Łukasz Medeksza, www.prw.pl, autor audycji Blogoskop Radia Wrocław (© Tomasz Hołod)
Łukasz Medeksza, autor audycji Blogoskop Radia Wrocław
2008-12-16 21:35:38, aktualizacja: 2008-12-16 23:29:30
Internauci ze stolicy Dolnego Śląska narzekają na korki i władzę i fotografują swoje miasto.
Zgryźliwi są ci nasi blogerzy. Zamiast piać peany na cześć władz Wrocławia, narzekają i czepiają się szczegółów. A pozytywów szukają w przeszłości.
"Miernicza. Wrocławski essential" - głosi tytuł blogerskiego wpisu. Poniżej zdjęcie. Dwa rzędy starych kamienic w trójkącie bermudzkim. Ulicę pokrywa kostka. Z okien gdzieniegdzie wystają anteny satelitarne. Tak - to jest Wrocław. Miasto bez wątpienia urocze, czarujące starą architekturą. Ale też w wielu miejscach zaniedbane. W którym wprost ze szczelin "starego" wypełza "nowe": gwarne galerie handlowe, pstrokate reklamy, internet. A w nim - blogi.
Wrocław uchodzi za polską Dolinę Krzemową. Tu - jak nigdzie indziej w Polsce - udają się biznesy internetowe. Nic dziwnego, że jest to też miasto licznych blogów. Te zaś przyglądają się swojemu otoczeniu wnikliwie. Często krytycznie.
Miasto okiem "Wroclaw fotolog pl" (to tam znajdziemy Mierniczą w roli "wrocławskiego essentialu") aż kipi niepokojącymi szczegółami. Zaskakującymi zestawieniami detali. "Piękno tkwi w narodzie" - czytamy nad zdjęciem pokazującym obskurne stoliki z jakimiś łachami na sprzedaż, ustawione rzędem pod zabitym dyktą pawilonikiem przy ul. Kościuszki. Fotografia wygląda, jakby została zrobiona 20 lat temu, pod sam koniec PRL. Ale kto zna Wrocław, ten kojarzy to miejsce. I wie, że tak jest tam dzisiaj.
"Która godzina?" - pyta z kolei tytuł zdjęcia, na którym widzimy dwa miejskie zegary w samym centrum Wrocławia. Co jest w nich dziwnego? Ot, pokazują dwie różne godziny. Takich zdjęć opatrzonych tytułami-komentarzami są w tym blogu setki. "Wroclaw fotolog.pl" to jedna z najlepszych stron internetowych o stolicy Dolnego Śląska. Lawina paradoksalnych zdjęć z kilkoma słowami komentarza to genialny w swojej prostocie pomysł na oddanie tętna życia miasta.
"Dwie godziny wracania z Krakowskiej na Lotniczą w sobotę po południu (...). Se myślałem no zdarza się. Ojej. Ale dziś się wpieniłem z lekka" - biadoli Wropismak (blog "Wrocław Dzień i Noc").
- "... nie wkurza mnie, że są korki. wkurza mnie ze wiem, ze nasz kochany wódz wielki, wspaniały przyszły prezydent kraju, europy, świata nawet ma to głęboko".
Wropismak lubi ponarzekać. Zwłaszcza na komunikacyjny chaos w mieście. I na miejscową władzę. "Przestańcie wszyscy w końcu chrzanić, że jesteśmy skrzywdzeni przez los. Że nam ruscy takie miasto zostawili, że mamy korki" - grzmi w blogu.
I chyba nie jest odosobniony w swoich odczuciach, skoro wrocławskie korki są już uwieczniane w formie filmików wrzucanych do YouTube - najpopularniejszego serwisu wideo na świecie. Wystarczy tam wpisać w wyszukiwarkę "wroclaw korki", by je sobie obejrzeć.
"Wrocław nie jest miastem życzliwości" - pisze w Dniu Życzliwości wyraźnie zirytowana autorka bloga "Wrocław", skądinąd na co dzień bardzo pozytywnie nastawiona do swego miasta: "Mam ogromny żal do zarządzających i do samego prezydenta Dutkiewicza, że nic nie robią w kierunku usprawnienia przepustowości miasta. Nie wiem, czy nie przemawia teraz przeze mnie złość, ale wymieniłabym wszystkie urzędowe pierdzistołki i zatrudniła młodych, kreatywnych, takich, którym się chce rozwiązywać problemy".
W dalszej części zwraca się do prezydenta miasta i urzędników jak rasowa rewolucjonistka: "Udławcie się swoimi krasnalami, fontannami, Chrobrym, Expo, Euro, EIT i innymi niepotrzebnymi mieszkańcom sprawom. Bo do rządzenia nie za bardzo się nadajecie".
"Życzliwie omijam korki na dwóch kółkach" - odpowiada narzekaczom bloger Ossad w "Twierdzy Otwartej". Jego recepta jest prosta: "Ja dzisiaj zasuwałem z przedmieścia do twierdzy jednośladem i korki nic a nic mnie nie obchodziły. Wieczorem wprawdzie przypominałem bardziej bałwana niż rowerzystę, ale nie straciłem przynajmniej dwóch godzin na sterczenie na zaczopowanej Ślężnej, Powstańców czy Borowskiej".
Ale ten sam Ossad w innym wpisie delikatnie kpi z imperialnych aspiracji Wrocławia. Porównuje to miasto do kotka, który musiał przegrać z budapeszteńskim tygrysem rywalizację o EIT.
Samo narzekanie nic nie zmieni. Lepiej zacząć działać. Zachęca do tego portal Rowerowy Wrocław - możemy tam zgłaszać wszystkie niedogodności utrudniające nam poruszanie się rowerem po mieście. A że w urzędzie miejskim od niedawna pracuje Oficer Rowerowy, jest szansa, że nasze postulaty zostaną uwzględnione.
Może jednak paraliż komunikacyjny Wrocławia ma pozytywny wpływ na rozwój internetu. Bo zamiast wściekać się na sytuację w "realu", możemy zanurzyć się w "wirtualu" - tam nie ma korków. Natchnieniem niech będzie Biskupin, jedna z najpiękniejszych dzielnic Wrocławia. W godzinach szczytu często de facto odcięty od centrum miasta. To właśnie tam narodziły się dwa największe wrocławskie portale: Nasza-klasa.pl i Money.pl.
Można też przyjąć inną strategię ucieczki od dolegliwości "realu" i zachwycić się przeszłością miasta. Tu świetnym przewodnikiem jest Paweł Andrzejczuk, autor bloga "Wrocław z wyboru". Śledzi losy tak niezwykłych obiektów, jak panorama bitwy pod Psim Polem, trójwymiarowa panorama Lwowa czy kwaśne źródełko na Krzykach. Pokazuje nam stare schrony i przypomina, gdzie kiedyś we Wrocławiu były cmentarze. Andrzejczuk wpierw prowadził swego bloga anonimowo. We wrześniu dokonał coming outu - w Blogoskopie Radia Wrocław.
O sile bloga "Wrocław z wyboru" niech świadczy fakt, że niedawno Paweł Andrzejczuk miał swój wieczór autorski w jednej z kawiarni w centrum miasta. A to wciąż zdarza się blogerom rzadko. Zbyt rzadko.
Najciekawsze blogi o Wrocławiu
"Wroclaw fotolog pl" http://wroclaw.fotolog.pl
"Wrocław z wyboru" http://wroclawzwyboru.blox.pl
"Twierdza Otwarta" http://twierdzaotwarta.blogspot