Ustawianie walk, heroina i niejasne finanse. Boks wypadnie z...

    Ustawianie walk, heroina i niejasne finanse. Boks wypadnie z programu igrzysk?

    Jakub Guder

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Amatorski boks jest właśnie liczony przez MKOl. Jeśli nie stanie na nogi, to może go zabraknąć na IO w Tokio w 2020 r. (zdjęcie ilustracyjne)

    Amatorski boks jest właśnie liczony przez MKOl. Jeśli nie stanie na nogi, to może go zabraknąć na IO w Tokio w 2020 r. (zdjęcie ilustracyjne) ©fot. Andrzej Banaś

    Szef MKOl-u Thomas Bach mówi jasno: jeśli amatorski boks się nie oczyści, to może go zabraknąć na igrzyskach w Tokio w 2020 roku.
    Amatorski boks jest właśnie liczony przez MKOl. Jeśli nie stanie na nogi, to może go zabraknąć na IO w Tokio w 2020 r. (zdjęcie ilustracyjne)

    Amatorski boks jest właśnie liczony przez MKOl. Jeśli nie stanie na nogi, to może go zabraknąć na IO w Tokio w 2020 r. (zdjęcie ilustracyjne) ©fot. Andrzej Banaś

    Największy problem Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu nazywa Gafur Rakhimov i jest... tymczasowym szefem związku. Za tym 66-letnim Uzbekiem od lat ciągną się niejasne interesy. Przez lata był wiceszefem AIBA. Gdy pod koniec ubiegłego roku zmuszono do ustąpienia dotychczasowego szefa Tajwańczyka Ching-Kuo Wu, właśnie Rakhimova wybrano na jego następcę. To nie mogło poprawić relacji amatorskiego bosku z MKOlem.


    Rakhimov zaczynał jako bokser. Pracował dla ulicznej, sowieckiej mafii. Potem został baronem „mafii bawełnianej”, a następnie handlem opium w Afganistanie. W przeszłości administracja Stanów Zjednoczonych łączyła go z organizacjami przestępczymi w USA. Departament skarbu nazwał go jednym z „najważniejszych przestępców” zajmujących się w ich kraju „handlem heroiną”. W 2014 roku były brytyjski ambasador w Uzbekistanie Craig Murrey stwierdził, że Rakhimov to jeden z pięciu najważniejszych osób handlujących heroiną na świecie.

    Uzbek był szefem tamtejszej federacji boksu, a także wiceprezydentem Olimpijskiej Rady Azji. W związku ze swoją niejasną przeszłością Australijczycy odmówili mu wjazdu do swojego kraju, gdy w Sydney w 2000 roku organizowało letnie igrzyska olimpijskie. Był też objęty zakazem wjazdu do strefy Schengen, choć nie zawsze był on przestrzegany. Mówi się także, że przyczynił się do przyznania Rosji organizacji zimowych igrzysk w Soczi w 2014 roku.

    Rakhimov to jednak nie jest jedyny problem AIBA. Wciąż niewyjaśniona została kwestia turnieju olimpijskiego w Rio, podczas którego niektóre walki miały być ustawione. Są jeszcze problemy finansowe federacji, która za poprzedniego prezydenta zaciągnęła 10 mln euro pożyczki w Azerskiej firmie Benkons, działającej w branży budowlanej. Kilka dni temu Rakhimov oraz przedstawiciel Europejskiej Konfederacji Boksu Franco Falcinelli wydali oświadczenie, że udało się dojść do porozumienia z wierzycielem odnośnie spłaty tej kwoty. AIBA część ma oddać do 2021 roku, a pozostała kwota zostanie zamieniona na sponsoring. Jednocześnie obaj panowie przyznali, że gdyby nie rozwiązano tej kwestii, to federacji groziłoby bankructwo.

    Nie więc dziwnego, że przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Thomas Bach zdecydowanie grozi amatorskiemu boksowi. Bach jest już w południowokoreańskim Pjongczangu, gdzie 9 lutego zaczną się zimowe igrzyska olimpijskie.

    - Komitet wykonawczy MKOl nie jest usatysfakcjonowany raportem przygotowanym przez AIBA na temat zarządzania, finansów, sędziowania i kwestii antydopingowych w bokserskiej federacji - powiedział Bach w piątek. - Jesteśmy bardzo zaniepokojeni sytuacją AIBA. MKOl zastrzega sobie prawo do rewizji ewentualnej obecności bosku na młodzieżowych igrzyskach w 2018 roku w Buenos Aires oraz na igrzyskach olimpijskich w Tokio w 2020 roku - dodał jasno szef MKOl-u, który kolejnego raportu spodziewa się do 30 kwietnia.

    Thomas Bach podtrzymał jednocześnie decyzję, jaka podjął w grudniu, o wstrzymaniu wszelkiej pomocy finansowej dla Międzynarodowego Stowarzyszenia Boksu.

    - To bardzo trudny moment dla tych wszystkich, którzy ten sport uprawiali. Trzeba coś z tym zrobić - mówi nasz ostatni medalista olimpijski w boksie Wojciech Bartnik, który w 1992 roku w Barcelonie sięgnął po brąz w kategorii do 81 kg. Były pięściarz Gwardii Wrocław nie wyobraża sobie, aby w Tokio zabrakło dyscypliny, która na IO zadebiutowała przecież już w 1904 roku, choć z drugiej strony twierdzi, że w boksie od zawsze były jakieś układy. - Pewnie gdyby nie to, to najprawdopodobniej nie przegrałbym walki półfinałowej w Barcelonie z Torstenem May’em. Niemcy mieli wtedy prezydenta światowej federacji boksu amatorskiego, mogli wszystko - tłumaczy - tłumaczy oleśniczanin.

    Polscy na olimpijskich ringach wywalczyli w sumie aż 43 medale w tym osiem złotych, co w tabeli wszech czasów daje im wysokie, ósme miejsce. Wśród dziewięciu bokserów, którzy trzykrotnie stawali na olimpijskim podium jest jeden Polak. Zmarły w 2014 roku Zbigniew Pietrzykowski przywiózł dla nas srebro z Rzymu (1960) oraz dwa brązowe medale - z Melbourne (1956) oraz z Tokio (1964).


    Czytaj treści premium w Gazecie Wrocławskiej Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Szkoda

    Zenon (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 9 / 2

    Klasyka sportów walki.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecane

    Wideo