Sport

    Martin Lewandowski: KSW 39 wypełni PGE Narodowy

    Martin Lewandowski: KSW 39 wypełni PGE Narodowy

    Tomasz Dębek, Twitter: @themback

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Lewandowski (z prawej) wspólnie z Kawulskim (z lewej) stworzył KSW od podstaw. Pierwszą galę zorganizowali w 2004 roku. 13 lat później ich zawodnicy
    1/10
    przejdź do galerii

    Lewandowski (z prawej) wspólnie z Kawulskim (z lewej) stworzył KSW od podstaw. Pierwszą galę zorganizowali w 2004 roku. 13 lat później ich zawodnicy trafią na PGE Narodowy ©Sebastian Rudnicki/KSW

    Podczas gali na Narodowym każdy znajdzie coś dla siebie. Planujemy wydarzenie na 65 tys. kibiców. Wierzę w to, że nasza karta walk jest w stanie wypełnić trybuny - podkreśla współwłaściciel KSW Martin Lewandowski.
    Gala na PGE Narodowym [29 maja 2017 - red.] to dla Pana spełnienie marzeń?
    Na pewno. Cieszę się, że po ponad 12 latach działalności przyjdzie nam zrobić największą galę MMA w tej części świata. To możliwe dzięki temu, co do tej pory wypracowaliśmy. Nikt nie jest w stanie z miejsca wypełnić tak dużego obiektu. Planujemy galę na 65 tys. widzów. To ponad trzy razy więcej niż największe hale, jakie od lat udaje nam się zapełniać.
    Dlatego prace zaczęliśmy tak wcześnie. Pół roku to dobry czas na spięcie i sprzedanie tego wydarzenia. Nie lubimy gal dla pustych krzesełek. Narodowy będzie dla nas wyzwaniem. Pierwsze zakusy pod niego robiliśmy jakieś trzy lata temu. Zdecydowanie się na organizację tej gali wymagało od nas mnóstwo rozmów i przygotowań. Stadion może wynająć każdy. Miarą sukcesu jest to, czy uda się wypełnić ten wspaniały obiekt.

    Jest Pan w stałym kontakcie z ludźmi z Narodowego, wciąż jeszcze ustalacie pewne sprawy?
    To tak ogromny obiekt i skomplikowane przedsięwzięcie logistyczne, że musimy jeszcze dopiąć wiele szczegółów. Pracy jest dużo, bo nie zamknąłem jeszcze KSW 37 [odbyło się 3 grudnia w Krakowie - red.], a przecież czeka nas proces planowania gali numer 38. Tę ogłosimy pewnie późno. Jeśli w ogóle. Może się zdarzyć, że wpłynie ona negatywnie na sprzedaż gali stadionowej. Zorientujemy się w sytuacji i zadecydujemy o przyszłości naszej pierwszej gali w 2017 roku.

    Na Narodowym zobaczymy największe gwiazdy rodzimego MMA. Na razie potwierdziliście cztery nazwiska, w tym dwóch mistrzów KSW - Mameda Chalidowa i Fernando Rodriguesa Jra. Bywały jednak gale z trzema walkami o pasy. Tym razem też możemy liczyć na tyle samo, a może nawet więcej?
    Tak. Nie mogę jeszcze mówić o nazwiskach, bo chcemy budować dramaturgię informacyjną, a nie zdradzić wszystko od razu. Ale nasze plany dotyczące karty walk są bardzo ambitne. Pojawią się na niej najmocniejsze nazwiska. Do tego liczba walk, w tym o pasy, będzie taka, że każdy znajdzie coś dla siebie. Od hardkorowych fanów po ludzi, którzy nie interesują się MMA na co dzień. Wymusza to na nas obiekt. Miejsc jest dużo, a kibice - od tych, którzy usiądą wysoko na trybunach po tych, którzy chcą zająć miejsca tuż pod klatką, mają inne oczekiwania. Bilety i ich ceny będą zróżnicowane. Dostosujemy produkt do każdego klienta.

    Aby wypełnić 65 tysięcy miejsc będziecie musieli przyciągnąć nie tylko zapalonych fanów MMA.
    Po ostatniej gali, z walką Popka z Mariuszem Pudzianowskim, dotarliśmy do ludzi, którzy może gdzieś słyszeli o MMA, ale wcześniej nie mieli okazji naocznie przekonać się czym jest ta dyscyplina. I jaki rodzaj rozrywki daje KSW. Stadion to dla nas kolejny krok. Wyzwanie nie tylko pod względem organizacyjnym, ale też w zdobyciu serc innych grup niż tylko kibice sportowi.

    Chalidow wróci do klatki po rocznej przerwie. Jeszcze przed ogłoszeniem gali na Narodowym zgodziliście się jednak na jego udział w gali ACB 11 marca w Manchesterze. W nowych okolicznościach nie jest wam do końca na rękę?
    Jego występ został z nami przedyskutowany. Jest to rodzima organizacja dla Mameda oraz to, że On sam jest dla nas wyjątkowym zawodnikiem, więc ma u nas wyjątkowe względy. Jego marcowa walka w żaden sposób nie przeszkadza nam w budowaniu zainteresowania galą na Narodowym. Poza tym nie może być ona oparta na jednym zawodniku. Gwiazd będzie tam wiele.

    Ale gdyby, odpukać, złapał kontuzję, będziecie mieli duży problem.
    Zawsze jest takie ryzyko. Ale istnieje ono też, kiedy zawodnik nie walczy. Do czwartku poprzedzającego galę z Maćkiem [Kawulskim, wspólnikiem Lewandowskiego - red.] nie śpimy najlepiej. Wszystko może się wydarzyć. Pokazała to choćby ostatnia gala. W środę musieliśmy na nowo składać jedną z walk po tym, jak „Irokez” [Maciej Jewtuszko - red.] dostał zapalenia wyrostka. Takie sytuacje mają miejsce i nigdy nie możemy być w stu procentach pewni, że dany zawodnik wystąpi. Mamed może doznać kontuzji tydzień przed walką i będzie to dla nas równie kłopotliwe jak ewentualny uraz podczas walki dla ACB.

    Zastanawiając się nad kartą walk gali na Narodowym do głowy przychodził rewanż Chalidowa z Michałem Materlą. Po zatrzymaniu tego drugiego przez CBŚ to chyba mało prawdopodobne?
    Sytuacja nie jest wesoła. Sposób wejścia służb do jego mieszkania, w którym były małe dzieci, jest dla mnie mocno wątpliwy i niesmaczny. O tym, co robił Michał, ciężko mi się wypowiadać. Nie wnikam w to, czym zajmują się zawodnicy poza salami treningowymi i naszymi galami. Wiadomo, że zawodnicy sportów walki raczej nie są ministrantami. Prawdopodobieństwo pojawienia się podobnych sytuacji jest wśród nich większe niż u golfistów czy szachistów. Nie będę oceniał Michała. Dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok, jest on zawodnikiem KSW i nie mamy powodów, żeby wytaczać przeciw niemu jakieś działania. Jeśli sytuacja rozstrzygnie się na jego korzyść, to możliwe, że wystąpi na jednej z gal w przyszłym roku. Z Mamedem czy nie, to inna sprawa.

    PR-owo ta sytuacja mocno was dotknęła? Nawet mało sportowe media rozpisywały się o zatrzymaniu byłego mistrza KSW.
    To prawda, ta informacja była chyba wszędzie. Nawet w mediach, które na co dzień w ogóle nie piszą o MMA. Media podają newsa, bo zdają sobie sprawę, że marka KSW jest obecnie bardzo nośna i wzbudza zainteresowanie, a to oznacza dobrą „klikalność”. PR-owo w jakiś sposób na pewno w nas to uderzyło. Tego, że ludzie mogą budować skojarzenia naszego sportu z przestępczością, nie unikniemy. To, że wielu pięściarzy siedziało w więzieniu nie znaczy, że ich promotorzy są uwikłani w ciemne interesy. My dbamy o to, co zawodnicy robią w przestrzeniach, które wiążą ich z nami kontraktem. Pod tym względem jestem w stanie wyciągnąć wszelkie konsekwencje. O sprawie Michała na razie nie wiemy prawie nic. Zatrzymanie wyglądało, jakby panowie z CBŚ pozazdrościli nam spektakularnego przejęcia Popka przez „policję” pod Złotymi Tarasami (śmiech). Dochodzą głosy, że w jego zarzutach jest więcej pomówień niż twardych faktów. Liczę na to, że Michał szybko się obroni i wróci do sportu.

    Poza Chalidowem, Rodriguesem i Mariuszem Pudzianowskim na Narodowym zobaczymy też debiutującego w MMA Damiana Janikowskiego. Srebrny medalista olimpijski może w nowej dyscyplinie mocno namieszać?
    Tak myślę. W moim odczuciu zapasy to najciekawsza baza dla zawodników MMA. U Damiana jest ona bardzo solidna. Już w tym momencie wielu może się go obawiać. W wadze średniej jest mnóstwo świetnych zawodników, i Damian będzie groźny dla każdego. Nawet dla takich weteranów jak Antek Chmielewski czy Tomek Drwal. W debiucie nie rzucimy go jednak na tak głęboką wodę. Każdy potrzebuje czasu, żeby rozwinąć się w danej dyscyplinie. W zapasach Damian pokonałby pewnie wielu z naszych zawodników. Zestawiając walkę MMA musimy trzymać się tego, by miała ona sens. Nie rzucimy Damiana od razu np. na Mameda. On z debiutanta zrobiłby przecież sushi. Zobaczymy, jak Janikowski pokaże się w swojej pierwszej walce. Zapasy mocno różnią się od tego, co zafundujemy mu w klatce.

    Ale rywal dla Janikowskiego nie będzie też, powiedzmy, rekreacyjny?
    Nie. Myślę, że trudno będzie namówić kogoś do walki z Damianem. Każdy zdaje sobie sprawę z tego, że trudno będzie cokolwiek z nim zrobić. Pamiętajmy, że już od dłuższego czasu szlifuje on inne płaszczyzny niż zapasy. Nie jest tak, że właśnie dowiedział się o walce i będzie poznawał MMA. Boks trenuje od dłuższego czasu i idzie mu to całkiem nieźle. Jedyne, do czego moim zdaniem w tym momencie można się przyczepić to jego umiejętności w brazylijskim jiu-jitsu. Ale wiem, że mocno nad tym pracuje. Otoczył się rozsądnymi ludźmi. Fajnie ustawił sobie początek. A widziałem zawodników, którzy przegrywali na starcie przez nieumiejętność rozdzielenia spraw zawodniczych z menedżersko-trenerskimi. Wchodząc na poziom prezentowany przez KSW trzeba mieć za sobą cały team. Kondycja, psychika, żywienie, reżim podczas obozu przygotowawczego, strategia – nie można być najmądrzejszym w każdej z tych dziedzin. Trzeba korzystać z wiedzy ludzi, którzy są w nich specjalistami. Damian ma doświadczenie w zawodowym sporcie i doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

    Debiut w nowym sporcie, do tego w takich okolicznościach... Psychika może być dla Janikowskiego ważniejsza niż forma fizyczna?
    Oczywiście, pokazała to choćby ostatnia walka Popka. Jasne, to inna kategoria zawodnika. Ale facet grywa koncerty dla tysięcy ludzi, nie boi się zrobić z siebie ”Monstera”, potrafi kreować zainteresowanie publiki i mediów. A w pojedynku z Mariuszem ewidentnie siadła mu psychika. Nie kondycja czy serce do walki. W przypadku każdego zawodnika walczącego w KSW psychika odgrywa jedna z kluczowych ról.

    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Sport z kraju i ze świata

      Zobacz więcej na Sportowy24.pl

      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Eliminacje Ligi Mistrzów
      Eliminacje Ligi Europy
      1 Legia Warszawa Live 37 44 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 42 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 42 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 42 20 8 9 57-37
      5 Korona Kielce Live 37 28 14 5 18 47-65
      6 Wisła Kraków Live 37 26 14 6 17 54-57
      7 Pogoń Szczecin Live 37 25 11 13 13 51-54
      8 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 25 13 7 17 35-55
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Spadek do 1. ligi
      1 Zagłębie Lubin Live 37 34 14 11 12 51-45
      2 Piast Gliwice Live 37 31 12 10 15 45-54
      3 Śląsk Wrocław Live 37 29 12 10 15 49-52
      4 Wisła Płock Live 37 28 12 11 14 49-57
      5 Arka Gdynia Live 37 24 10 9 18 44-60
      6 Cracovia Live 37 24 8 15 14 45-52
      7 Górnik Łęczna Live 37 22 9 10 18 47-63
      8 Ruch Chorzów Live 37 19 10 8 19 42-62
      Lp. Drużyna M. Pkt. Z. R. P. Bramki
      Awans do grupy mistrzowskiej
      Miejsce w grupie spadkowej
      Ruch Chorzów został ukarany odjęciem czterech punktów za zaległości finansowe
      1 Legia Warszawa Live 37 73 21 10 6 70-31
      2 Jagiellonia Białystok Live 37 71 21 8 8 64-39
      3 Lech Poznań Live 37 69 20 9 8 62-29
      4 Lechia Gdańsk Live 37 68 20 8 9 57-37
      5 Zagłębie Lubin Live 37 53 14 11 12 51-45
      6 Wisła Kraków Live 37 48 14 6 17 54-57
      7 Korona Kielce Live 37 47 14 5 18 47-65
      8 Wisła Płock Live 37 47 12 11 14 49-57
      9 Pogoń Szczecin Live 37 46 11 13 13 51-54
      10 Śląsk Wrocław Live 37 46 12 10 15 49-52
      11 Piast Gliwice Live 37 46 12 10 15 45-54
      12 Bruk-Bet Termalica Nieciecza Live 37 46 13 7 17 35-55
      13 Cracovia Live 37 39 8 15 14 45-52
      14 Arka Gdynia Live 37 39 10 9 18 44-60
      15 Ruch Chorzów Live 37 38 10 8 19 42-62
      16 Górnik Łęczna Live 37 37 9 10 18 47-63

      Gry On Line - Zagraj Reklama

      Zapowiedzi meczów - gdzie oglądać