Liga Mistrzów. Legioniści przeszli do historii

    Liga Mistrzów. Legioniści przeszli do historii

    Zdjęcie autora materiału
    Tomasz Dębek

    Aktualizacja:

    Sportowy24

    Zakończone wynikiem 8:4 spotkanie Borusii z Legią pobiło wiele rekordów Ligi Mistrzów. O szalonej kanonadzie w meczu w Dortmundzie rozpisywały się w środę media z całej Europy.
    „Po 29. minutach Borussia wygrywa z Legią 4:2. Mam nadzieję, że mecz w drugiej połowie będzie bardziej otwarty” - żartował na Twitterze legendarny napastnik reprezentacji Anglii, a dziś ekspert BBC Gary Lineker. „5:2 w Dortmundzie. To jakieś szaleństwo!” - dodał chwilę później. Właśnie takie było wtorkowe spotkanie - szalone, porywające, niewiarygodne. Nic dziwnego, że przeszło do historii rozgrywek Ligi Mistrzów.


    O jednego gola przebiło dotychczas najbardziej obfitujący w bramki mecz LM, Monaco z Deportivo La Coruna (sezon 2003/04, 8:3). Do tego Borussia wyrównała rekord największej liczby trafień jednego zespołu w meczu (osiem), a Legia została pierwszą drużyną, która pomimo strzelenia czterech goli w spotkaniu nie zwyciężyła.

    Do końca fazy grupowej została jeszcze jedna kolejka, a zespół z Warszawy pobił już rekord największej liczby bramek, które padły w meczach z udziałem jednego zespołu (32, Manchester United w sezonie 1998/99 miał ich 31). Aż 24 legioniści jednak stracili - wyrównali tym samym „osiągnięcie” białoruskiego BATE Borysów z rozgrywek w sezonie 2014/15.

    O strzeleckiej kanonadzie rozpisywały się nie tylko polskie i niemieckie media. „Siedem goli w pierwszej połowie! I końcowy wynik 8:4! Borussia wspólnie z Legią urządziła strzelecką imprezę. Do tego w wielkim stylu wrócił po kontuzji Marco Reus” - skomentował wtorkowy mecz „Bild”. „Szaleństwo w Dortmundzie! W żadnym meczu w historii Ligi Mistrzów nie padło tyle bramek. Borussia strzeliła trzy gole w 198 sekund. Wielki powrót Reusa, który strzelił trzy gole i zaliczył dwie asysty” - wyliczają dziennikarze [choć ostatnią bramkę spotkania UEFA zaliczyła nie jako trafienie gwiazdora Borussii, ale samobójczy gol Jakuba Rzeźniczaka - red.]. „Gospodarze zmietli Legię ze stadionu niczym huragan” - dodają.

    - Lepszy powrót trudno sobie wyobrazić - skomentował Reus, który z powodu kontuzji nie grał przez ostatnie pół roku. - Świetnie było być częścią takiego spotkania. Ale musimy je wnikliwie przeanalizować, bo popełniliśmy zbyt wiele błędów - dodaje cytowany przez poczytny tabloid Roman Weidenfeller. - To mecz, który zapamiętamy na zawsze. Gdybyśmy wygrali 2:0, za pół roku niewielu by o tym pamiętało. To 8:4 pozostanie w naszych głowach na wieczność - podkreśla prezes BVB Hans-Joachim Watzke.

    Dziennikarze „Bilda” najwyżej ocenili występy Reusa, Shinjiego Kagawy i Ousmane’a Dembélé - każdy z nich otrzymał notę „1”, czyli „klasa światowa”. Wśród legionistów docenili jedynie strzelca dwóch goli, Aleksandara Prijovicia - nota „2”. Pozostałym zawodnikom mistrza Polski wystawili oceny wahające się od „4” (Miroslav Radović i Michał Kucharczyk) do „6” (cała linia obrony).

    W zachwytach nad Reusem rozpływa się też „Westdeutsche Allgemeine Zeitung”. „Powracający Reus trafił trzy razy w strzeleckim festiwalu na Signal Iduna Park” - czytamy. „To mecz, który trafi do podręczników historii” - podkreślają dziennikarze „WAZ”, wyliczając przy okazji kolejne rekordy Champions League pobite w tym spotkaniu. Chwalą też skuteczność graczy BVB, ganiąc ich poczynania w ofensywie.

    Dziennik informuje o tym, że kibice Legii nie zostali wpuszczeni na stadion. Mimo zakazu wyjazdu dla zorganizowanych grup kibicowskich wielu Polaków weszło jednak na trybuny nosząc barwy Legii, a około trzystuosobowa grupa zebrała się w jednym z sektorów i chwilami przekrzykiwała fanów gospodarzy. O tym „WAZ” jednak nie wspomina.

    Mecz skomentowały też największe gazety w Europie. „Polacy zagrali świetnie w ataku, ale ich starania zniweczyła dziurawa defensywa. Skończyło się na 12 bramkach i szalonej goleadzie, którą kibice zapamiętają na długo” - pisze hiszpańska „Marca”. O rekordowym spotkaniu piszą też m.in. internetowe wydania „La Gazzetty dello Sport” i „”L’Equipe”.

    „Borussia szybko straciła bramkę po fenomenalnym uderzeniu Prijovicia. Ten gol był iskrą, która zapoczątkowała niesamowitą serię sześciu bramek w 15 minut” - podkreśla „The Guardian”.

    Pod wrażeniem był też trener Borussii Thomas Tuchel. - Nigdy nie widziałem czegoś podobnego. To było surrealistycznie - skomentował na gorąco.

    - Doświadczenie, jakie zbieramy w takich meczach jest ogromne. Jestem przekonany, że te lekcje nie pójdą na marne. Chcemy grać jak równy z równym z takimi przeciwnikami - zapowiada z kolei Jacek Magiera. - W szatni powiedziałem zawodnikom, że wrócimy tutaj za jakiś czas. Silniejsi - dodał trener Legii.

    - My dopiero uczymy się grać w Lidze Mistrzów. Mam nadzieję, że przełoży się to na naszą grę w ekstraklasie - wtóruje mu Miroslav Radović.

    Tomasz Dębek, Dortmund
    Obserwuj autora artykułu na Twitterze

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama