PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

niedziela 01 sierpnia 2010 r. imieniny obchodzą: Nadia, Justyna, Piotr

Wrocław? To cudowne miasto, które tętni kulturą

Wrocław? To cudowne miasto, które tętni kulturą

(© Michał Pawlik)

Gazeta Wrocławska Małgorzata Matuszewska

2010-01-29 19:59:44, aktualizacja: 2010-01-29 23:08:06

Steven Harrison, amerykański tenor liryczny, który śpiewa i gra tytułową rolę w "Chopinie" - najnowszej premierze Opery Wrocławskiej, opowiada o swojej fascynacji pianistą i wrocławskim jedzeniu, które go urzekło.

Ewa Michnik powiedziała kiedyś, że samo wykształcenie wokalne nie wystarcza, żeby wystąpić w "Chopinie" Giacomo Orefice. Jest Pan tenorem, gra na fortepianie i oboju. Lubi Pan Chopina?
Kiedy myślę o ulubionych twórcach muzyki, nasuwają mi się nazwiska Beethovena, Bacha, Berlioza, Brahmsa, czyli te, które zaczynają się na literę "b" (śmiech). I choć trudno powiedzieć,
że Chopin jest moim ulubionym kompozytorem, to wśród tych, których szczególnie cenię, zajmuje wysoką pozycję. Jeśli chodzi o harmonię, melodykę - pisał niemal doskonale. Cała jego twórczość została
dotknięta palcem Bożym.


Opera "Chopin" nie ma tradycyjnej akcji dramatycznej, składa się z czterech aktów - obrazów. Pierwszy jest obrazem polskiej wsi, drugi paryskiego salonu, trzeci przywołuje wspomnienie podróży na Majorkę, ostatni to scena śmierci kompozytora. Który jest Panu najbliższy?

Wiele o tym myślałem i wielokrotnie zadawałem sobie to pytanie. Nie mogę wyróżnić żadnej części, bo one wszystkie są niezwykle istotne. Każda dotyka osobnych aspektów życia Chopina, jego głębi. Jedna opowiada o życiu młodego artysty odkrywającego swój talent, kolejna pokazuje artystę u szczytu sławy, następna twórcę przechodzącego najtrudniejsze momenty w życiu, ostatnia jest związana ze śmiercią. Każda z nich dotyka innych, niepowtarzalnych fragmentów życia.

Trudno wskazać tę najważniejszą chwilę w życiu i najważniejszy obraz opisujący ją. Każda z czterech części jest wyjątkowa, unikalna, a wszystkie tworzą całość, swoisty łuk będący podróżą przez życie.


W operze Giacomo Orefice kreuje Pan postać Chopina. Zaśpiewa Pan i zagra na fortepianie?
Zdecydowaliśmy, że nie będę wykonywał fragmentów pianistycznych. Są ku temu ważne powody. Pani dyrektor chce, żeby podczas spektaklu widzowie usłyszeli Scherzo b-moll - bardzo trudną kompozycję, wymagającą długich przygotowań.

Nie jestem w stanie przygotować jej w ciągu dwóch tygodni. Poza tym w postać Chopina wciela się także inny tenor - Ivan Kit, który nie jest pianistą. W jednym spektaklu będzie występował on, w drugim ja. Angażowanie pianisty tylko do spektakli śpiewanych przez jednego tenora byłoby trudne. Łatwiej zaangażować kogoś do udziału we wszystkich przedstawieniach.

Trzeci powód jest natury technicznej: granie na scenie dziesięciominutowego minirecitalu wymaga od muzyka zupełnie innej koncentracji i innego napięcia niż śpiewanie. Obawialiśmy się, czy gdybym grał przez dziesięć minut utwór na fortepianie, nie wpłynęłoby to na formę koncentracji, bardzo potrzebną i niezbędną do doskonałego wokalnego wykonania partii.


Jednoczesne umiejętności wokalne i pianistyczne pozwalają na głębsze zrozumienie fenomenu Chopina?
Zdecydowanie tak. To zawsze bardzo pomaga, a szczególnie w przypadku niezwykle trudnej partii. Umiejętność gry na fortepianie ułatwiła proces przyswojenia materiału do śpiewania.
strona: 1 z 3 »

Sonda

Najlepszy kurort na wakacje to...

Reklama

Gazeta Wrocławska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy