PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Gazeta Wrocławska » Magazyn » Artykuł

Pawełek z kokonu

Pawełek z kokonu

Jedna z nielicznych ostatnio miłych chwil dla Pawła: w uścisku z rodzicami (© fot. Piotr Krzyżanowski)

Gazeta Wrocławska Piotr Kanikowski

2009-05-15 14:55:54, aktualizacja: 2009-05-15 16:09:19

Był lipiec, kiedy po Pawła przyszli trzej policjanci w cywilu, z kuratorem i sądowym nakazem, by zabrać Dzikowiczom dziecko.

Pani Renata właśnie myła włosy, otworzyła im drzwi z ręcznikiem na głowie i zaskoczona obejrzała pieczątki na urzędowym piśmie. Pan Piotr próbował zasłonić syna ciałem. Siny z przerażenia chłopiec płakał, tupał, zapierał się nogami, kiedy ciągnęli go przez korytarz. Ujadał zamknięty w pokoju pies.
Paweł nie rozumie, dlaczego nie może mieszkać z mamą i tatą.
Od dziesięciu miesięcy
Paweł czeka w Pogotowiu Opiekuńczym w Legnicy na dzień, w którym sąd pozwoli mu wrócić do rodziców. Nie rozumie, dlaczego nie może mieszkać z mamą i tatą, jak inne dzieci, choć nigdy go nie skrzywdzili, nie awanturują się ani nie piją, tylko modlą się więcej niż inni. Kocha rodziców i wie, że oni kochają jego. Powtarzają mu to codziennie. Gdy pan Piotr przychodzi z huty, wsiadają w autobus i jadą przez pół Legnicy, aby choćby przez te dwie marne godziny widzenia, na jakie zezwoliło im państwo, pobyć razem.

Kiedy tylko dyrekcja Pogotowia Opiekuńczego wyrazi zgodę, zabierają Pawła do domu. Najszczęśliwszy jest w weekendy, kiedy zasypia w swoim pokoju przytulony do pluszaków i mamy, jakby państwa nie było.
Sonia - potężny owczarek niemiecki - też za nim tęskni. Kiedy pani Renata nie patrzy, wślizguje się do pokoju chłopca i kładzie łeb na poduszce, nad którą jeszcze unosi się jego zapach. A kiedy przepustka się kończy i odprowadzają Pawła do Pogotowia, co rusz zachodzi im drogę, szczekając, by zawrócili do domu.

Państwo robi to Dzikowiczom dla dobra dziecka. Zdaniem pedagogów, Paweł stwarza problemy wychowawcze, dokucza rówieśnikom i wdaje się w bójki. Kiedy szkoła sygnalizowała przewinienia chłopca, pani Renata jak lwica stawała w obronie syna. Przez konflikty z nauczycielami, dyrekcją i innymi rodzicami cztery razy zmieniała chłopcu podstawówkę. Problem narastał, aż w końcu Dzikowiczów wzięły pod lupę policja oraz Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego w Legnicy.
- Sąd nie kwestionuje miłości. Ta rodzina naprawdę się kocha - podkreśla Paweł Pratkowiecki, rzecznik prasowy sądu.
strona: 1 z 4 »

Wszystkie komentarze »

Komentarze (1)

Sonda

Który serial wolisz?

Reklama

Gazeta Wrocławska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy