Czy na piłce nożnej można zarobić? (ROZMOWA)

    Czy na piłce nożnej można zarobić? (ROZMOWA)

    Jakub Guder

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Czy na piłce nożnej można zarobić? (ROZMOWA)

    ©fot. Paweł Relikowski

    Czy na piłce nożnej można zarobić jak na sprzedaży pralek, samochodów czy mebli? Czy futbol to opłacalny biznes? Co muszą poprawić polskie kluby? Dlaczego Śląsk Wrocław nie może znaleźć sponsora na koszulki? Rozmawiamy z Adamem Pawlukiewiczem z firmy Pentagon Research, która zajmuje się m.in. marketingiem sportowym i monitoringiem mediów.
    Czy na piłce nożnej można zarobić? (ROZMOWA)

    ©fot. Paweł Relikowski

    Czy piłka nożna jest dobrym biznesem? Czy da się na niej zarobić tak jak na sprzedaży pralek, mebli, odkurzaczy?

    Oczywiście. Piłka nożna to jest produkt. W zależności od tego, ile jest wart, tyle jest w stanie za niego zapłacić konsument, czyli kibic. Na przykładzie najlepszych klubów w Europie widać, że to są bardzo dobre biznesy. W Barcelonie i Madrycie nie ma szans, by dostać się na te najważniejsze mecze, jeśli nie jest się posiadaczem karnetu.
    Bilety na „el Classico” osiągają ceny do 1000 euro. Jeśli produkt jest dobry, wzbudza emocje, widać jakość na boisku, to wtedy robi się z tego dobry interes. Niektóry kluby w Polsce przez cały sezon sprzedają 100 oficjalnych koszulek. Barcelona tyle sprzedaje w pół godziny. To są kluby, w których właściwie za żadne pieniądze nie można kupić udziałów. Nie ma szans, żeby tam wszedł ktoś z ulicy. Arabscy biznesmeni, którzy ostatnio dużo zainwestowali w Europie, przejmowali kluby, które stosunkowo łatwo było przechwycić, m.in. w Anglii. Gdy w USA startowała liga MLS 25 lat temu właścicielem wszystkich klubów był jeden człowiek, który potem te udziały odsprzedawał. Błyskawicznie te rozgrywki rozwinęły się w Stanach Zjednoczonych. Poza tym piłka nożna jest najpopularniejszą pozycją programową w telewizji. Żadne inne programy nie są w stanie zgromadzić takiej oglądalności.


    Mówimy o dużych klubach, ale czy średnie kluby w Polsce mogą zarabiać? Czy może nie ma już w polskiej lidze potencjału?

    Jest ogromny! Uważam, że nasza Ekstraklasa nie wykorzystuje go nawet w 20 proc. U nas piłka nożna jest silnie zakorzeniona w konkretnych grupach społecznych – wśród górników, pracowników fabryk. Tak jest zresztą na całym świecie. Górnik Zabrze w dobrej formie byłby w stanie przyciągnąć na trybuny spokojnie 50 tys. kibiców. Najlepiej pokazują to derby Górnego Śląska. Dzisiejszy kibic ma bardzo mało czasu na sport i wybiera tylko te najlepsze rzeczy. Człowiek na co dzień jest bardzo zapracowany. Na rozrywkę ma dziennie godzinę, może dwie. W trakcie tych dwóch godzin wybiera to co najlepsze. Jeśli w sobotę o godz. 20 siada przed telewizorem, to me pełny wybór: ligę angielską, hiszpańską, włoską, belgijską, niemiecką, a niedługo może chińską. Nasza Ekstraklasa jest dopiero na którymś miejscu, gdy on dokonuje wyboru. Wynika to oczywiście z jej jakości sportowej, która jest na niskim poziomie.


    Można zarobić bez gwałtownego podniesienia tej jakości?

    Nie da rady, bo ludzie nie będą mieli dla takiej ligi czasu. To co jest standardowe, przeciętne nie interesuje dzisiaj kibica. On chce oglądać supermecze, a nie takie widowiska, jak ostatni finał Pucharu Polski. Tu chodzi o słaby produkt. Gdyby Coca Cola była niedobra, to nikt by jej nie kupował, a tak to kupują ją miliony na całym świecie.


    Czy to, że właścicielami klubów są miasta, samorządy, przeszkadza drużynom czy pomaga?

    Zależy jak to robi miasto. Jeśli skupia się na szkoleniu młodzieży, stara się spełniać jakąś rolę wychowawczą – to jak najbardziej pomaga. Wiadomo, że nie wszystkie dzieci zostaną piłkarzami, ale duża część potem usiądzie i tak na trybunach i będzie tę pasją zarażać innych. Jeśli jednak miasto płaci tylko na pensje piłkarzy, to jest to karygodne. Uproszczając: jeśli pensja zawodnika wynosi 40 tys. zł miesięcznie, a każdy mieszkaniec płaci powiedzmy 1000 zł podatku rocznie, to 40 osób musi pracować na wypłatę dla takiego piłkarza. W skali roku wyjdzie, że ok. 500 osób musie pracować na pensję jakiegoś gościa, który ma i tak dużo pieniędzy, dobrze zarabia i najczęściej nie jest z tego regionu i nie jest związany z lokalną społecznością. Publiczne pieniądze wydawane są zatem na kogoś, komu jest dobrze, by było mu jeszcze lepiej. Niestety wiele klubów w Ekstraklasie tak robi. Nie tędy droga.


    Polityce w sporcie pomagają, czy przeszkadzają?

    To zależy, jaki to jest polityk. Jeśli jest kontrowersyjny, to raczej zniechęca sponsorów. Gdy jednak jest inteligentny, ma poukładane w głowie i wie, jak wydawać pieniądze – nie ma problemów. Może to robić wówczas polityk każdej opcji.


    Takie konflikty – jak w Śląsku – odstraszają sponsorów? A może ewentualny reklamodawca nie patrzy na to, kto jest właścicielem klubu?

    Sponsorzy coraz częściej robią badania, z których chcą się dowiedzieć, kto jest kojarzony z klubem, kto jest jego legendą. Poza piłkarzami – czy jest to prezes, trener, a może ktoś inny. Sponsoring ma zwiększać popularność marki, poszerzać grono klientów. Myślę, że to, kto jest właścicielem klubu, nie jest najważniejszą kwestią dla sponsora. „


    Śląsk Wrocław od dłuższego czasu nie ma sponsora na koszulkach. Rynek na Dolnym Śląsku jest faktycznie tak trudny, czy może to brak umiejętności zespołu ludzi w klubie, który szuka takiego sponsora?

    To ciekawa sprawa. Z jednej strony na Dolnym Śląsku jest stosunkowo niskie bezrobocie, gdy porównać do innych regionów Polski. Z drugiej – w samym Wrocławiu jest stosunkowo mało firm prywatnych. Są firmy państwowe, oczywiście duże prywatne również, ale nie jest ich zbyt wiele gdy porównujemy z Warszawą, Poznaniem czy Gdańskiem. Wiem, że ludzie w klubie się bardzo starają, ale to skomplikowany problem. Niektórzy sponsorzy nie chcą być na przykład wiązani z tak zwanymi „kibolami”. Inni chcą, bo mogą takiej grupie sprzedać jakieś konkretne produkty – na przykład jedzenie, inne wydarzenia sportowe, piwo, usługi finansowe. Inna kwestia to mały profesjonalizm w przekazywaniu komunikatów w Śląsku. Sponsorzy lubią cisze organizacyjną, ale też hałas sportowy: głośne transfery, sukcesy, dobrą grę, pozytywne kibicowanie. Jeśli jednak sponsor widzi, że firma jest kiepsko zarządzana, to trudno będzie z nim się dogadać. Chociaż jeśli chodzi akurat o finanse, to uważam, że WKS jest jednym z najlepiej zarządzanych klubów w Polsce. Zarząd zrezygnował z wysokich kontraktów i chwała mu za to. Jeśli zatem pod tym względem jest ok. to może potrzeba jeszcze większej ekipy w marketingu. Najlepszym okresem do pozyskiwania reklamodawców był czas, gdy Śląsk zdobywał mistrzostwo.


    Jest klub w Polsce, który może być wzorem dla innych? Może nie mówmy o Legii czy Lechu, bo to obecnie jest przepaść.

    Owszem, przepaść, ale nie do nieprzeskoczenia, gdy rynek jeszcze tak dynamicznie się rozwija. Legia ma łatwiej, bo to jest stolica. Tam jest wiele firm nie tylko polskich, ale i zagranicznych, które inwestują w sport. W Poznaniu są wyniki, ale też kultura chodzenia na mecz. Uważam, że Lechia Gdańsk ostatnio dobrze działa marketingowo. To nigdy nie był klub, na którego mecze chodziło bardzo dużo kibiców. Teraz to nadrabiają. Frekwencja tam rośnie, jest sporo sponsorów. Widać, że jest to dobrze prowadzone. Prosty przykład: przez pewien czas mieli w ofercie koszulki klubowe trochę tańsze, dzięki czemu więcej się ich sprzedało. Generalnie wiele dobrego dzieje się jeśli chodzi o sport w Trójmieście. Jeszcze raz chciałem podkreślić, że Śląsk dobrze wypada organizacyjnie, natomiast dużo jest do zrobienia w marketingu.

    >

    Czytaj także

      Komentarze (12)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      no to tak :

      wrocławiak (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Juz po paru zdaniach widać,że ten niby specjalista nie wie co mówi i oczym mówi.Wspomina,że Śląsk zrezygnował z wysokich kontraktów i chwała mu za to.Tak ,to prawda,bo wysokie kontrakty dla marnych...rozwiń całość

      Juz po paru zdaniach widać,że ten niby specjalista nie wie co mówi i oczym mówi.Wspomina,że Śląsk zrezygnował z wysokich kontraktów i chwała mu za to.Tak ,to prawda,bo wysokie kontrakty dla marnych graczy to przesada.Ale nie mając duzych pieniędzy do wydania i zapłacenia zawodnikom,nie sprowadzi sie nigdy dobrych graczy,tylko tych którzy nie łapią się gdzie indziej lub maja karty na ręku czyuli zawodników tanich i góra średnich.A ztakimi nic się nie zwojuje,to tylko walka o utrzymanie lub środek tabeli,nic więcej.Śląsk obecnie ma taką kadrę i jak to sie skończyło widać w tabeli-tylko walka o utrzymanie.W tym sezonie się udało,w przyszłym juz niekoniecznie.Przykład to Biliński.Niby napastnik,ale ile bramek zdobył w sezonie?Jak słabe musiały być ligi na Węgrzech i Litwie,gdzie zdobywał sporo bramek.A u nas?To przypomina historię z jednego z klubów naszej ekstraklasy,który za spore pieniądze sprowadził z Ameryki Południowej napastnika,który na tamtejszych boiskach przez 9 lat profesjonalnej kariery strzelił 11 bramek.Wynik doprawdy powalający na kolana.
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Gość gada

      Coco (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      Że trzeba się pozbyć nadodrzanskigo gada

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wywiad

      Fedar(Śląsk) (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      Spoko ten gostek gada. WKS , WKS, WKS!!
      Aż po życia kres!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Tak

      Grot (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 3

      Ale nie na ślońsku

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      to trudny biznes

      ps (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 1

      To nie jest biznes dla leszczy. Uważam że da sie zarobić. Nie można jednak patrzeć na gigantów bo takiej sytuacji we Wro nie będzie. Nie będzie szejka z 1 mld. Warunkiem powodzenia biznesu na...rozwiń całość

      To nie jest biznes dla leszczy. Uważam że da sie zarobić. Nie można jednak patrzeć na gigantów bo takiej sytuacji we Wro nie będzie. Nie będzie szejka z 1 mld. Warunkiem powodzenia biznesu na możliwości Wro jest szkółka. Produkowanie raz na rok, dwa dobrego młodego gracza. Po pierwsze młody jest perspektywiczny i można go sprzedać za dobre pieniądze. W jego miejsce może grać kolejny młody. Powoduje to,że nie trzeba cały czas jeździc po Europie szukając zawodników. Kolejna sprawa to marketing ale do tego trzeba sukcesów. Np. Legia ma za sobą warszawskie media i promocja trwa 24/24. Marketing to także pisanie o kimś. A o kim sie pisze non stop. Kolejna rzecz to taka, że szkolenie powoduje, że młodym klub sie dobrze kojarzy i chcą w nim grać. Poza tym w klubie nie może być polityki uprawianej przez kiboli. Każdy ma inne poglądy i nikogo nie interesuje co myśli o Żydach Zieliński i Rybak. Obiektywnie-Ci ludzie szkodzą klubowi. Równie dobrze można politykę wprowadzić w sprawy siatkówki czy koszykówki, ale te poglądy nie interesują Kowalskiego. Kowalski ma swój pogląd na tzw. Żydokomunę. Nie chce wieszania Żydów.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ok!

      Andrzej (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 3

      Bardzo fajny tekst/wywiad!

      Nieudolność naszych urzędników, cóż... szkoda słów

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Prośba

      znajomy (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 6

      Arku redaktorze naczelny kochany! Czuwaj proszę nad całością swej redakcji! I nie dopuszczaj do takiej demagogii. Przecież ten "specjalista" to bajkopisarz! Większych bzdur nie czytałem już dawno!...rozwiń całość

      Arku redaktorze naczelny kochany! Czuwaj proszę nad całością swej redakcji! I nie dopuszczaj do takiej demagogii. Przecież ten "specjalista" to bajkopisarz! Większych bzdur nie czytałem już dawno! Skoro klub sportowy to doskonały produkt dlaczego na mecze Sparty Wrocław przychodzi tylko 3 - 4 tysiące osób? Przecież Andrzej Rusko to podobno geniusz marketingu sportowego! I w dodatku zaangażowany w działalność Pentagon Research! No to jak to jest? zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Czy to na pewno prawda?

      Mongoloid (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      Ciekawy artykul, ale czy wszystko w nim to prawda? Jest np napisane:

      "Na przykładzie najlepszych klubów w Europie widać, że to są bardzo dobre biznesy. W Barcelonie i Madrycie nie ma szans, by...rozwiń całość

      Ciekawy artykul, ale czy wszystko w nim to prawda? Jest np napisane:

      "Na przykładzie najlepszych klubów w Europie widać, że to są bardzo dobre biznesy. W Barcelonie i Madrycie nie ma szans, by dostać się na te najważniejsze mecze, jeśli nie jest się posiadaczem karnetu."

      Ale przeciez te kluby sa zadluzone na potege i dzialaja tylko dlatego, ze wciaz dostaja w bankach kolejne kredyty. Czy tak nie jest? Przeciez FC Barcelona jest zadluzona na ponad 300 milionow euro!zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ?

      121 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 1

      Są zadłużone, bo mogą być zadłużone. Ktoś pokrywa ten dług i przez to staje się współwłaścicielem klubu...


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Tak, ale?

      Mongoloid (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

      Ale czy kiedy ciagle trzeba splacac wielomilionowe dlugi to mozna powiedziec, ze to jest swietny biznes?


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ?

      121 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

      Ostatecznie to banki pokrywają długi...Chyba nie robią tego na ładne oczy...?


      Zdjęcie autora komentarza
      do gościa.

      Jan Hudek

      Zgłoś naruszenie treści

      Banki nie pokrywają długów tylko świadczą usługę w tym zakresie i nie za darmo.A długi pokrywają konsumenci widowisk sportowych, biznesmeni i milionerzy./kto bogatemu zabroni?/

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama