszą myślą jest mój nietrafiony karny. Jestem pewien, że nigdy nie wyjdzie mi to z głowy - powiedział w jednym z wywiadów.

    Jedenastki nie wykorzystał w finale Ligi Mistrzów także Andrij Szewczenko (AC Milan) w 2005 roku, ale polscy kibice wspominają to z niemałym uśmiechem, bo przecież bramki Liverpoolu strzegł wówczas Jerzy Dudek.

    To był szalony mecz. Anglicy przegrywali już 0:3, by doprowadzić do remisu i serii rzutów karnych. Przed jej rozpoczęciem do Dudka podszedł kolega z drużyny Jamie Carragher. - Pamiętasz Grobbelaara? Rób dokładnie to co on - powiedział. Bruce Grobbelaar to legendarny bramkarz The Reds, którzy zagrał w tej drużynie ponad 400 razy, a w 1984 roku tańczył w bramce broniąc karne w finale Pucharu Europy. Dudek zrobił to samo, czym rozproszył najpierw Serginho, a potem Szewczenkę.

    Innym słynnym niewykorzystanym karnym jest strzał z 11 metrów w wykonaniu Davida Beckhama podczas Euro 2004. Kapitan reprezentacji Anglii przestrzelił pierwszą próbę w konkursie jedenastek ćwierćfinału mistrzostw Europy z Portugalią i jego drużyna odpadła z turnieju. Co ciekawe - piłkarzowi wówczas Realu Madryt nie brakowało pewności siebie, mimo że pomylił się przy rzucie karnym już w fazie grupowej turnieju (a wcześniej także w eliminacyjnym meczu z Turcją). Wtedy jego strzał został obroniony przez byłego kolegę z Manchesteru United Francuza Fabiena Bartheza. Beckham został uznany za największe rozczarowanie turnieju. To jego w głównej mierze obarczono winą za odpadnięcie Dumy Albionu z turnieju.

    Po dwóch latach Anglik był przekonany, że w skutecznym wykonaniu karnego przeszkodziła mu murawa. Wspominał, że podczas kopnięcia wyrwał kawałek darni z placu gry, co według niego było główną przyczyną tak fatalnej w skutkach pomyłki. Piłka po uderzeniu Anglika poszybowała w trybuny aż do 17. rzędu, gdzie została złapana przez jednego z widzów. Po ofercie kupna futbolówki od angielskich mediów Pablo Carral zdecydował się wystawić ją na internetową aukcję, gdzie dzięki żartom kibiców w pewnym momencie była wyceniana na kwotę 10 mln euro. Ostatecznie została sprzedana za 35 tys. dolarów.

    >

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama