PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

czwartek 09 września 2010 r. imieniny obchodzą: Aldona, Piotr, Sergiusz

Gazeta Wrocławska » Opinie » Artykuł

Jarosław Kaczyński kręci polityczny sequel

Jarosław Kaczyński kręci polityczny sequel

(© Polskapresse)

Polska Kamil Durczok

2010-07-23 07:45:53, aktualizacja: 2010-07-23 18:42:13

Szukaj, burz i buduj, a potem od nowa. Z zapamiętaniem, konsekwentnie, bezkrytycznie. Zniszcz własne dzieło ku zdumieniu osłupiałych gapiów. Rozbij to, co do tej pory było składane z mozołem i wysiłkiem. I nie pytaj o sens takiej myśli, bo sens występuje w polityce coraz rzadziej.

Wszyscy szukają jakiegoś racjonalnego wytłumaczenia rozpętanej przez Jarosława Kaczyńskiego histerycznej batalii o… No właśnie. Trudno nawet powiedzieć o co. Chyba przede wszystkim o taki werdykt komisji i prokuratur badających katastrofę prezydenckiego tupolewa, który będzie po myśli prezesa Prawa i Sprawiedliwości. Choć dzisiaj trudno zgadnąć, co dla PiS byłoby słusznym wyjaśnieniem smoleńskiej tragedii. Postawienie na czele kuriozalnego zespołu sejmowego posła Antoniego Macierewicza zdaje się sugerować, że tylko skrajne, spiskowe i ocierające się o zamach albo zbrodnie wytłumaczenie mogłoby przez twardą część PiS zostać uznane za

wiarygodne. Nie wiadomo, po co Jarosławowi Kaczyńskiemu ta wojna. Jeśli jest ukłonem w stronę twardego elektoratu prawicowego, to jest zbędna. Ta część wyborców nie ma alternatywy innej niż PiS, więc ślepo uwierzy prezesowi bez względu na linię, jaką aktualnie będzie prezentował. Przecież PiS już dawno skutecznie usunął z boiska partie skrajnie prawicowe i rozsiadł się w tych rejonach sceny politycznej na dobre. Nawet poparcie Radia Maryja dla Marka Jurka nie odmieniło tego układu sił. Na prawicy PiS nie ma konkurencji.

Jakoś trudno też wierzyć, że twardą, przypominającą najtwardsze czasy IV RP linię dyktowała chęć wyprzedzenia jakichś niewygodnych dla PiS faktów. Tak samo łatwo elektorat uwierzył w zmasowany atak i powszechną, częściowo prawdziwą krytykę partii bez tej wojny. Syndrom oblężonej twierdzy jest obecny w PiS od samego początku, więc nie trzeba jakichś szczególnych powodów do mobilizacji.

Środa przyniosła pierwsze, a czwartek kolejne badania opinii publicznej, które bez większych wątpliwości wskazują, że ten twardy kurs spycha PiS na margines. Premia za otwarcie, złagodzenie i sympatyczniejszą twarz prezesa i partii z czasów kampanii prezydenckiej wyparowuje błyskawicznie. A jednak, jak zwykle, nikt cofnąć się nie zamierza. Ani o krok. Wydaje się, że z sobie tylko wiadomych względów prezes PiS daje sygnał do demolki tego, co sam zbudował. Pojąć tego nie sposób, a doszukać się ukrytego planu tym bardziej. Na razie więc kurs, jaki obrał Jarosław Kaczyński i jego partia, pozostaje tajemnicą.

Nad PiS nie ma się co użalać. Ich kurs, ich sprawa. Kłopot w tym, że takie postawienie sprawy i taki sposób uprawiania polityki budzi po drugiej stronie inne upiory. W efekcie mamy pajacowanie zamiast politykowania i durne, choć emocjonalne starcia zamiast debaty. Już wiemy, czym te starcia się skończy - w końcu przerabialiśmy je wielokrotnie po 2005 r. Nic nowego się nie wydarzy, będziemy świadkami tego samego - tylko w gorszej wersji. Tak jak kinowy sequel zawsze jest gorszy od pierwszej części. Problem tylko w tym, że sequele zawsze przyciągają więcej widzów niż "jedynki". Pozostaje mieć nadzieję, że w polityce ta zasada nie obowiązuje.

Wszystkie komentarze »

Komentarze (92)

Sonda

Który lekarz jest bliższy Twemu sercu?

Reklama

Gazeta Wrocławska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy