Ważne
    Polacy prowadzili już 2:0, ale nie wygrali! Kazachowie...

    Polacy prowadzili już 2:0, ale nie wygrali! Kazachowie wyszarpali nam punkt

    Maciej Pietrasik, psz

    Gol24

    Aktualizacja:

    Gol24

    Choć szkielet reprezentacji Polski pozostał ten sam, co w meczach fazy pucharowej Euro 2016, to w Astanie Adam Nawałka dokonał kilku zmian. Ta najmniej spodziewana to występ Bartosza Salamona na środku obrony wobec urazu, jaki zgłosił Michał Pazdan. W linii defensywnej pojawił się też Maciej Rybus, a w pomocy od pierwszej minuty zagrali Piotr Zieliński i Bartosz Kapustka. Nie było więc Krzysztofa Mączyńskiego, który do Kazachstanu w ogóle nie pojechał, Artura Jędrzejczyka, a także Kamila Grosickiego.


    Na boisku nie zabrakło jednak liderów reprezentacji – Roberta Lewandowskiego, Kuby Błaszczykowskiego, Kamila Glika, czy Grzegorza Krychowiaka. Polacy byli zdecydowanymi faworytami w meczu z Kazachstanem i od początku narzucili niżej notowanemu rywalowi swoje warunki gry. Na efekty nie trzeba było długo czekać bo już w dziewiątej minucie do bramki trafił Kapustka. Akcję prawą stroną przeprowadzili Piszczek, Lewandowski i Błaszczykowski, ten ostatni dośrodkował w pole karne, a pomocnik Leicester nie miał problemów z wykorzystaniem tej sytuacji.

    Do trzydziestej minuty poza tym golem działo się niewiele. Końcówka wynagrodziła nam to jednak z nawiązką. Najpierw Arkadiusza Milika nawiedziła zmora z Euro 2016 – miał przed sobą praktycznie pustą bramkę po znakomitej akcji Kapustki i Rybusa, lecz z kilkunastu metrów trafił jedynie w poprzeczkę. Na szczęście tej sytuacji nie musieliśmy rozpamiętywać zbyt długo, bo już dwie minuty później Lewandowski wywalczył rzut karny. Najpierw dobrze przyjął sobie piłkę w „szesnastce”, przerzucił ją nad obrońcą, który dopuścił się faulu, a później nasz kapitan sam wykorzystał „jedenastkę”. Poczekał, aż bramkarz zrobi ruch w prawą stronę, strzelił w lewo i Polacy prowadzili już 2:0.

    Po tym trafieniu wydawało się, że w Astanie nic nam stać się już nie może. Poważne ostrzeżenie, a nawet dwa, nadeszło jednak jeszcze w pierwszej części gry. Najpierw Bauyrzhan Islamkhan przeprowadził znakomitą indywidualną akcję. Krychowiak nie nadążył za rywalem, Bartosz Salamon nie trafił z interwencją, przez co Islamkhan wyszedł sam na sam z Fabiańskim. Na szczęście dla nas, fatalnie spudłował. W 42. minucie Islamkhan występował już w roli dośrodkowującego, a akcję zamykał Islambek Kuat. Tym razem strzał był celny, lecz sytuację uratował Fabiański.

    Kazachowie mogli nawet doprowadzić do remisu, ale równie dobrze prowadzenie Polaków mogło być do przerwy jeszcze wyższe. W samej końcówce kolejną znakomitą sytuację miał bowiem Milik. Wyszedł sam na sam, ale znów uderzył niecelne. Wcześniej była poprzeczka, tym razem słupek. 2:0 było jednak rezultatem, przy którym o zwycięstwo powinniśmy być spokojni.



    I bylibyśmy, gdyby nie fatalny pierwszy kwadrans drugiej połowy. Śmiało można powiedzieć, że niektórzy z naszych reprezentantów po przerwie chyba nie wyszli na boisko. W 51. minucie gospodarze przeprowadzili akcję lewą stroną. Po dośrodkowaniu w pole karne piłka przeleciała nad głowami Salamona i Rybusa, a Sergey Khiznichenko przyjął sobie piłkę na klatkę piersiową i strzelając między nogami Fabiańskiego zdobył bramkę kontaktową.

    Właśnie były napastnik Korony Kielce okazał się katem Polaków. Przez dwa lata gry w naszym kraju w oficjalnych meczach zdobył dwa gole. Teraz na dwa trafienia czekał zaledwie siedem minut. W drugiej akcji bramkowej dośrodkowanie nastąpiło z prawej strony, a Khiznichenko nieco szczęśliwie, ale ubiegł Fabiańskiego i doprowadził do remisu.

    W ostatnim kwadransie było bardzo nerwowo. Dwa starcia Glika z Islamkhanem poskutkowały żółtymi kartkami, choć Polak za niesportowe zachowanie (trącenie nogą leżącego rywala) mógł nawet wylecieć z boiska. Kartki sypały się jedna za drugą, głównie dla Kazachów, a sędzia nie do końca panował nad wydarzeniami na murawie. Nie panowali nad nimi również nasi piłkarze, którzy nie potrafili zdobyć gola na wagę trzech punktów. A okazje ku temu były bardzo dobre – Lewandowski i Milik źle przyjmowali piłkę, przez co obrońcy zdążali z interwencjami. Błaszczykowski znów mógł zostać reprezentacyjnym bohaterem, lecz w jego wypadku zabrakło nieco szczęścia, bo trafił jedynie w słupek.

    W końcówce Kazachowie grali na czas, często faulowali naszych piłkarzy, lecz remisu nie usprawiedliwia praktycznie nic. Ani daleki wyjazd, ani stosunkowo trudny teren, ani ostra gra rywali, ani sztuczna murawa. Prowadząc 2:0 Polacy powinni, a nawet musieli wywieźć z Astany trzy punkty. Zamiast tego mamy jedno oczko i start eliminacji, jakiego nie dopuszczał do siebie praktycznie nikt w naszym kraju. Przede wszystkim sami piłkarze, Adam Nawałka i Zbigniew Boniek, który podkreślał, że 12 punktów z Kazachstanem i Armenią to klucz do awansu. Tylu na pewno nie będzie, lecz musimy też pamiętać, że to dopiero początek drogi na mundial.



    Sonda

    Które miejsce zajmie Polska w eliminacjach Mistrzostw Świata 2018?



    Najważniejsze letnie transfery z udziałem Polaków

    Czytaj także

      Komentarze (6)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      " gwiazda "

      hf (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

      Sztywniak Milik znowu pokazał klasę

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Parada ignorantów.

      Witek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5 / 2

      To była parada ciotowatych gwiazdeczek z Instagrama i Twittera. Ufryzowani i lubujący się w wymyślnych pozach i pedalskich ubraniach frajerzy, myśleli po pierwszej połowie, że jest po meczu i...rozwiń całość

      To była parada ciotowatych gwiazdeczek z Instagrama i Twittera. Ufryzowani i lubujący się w wymyślnych pozach i pedalskich ubraniach frajerzy, myśleli po pierwszej połowie, że jest po meczu i wystarczy później trochę poświrować i mecz sam się wygra. Na Milika to trzeba złożyć zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, bo razem z EURO, to powinien strzelić już dla Polski jakieś siedem goli, a tymczasem ten drewniak nie jest w stanie wcelować nawet w światło bramki. To bardzo podejrzane. Średnio inteligentny napastnik, będący w pełni władz umysłowych, miałby na koncie kilka goli, a on ma zero. Salamon i Rybus to tyczki slalomowe, które Kazachowie mijali z dziecinną łatwością. Lewandowski, Krychowiak, Błaszczykowski - to kolejne nieporozumienie tej kadry. Zwłaszcza ci dwaj pierwsi grali jakby mieli nogi sznurkiem związane. Lewandowski to siermiężny przeciętniak, który w kadrze nie pokazuje dosłownie nic. Jest zerem. Tragiczny trener, który czeka nie wiadomo na co i nie zmienia tych drewniaków. Ostatni sukces polskiej piłki, to mundial 1986. 30 lat minęło i minie jeszcze ze 40, zanim znowu coś będziemy znaczyć. Nie mam pojęcia skąd się bierze taka popularność tych miernot?zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Asekurant i trzęsidupa.

      Kibic mz Łazarza (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 1

      Ktoś pozwolił aby Milik , Zielinski i Krychowiak dograli ten mecz do końca.
      Najsłabszy na boisku? TRENER!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Katastrofa

      radzio (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 3

      Żal na to było patrzeć na tych naszych gwiazdorów szkoda tylko Łukasza Fabiańskiego. Glik za jego zachowanie powinien zapłacić srogą karę finansową trzebać kopać piłkę a nie przeciwników leżących.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ?

      dar (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

      Gdzie Ty tam widziałeś kopnięcie? Dotknął go i tyle. Okulista się kłania.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      pierwsze punkty

      Antoni Pustelnik (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4 / 6

      Mecz był bardzo dobry, Polacy ambitni, nie dali się i zdobyli pierwsze punkty do MS.

      Sport z kraju i ze świata

      Zobacz więcej na Sportowy24.pl

      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Eliminacje Ligi Mistrzów
      Eliminacje Ligi Europy
      1 Legia Warszawa Live 37 44 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 42 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 42 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 42 20 8 9 57-37
      5 Korona Kielce Live 37 28 14 5 18 47-65
      6 Wisła Kraków Live 37 26 14 6 17 54-57
      7 Pogoń Szczecin Live 37 25 11 13 13 51-54
      8 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 25 13 7 17 35-55
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Spadek do 1. ligi
      1 Zagłębie Lubin Live 37 34 14 11 12 51-45
      2 Piast Gliwice Live 37 31 12 10 15 45-54
      3 Śląsk Wrocław Live 37 29 12 10 15 49-52
      4 Wisła Płock Live 37 28 12 11 14 49-57
      5 Arka Gdynia Live 37 24 10 9 18 44-60
      6 Cracovia Live 37 24 8 15 14 45-52
      7 Górnik Łęczna Live 37 22 9 10 18 47-63
      8 Ruch Chorzów Live 37 19 10 8 19 42-62
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Awans do grupy mistrzowskiej
      Miejsce w grupie spadkowej
      Ruch Chorzów został ukarany odjęciem czterech punktów za zaległości finansowe
      1 Legia Warszawa Live 37 73 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 71 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 69 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 68 20 8 9 57-37
      5 Zagłębie Lubin Live 37 53 14 11 12 51-45
      6 Wisła Kraków Live 37 48 14 6 17 54-57
      7 Korona Kielce Live 37 47 14 5 18 47-65
      8 Wisła Płock Live 37 47 12 11 14 49-57
      9 Pogoń Szczecin Live 37 46 11 13 13 51-54
      10 Śląsk Wrocław Live 37 46 12 10 15 49-52
      11 Piast Gliwice Live 37 46 12 10 15 45-54
      12 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 46 13 7 17 35-55
      13 Cracovia Live 37 39 8 15 14 45-52
      14 Arka Gdynia Live 37 39 10 9 18 44-60
      15 Ruch Chorzów Live 37 38 10 8 19 42-62
      16 Górnik Łęczna Live 37 37 9 10 18 47-63

      Zapowiedzi meczów - gdzie oglądać