Sport

    Zbigniew Boniek: Zapraszam Wojciechowskiego na kawę...

    Zbigniew Boniek: Zapraszam Wojciechowskiego na kawę [ROZMOWA]

    Tomasz Biliński

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Mam szacunek do pana Józefa. Do tego, co w swoim życiu zrobił i osiągnął w biznesie. Jednak, niestety, jeżeli ma się wokół ludzi, którzy karmią się nienawiścią, a nie ideami, to trzeba się liczyć, że tak to się może skończyć - mówi Zbigniew Boniek, który w piątek na został wybrany prezesem PZPN na drugą kadencję.
    Wygrał Pan wybory, zdobywając 99 głosów. Pana kontrkandydat Józef Wojciechowski - 16.
    Pewnie najłatwiej byłoby teraz pastwić się na moim rywalem, ale ja taki nie jestem. Mam szacunek do pana Józefa. Do tego, co w swoim życiu zrobił i osiągnął w biznesie. Jednak, niestety, jeżeli ma się wokół ludzi, którzy karmią się nienawiścią, a nie ideami, to trzeba się liczyć, że tak to się może skończyć. Ja nigdy w ten sposób nie postępowałem. Zawsze jestem dla wszystkich dostępny, ale mam swoje zdanie.

    Znając porywczość Wojciechowskiego choćby z jego czasów w Polonii Warszawa, spodziewał się Pan, że może stać się coś nieoczekiwanego?
    Nie byłem zaskoczony. Myślałem nawet, że wycofa się wcześniej. Cieszę się natomiast z czegoś innego. Wszyscy zapowiadali, że podczas zjazdu będzie cyrk. Okazało się, że środowisko piłkarskie jest zjednoczone. Pan Wojciechowski uzyskał 16 rekomendacji i tyle też zebrał głosów. Oczywiście nie wiem, czy to byli ci sami ludzie, lecz kompletnie mnie to nie interesuje. Jestem za to usatysfakcjonowany, bo jak sięgniemy do historii polskiej piłki, to rzadko się zdarzało, żeby po czterech latach prezes utrzymał swoje stanowisko. Do tej pory chyba raz się tak tylko zdarzyło w przypadku Michała Listkiewicza. Zwykle szef kończył kadencję z „połamanymi nogami”. Jestem człowiekiem, który w piłce coś zrobił, którego znają na całym świecie. Gdyby mnie spotkało coś takiego, to by mi to przeszkadzało. Dlatego na pewno kolejne cztery lata, w moim przypadku ostatnie, będą równie intensywne, jak te mijające.

    Różnica głosów była jednak duża.
    Niestety, pan Józef miał tylko te głosy, które wcześniej do niego dochodziły. Tych, którzy wmawiali mu nie wiadomo co. Dzień przed wyborami Wojciechowski i jego sztab mówili, że mają 70-80 głosów. Jeżeli ktoś ma tyle, to nie interesuje się, jaka będzie forma głosowania. Natomiast cała ta szopka, że głosowanie elektroniczne nie jest tajne, a sam w swojej firmie z niego korzysta, jest śmieszne. Cieszę się, że na koniec komisja dopuściła pana Józefa do głosowania. Z kolei dziwne jest to, że w demokracji jak coś się komuś nie spodoba, to zbiera swoje zabawki i wychodzi.

    Wychodząc, mówił, że będzie rozmawiał z prawnikami, być może skierują sprawę do sądu.
    Dajmy już spokój. Jestem przekonany, że jak pan Józef się prześpi, przemyśli to, co się wydarzyło, to zmieni zdanie. Jestem chętny do dialogu z nim, więc zapraszam na kawę.

    Widzi Pan miejsce dla Józefa Wojciechowskiego w kierowanym przez Pana PZPN?
    Nie mam do niego żalu. Byłoby mi miło, jeśli w jakiejś formie chciałby wejść do jakiegoś klubu. Ośmieszyli się za to ci, którzy uważają, że znaczą coś jeszcze w polskiej piłce. No ale tak jak powiedziałem - karmienie się nienawiścią do niczego dobrego nie prowadzi.

    Kampania przed wyborami była trudna?
    Zacznijmy od tego, że moją kampanią były cztery lata, odkąd zostałem prezesem związku. Zrobiliśmy wiele dla polskiej piłki i przedstawiliśmy wizję, co chcemy dla niej jeszcze zrobić. Natomiast w momencie, kiedy dowiedziałem się, że mój kontrkandydat zgłosił się, a następnego dnia jego ludzie stali już pod ministerstwem sportu i składali różne zawiadomienia, postanowiłem, że nie będę w ogóle się odzywał. Przez dwa tygodnie ktoś nie może zniszczyć tego, co druga osoba zrobiła przez cztery lata.

    Jakie jest dla Pana największe wyzwanie w rozpoczynającej się kadencji?
    To nie jest tak, że prezes musi pokazać jakiś program, obiecać, że w każdym klubie PZPN wstawi fortepian. Mamy wiele rzeczy do zrobienia, o których cały czas myślimy. Na przykład szkolenie. Czasami chce mi się śmiać, bo Polska jest krajem, która ma najwięcej w Europie akademii i najwięcej grających dzieciaków. To ja się pytam, a co te dzieciaki w nich robią? Przecież trenują! Mamy dobre szkolenie, mamy fajną szkołę trenerów. Natomiast beneficjentem tego, co my robimy w PZPN, będą nasi następcy. Na wszystko w życiu potrzeba czasu. Ci co dzisiaj mają 13, 14 czy 15 lat dopiero za jakiś czas będą biegać po boiskach ekstraklasy czy w narodowych barwach. Wtedy jednak nie będę już prezesem. Ale to nic. Spokojnie wykonujemy robotę dla innych, a przede wszystkim myślimy o tym, żeby z polską piłką było jak najlepiej.

    PZPN ma przygotowane jakieś nowe projekty?
    Na pewno zależy nam na edukacji kultury fizycznej naszej młodzieży. Tej, której chcemy, by grała w piłkę. Żeby mieć suplement do Narodowego Modelu Gry. Chodzi też o to, by młodzież była wysportowana. Jeśli tego nie ma, to trudno grać w piłkę. Robert Lewandowski jest doskonałym przykładem tężyzny fizycznej.

    Jaki Pan stawia cel dla reprezentacji Polski?
    Ponoć związek jest jedyną organizacją, która nie ma wpływu na wyniki reprezentacji. No chyba, że przegrywa. Wtedy winny jest prezes (śmiech). A tak na poważnie, to chcemy zakwalifikować się na mistrzostwa świata w Rosji oraz kolejne mistrzostwa Europy. Planem minimum jest jeden z tych turniejów. Jednak po ostatnim Euro ambicje rosną, tym bardziej, że mamy ambitnych piłkarzy, nie chcemy opuszczać żadnych zawodów.

    Pana plan na najbliższe dni?
    W sobotę wyjeżdżam na trzy, cztery dni. Czuję, że muszę odpocząć, odciąć się od wszystkiego i naładować akumulatory. Nie było łatwo przez trzy tygodnie słuchać absurdalnych zarzutów.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Sport z kraju i ze świata

      Zobacz więcej na Sportowy24.pl

      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Eliminacje Ligi Mistrzów
      Eliminacje Ligi Europy
      1 Legia Warszawa Live 37 44 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 42 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 42 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 42 20 8 9 57-37
      5 Korona Kielce Live 37 28 14 5 18 47-65
      6 Wisła Kraków Live 37 26 14 6 17 54-57
      7 Pogoń Szczecin Live 37 25 11 13 13 51-54
      8 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 25 13 7 17 35-55
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Spadek do 1. ligi
      1 Zagłębie Lubin Live 37 34 14 11 12 51-45
      2 Piast Gliwice Live 37 31 12 10 15 45-54
      3 Śląsk Wrocław Live 37 29 12 10 15 49-52
      4 Wisła Płock Live 37 28 12 11 14 49-57
      5 Arka Gdynia Live 37 24 10 9 18 44-60
      6 Cracovia Live 37 24 8 15 14 45-52
      7 Górnik Łęczna Live 37 22 9 10 18 47-63
      8 Ruch Chorzów Live 37 19 10 8 19 42-62
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Awans do grupy mistrzowskiej
      Miejsce w grupie spadkowej
      Ruch Chorzów został ukarany odjęciem czterech punktów za zaległości finansowe
      1 Legia Warszawa Live 37 73 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 71 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 69 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 68 20 8 9 57-37
      5 Zagłębie Lubin Live 37 53 14 11 12 51-45
      6 Wisła Kraków Live 37 48 14 6 17 54-57
      7 Korona Kielce Live 37 47 14 5 18 47-65
      8 Wisła Płock Live 37 47 12 11 14 49-57
      9 Pogoń Szczecin Live 37 46 11 13 13 51-54
      10 Śląsk Wrocław Live 37 46 12 10 15 49-52
      11 Piast Gliwice Live 37 46 12 10 15 45-54
      12 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 46 13 7 17 35-55
      13 Cracovia Live 37 39 8 15 14 45-52
      14 Arka Gdynia Live 37 39 10 9 18 44-60
      15 Ruch Chorzów Live 37 38 10 8 19 42-62
      16 Górnik Łęczna Live 37 37 9 10 18 47-63

      Gry On Line - Zagraj Reklama

      Zapowiedzi meczów - gdzie oglądać