PolskaTimes.pl

Zostań dziennikarzem!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

piątek 12 marca 2010 r. imieniny obchodzą: Alojzy, Bernard, Grzegorz

Gazeta Wrocławska » Opinie » Artykuł

Chciałam być dla Premiera walerianą

Chciałam być dla Premiera walerianą

(© Marcin Obara)

Gazeta Wrocławska Beata Kempa

2010-02-08 07:50:59, aktualizacja: 2010-02-08 07:50:59

Beata Kempa, posłanka PiS z Dolnego Śląska, członkini sejmowej komisji śledczej ds. hazardu, opowiada, dlaczego nie przeszła na "ty" ze Zbigniewem Chlebowskim i czemu przez posła Mirosława Sekułę nic nie je cały dzień.

Wyrasta Pani na gwiazdę komisji śledczej...
To teza pana redaktora (śmiech). Pewnie to wrażenie stąd, że od pięciu lat dostaję różne zadania: a to zajmowanie się ustawą o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, a to praca w komisji śledczej w sprawie zbadania okoliczności śmierci byłej posłanki Barbary Blidy i teraz afera hazardowa. To wszystko są wydarzenia medialne. Osoby, które zostały oddelegowywane do tych prac, siłą rzeczy częściej są pokazywane w mediach. Ale ja nie czuję się gwiazdą medialną, gwiazdą tej komisji. Mam 44 lata, to jest już słuszny wiek: czas już niedługo być babcią, więc bycie gwiazdą zarezerwujmy dla młodszych.

Zobacz także:



Niech Pani nie przesadza z tym wiekiem. 44 lata to nie tak wiele: kobieta jest w pełni sił, tryska energią. Niektórzy mówią, że jest Pani bulterierem PiS-u, wilczycą, która rzuca się do gardła przeciwnikom politycznym.
To strasznie złośliwi ludzie mówią.

No, na biednego premiera Donalda Tuska rzuciła się Pani w czasie przesłuchania.
Gdzie ja się tam na niego rzuciłam? (śmiech). Żadnej mu krzywdy nie zrobiłam.

A te docinki, ostre wymiany zdań? Powiedziała mi Pani kiedyś, że "niekiedy nie potrafi się ugryźć w język". W czasie prac komisji musi się Pani mocno hamować, żeby komuś nie wbić szpili?
Czasami jest mi ciężko, bo mam taki temperament, że jak mnie coś gryzie, to od razu to mówię. A potem strasznie żałuję, że za dużo powiedziałam. Ale pracuję nad sobą. Czasami jest mi ciężko, bo mam taki temperament, że jak mnie coś gryzie, to od razu to mówię.

To kiedy Pani "atakuje"?
Buntuję się przeciwko nieróbstwu, głupocie, przeciwko kombinatorstwu i złodziejstwu. Wtedy mój poziom emocji jest wyższy. Bulterierem nazywają mnie oponenci polityczni. Ale to mnie nie denerwuje, bo wiem, że atakuje się mocniejszego od siebie, a nie słabszego. I im bardziej mnie atakują, tym bardziej czuję się mocna.
strona: 1 z 3 »



Wszystkie komentarze »

Komentarze (2)

Reklama

Gazeta Wrocławska»

Reklama

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Reklama | eGazety | Sklep internetowy