Joanna Jędrzejczyk: Mogę bić się z każdą rywalką

    Joanna Jędrzejczyk: Mogę bić się z każdą rywalką

    Zdjęcie autora materiału
    Tomasz Dębek

    Aktualizacja:

    Polska

    Jędrzejczyk to mistrzyni wagi słomkowej UFC
    1/18
    przejdź do galerii

    Jędrzejczyk to mistrzyni wagi słomkowej UFC ©Szymon Starnawski /Polska Press

    Następną walkę chciałabym stoczyć w listopadzie na gali w Nowym Jorku - zapowiada polska mistrzyni UFC Joanna Jędrzejczyk. Zawodniczka z Olsztyna opowiada nam m.in. o swojej recepcie na sukces, ewentualnej walce z Karoliną Kowalkiewicz oraz swojej popularności w Polsce i USA.
    Od Pani ostatniej obrony pasa UFC z Claudią Gadelhą minęły prawie dwa miesiące. Ma już Pani jakieś informacje na temat kolejnego pojedynku?
    Oczekuję telefonu z UFC odnośnie mojej kolejnej walki. Jestem po dwóch rozmowach z Daną Whitem, szefem organizacji. Bardzo nalegałam na to, żeby walczyć na gali UFC 204 w Nowym Jorku, która odbędzie się 12 listopada. Czekam na odzew, czy dostanę szansę na to, by wystąpić w Madison Square Garden.
    Jeśli nie, nic się nie stanie. Chcę stoczyć jeszcze jeden pojedynek w tym roku. I wrócić do rytmu walk. W poprzednim roku miałam dwie kontuzje, złamania kości dłoni. Przez to walczyłam rzadziej.

    W każdej chwili jest Pani gotowa do rozpoczęcia przygotowań do następnego pojedynku?
    Jestem w lekkim roztrenowaniu. Ale nie odpuszczam, codziennie jestem na sali, ćwiczę z moimi trenerami w klubie Berkut Arrachion Olsztyn. Każdego dnia widzę się też z moimi fizjoterapeutami. Utrzymuję formę, chcę działać. Czekam tylko na termin kolejnego pojedynku.

    Z kim chciałaby się Pani teraz zmierzyć?
    To nie jest pytanie do mnie. Ja wspięłam się na sam szczyt. Będę broniła tytułu przeciwko każdej rywalce, którą wytypują mi władze UFC. Jestem otwarta na wszelkie propozycje. Nie ma przeciwniczki, z którą koniecznie chciałabym walczyć. Zaciskam pasa, ciężko trenuję każdego dnia. Tylko w ten sposób można odnieść sukces i go utrzymać.

    Jak prawdopodobna jest długo wyczekiwana walka z Karoliną Kowalkiewicz, która po wygranej z Rose Namajunas wskoczyła na drugie miejsce w rankingu wagi słomkowej?
    Media trochę podjudzają otoczkę wokół nas i ewentualnej walki. A my mamy bardzo dobre relacje. Karolina pnie się w rankingach i życzę jej, aby pewnego dnia została pretendentką do tytułu mistrzyni UFC. W rozmowach z Daną Whitem wyraziłam gotowość do walki z nią w Stanach. Problem z Karoliną jest jednak taki, że ona chce udowodnić wszystkim, że jest najlepsza w Polsce. A ja już dawno udowodniłam, że jestem najlepsza na świecie. I tego się będę trzymała.

    Jeszcze niedawno mówiła Pani, że Kowalkiewicz może dostać walkę o pas, ale nie będzie Pani kolejną rywalką, bo powinna stoczyć jeszcze jeden pojedynek. Po walce z Namajunas zmieniła Pani zdanie?
    Kategoria słomkowa w UFC jest bardzo duża. Walczy w niej ponad 30 zawodniczek, najlepszych na świecie. Karolina w umiejętny sposób poradziła sobie ostatnio z Rose. Ale nie mnie oceniać, czy już zasłużyła na walę o pas. Skupiam się na tym, żeby go bronić. Przed każdą rywalką. Jeśli władze UFC uznają, że Karolina ma walczyć o tytuł, to dojdzie do tego pojedynku.

    Polska kolonia w UFC ostatnio się powiększyła. Kontrakt podpisał zawodnik wagi lekkiej Marcin Held. Jak ocenia Pani tę decyzję?
    To niesamowite. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu. Wyczekiwałam, kiedy w końcu Marcin zwiąże się z UFC. Myślę, że ten chłopak może naprawdę sporo zwojować. Życzę mu powodzenia.

    Rozmawiamy w Warszawie po Pani spotkaniu z kibicami. Gdzie odczuwa Pani większą popularność, w Polsce czy za granicą?
    I tak i nie. Bardzo doceniam to, jak doceniają mnie kibice w Polsce. Jestem patriotką. Zawsze mówiłam, że zostanę i będę trenowała w ojczyźnie. Wiele osób myśli, że mieszkam w USA. Często tam bywam, mam wiele obowiązków medialnych i marketingowych, promuję kobiece MMA. U nas trenuje mnóstwo zawodników, jest też bardzo dużo gal. Wielu kibiców wciąż jednak niewiele wie o największej organizacji MMA na świecie, czyli UFC. Co roku organizuje ona prawie 50 gal, z czego połowę w Stanach. Nic dziwnego, że to tam zawodnicy są najbardziej rozpoznawalni. Dzięki temu mogę być ambasadorką takich marek jak Reebok. Nie chodzi tylko o korzyści finansowe, ale też wzajemną współpracę. Ludzie kojarzą mnie z tak mocną marką, a ja mam jeszcze większe pole do popisu w działaniach marketingowych.

    Rozmawiał Tomasz Dębek
    Obserwuj autora artykułu na Twitterze

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecane

      Wideo