Wrocławski Kongres Kultury. Zobacz, kto brał udział

    Wrocławski Kongres Kultury. Zobacz, kto brał udział

    Małgorzata Matuszewska

    Gazeta Wrocławska

    Aktualizacja:

    Gazeta Wrocławska

    Wrocławski Kongres Kultury
    1/5
    przejdź do galerii

    Wrocławski Kongres Kultury ©Małgorzata Matuszewska

    Od południa, z lekkim opóźnieniem z powodu kolejki, debatowali uczestnicy Wrocławskiego Kongresu Kultury. Zapisało się 160 osób, udział w nim wzięło mniej.
    Debaty odbywały się przy stolikach w Teatrze Muzycznym Capitol. Na „ścianie płaczu” - tablicy ustawionej na Podwórku Teatru Muzycznego Capitolu – w przerwie spisywano żale. To m.in. „benefity dla wolontariuszy ESK 2016 – np. tańsze bilety do muzeów”, czy „docieranie z informacją o kulturze dla seniorów”.

    Kongres zorganizowali aktywiści kulturalni: Maja Zabokrzycka (Infopunkt Łokietka 5), Magdalena Skowrońska i Bartek Lis (Muzeum Współczesne Wrocław), Dorota Whitten, koordynator Edukacji Pokoju, mediator, socjolog.
    Na debaty zapisało się 160 osób, ale przyszło mniej. Piętnaście osób rozmawiało o „kulturze na osiedlach”. Wśród nich: Paweł Kamiński, dyrektor Ośrodka Kultury w Wiszni Małej, prezes Stowarzyszenia Samorządowych Instytucji Kultury, Marzena Gabryk, wiceprezeska Fundacji Teatr Nie-Taki, redaktorka czasopism i portali teatralnych, animatorka kultury, aktywistka miejska, Andrzej Ociepa, dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej, Elżbieta Lenczyk, dyrektor Centrum Kultury Zamek.

    - Nasza fundacja prowadzi domki kultury na Karłowicach. Pokazujemy, że kultura istnieje niezależnie od centrum miasta – powiedziała Marzena Gabryk. - Na przykład w Studiu Domek Maćka Szczypki można wziąć udział w warsztatach ceramicznych, a Mali Zdobywcy (punkt przedszkolny) zaprasza na warsztaty czytania książek rodziców i dzieci – dodała.

    Andrzej Ociepa chce otworzyć punkt biblioteczny w Lipie Piotrowskiej, czynny np. dwa razy w tygodniu. I kupić samochód - potrzebny, by dostarczać zamówione książki seniorom do domów. Przy „stoliku dobrych praktyk” Katarzyna Bury, prowadząca „Tekturowo” i zajmująca się warsztatami dla dzieci i młodzieży, opowiadała o problemach ze zdobyciem miejsca do przeprowadzenia warsztatów tak, by nie płacić za wynajem powierzchni.

    - Rozmawiamy o oczekiwaniach i wzajemnych relacjach między freelancerami a instytucjami kultury – powiedziała nam Barbara Banaś z Pawilonu Czterech Kopuł, zastępca dyrektora Muzeum Narodowego. - Zastanawiamy się, na ile freelancerzy są rozumiani przez urzędników. Uważamy, że potrzebna jest platforma informacyjna, żeby wszyscy wiedzieli, nad czym pracują, a nie powielali swoich pomysłów – dodała.

    O „rozwoju publiczności” rozmawiano przy małym stoliku. - Zastanawiamy się, jak zachęcać nowe grupy do uczestnictwa w kulturze – powiedziała nam Alicja Wacowska, niezależna uczestniczka związana z biznesem. - Zastanawiamy się nad mechanizmami finansowania artystów, nie tych najmłodszych, tylko mających już pozycję na rynku, a ciągle potrzebujących pomocy – powiedział nam Piotr Krajewski z Centrum Sztuki WRO, siedzący przy stoliku „finansowanie”. - Czy dostępność kultury powiększać przez niepobieranie opłat od uczestników? My we WRO jesteśmy zwolennikami likwidacji mechanizmów wykluczeniowych, u nas zajęcia są bezpłatne – dodał.

    „Kultura a polityka miejska” zajęła m.in. Roberta Chmielewskiego, dyrektora ODA Firlej i Macieja Masztalskiego, szefa Teatru Ad Spectatores. Stanęli po przeciwnych stronach „barykady”, m.in. Robert Chmielewski uważa, że Firlej nie jest częścią miejskiej polityki kulturalnej, a Masztalski twierdzi, że Ad Spectatores jest.

    W podsumowaniach prac przy 11 stolikach dominowała chęć współtworzenia kultury i decydowania o niej. Moderatorka prowadząca stolik "finanse" wspomniała m.in. o promesie miejskiej, która miałaby towarzyszyć staraniom o granty (zwykle trzeba mieć tzw. wkład własny, zwykle wysoki).

    - Mocna marka potrzebuje wsparcia samorządu I mamy na to zielone światło od Miasta – powiedziała Karolina Mróz. Moderator "kultury i szkolnictwa wyższego" wspomniał, że władze nie doceniają studentów – ekspertów. Wszyscy mówili o transparentności działań I potrzebie częstego spotykania oraz rozmów. Wspomniano o potrzebie mapy instytucji i organizacji kulturalnych. W sprawach edukacji kulturalnej – ile osób, tyle jest wizji. A co zostanie po ESK 2016? “Stolikowcy” stwierdzili, że Biuro Festiwalowe Impart 2016 powinno zostać, być może w Barbarze, a z programów zostać powinny: rezydencje artystyczne, “Wrocław – wejście od podwórza”, Koalicja Miast dla Kultury, program wydawniczy, mikroGRANTY. Rozmówcy przy “stoliku dobrych praktyk” dostrzegli potrzebę katalogu miejsc przyjaznych kulturze, w których można organizować różne imprezy, znalezienie innych możliwości finansowania niż granty oraz… ranking urzędników, co słuchający przyjęli śmiechem. - Chodzi o to, żeby wskazywać sobie wzajemnie urzędników życzliwych i pomocnych – wyjaśniła moderatorka stolika. Organizatorzy wydadzą raport po Wrocławskim Kongresie Kultury.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      kultura dolnosląska niezły sosik

      świadomy (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Nie ma nikogo od Marszałka Województwa z osób odpowiedzialnych za strategię rozwoju regionu i wprowadzanie założeń strategii rozwoju kultury dla Dolnego Śląska. Bo przecież! Tzn. wicemarszałek...rozwiń całość

      Nie ma nikogo od Marszałka Województwa z osób odpowiedzialnych za strategię rozwoju regionu i wprowadzanie założeń strategii rozwoju kultury dla Dolnego Śląska. Bo przecież! Tzn. wicemarszałek Tadeo S. mający w swoim zakresie KULTURĘ, w tym czasie, wali wódę w Mińsku potem w Grodnie. Dominiczek K. tzn. zastępca departamentu spraw społecznych zbiera podpisy na liście SLD o dopuszczaniu aborcji. Wandulka G. tzn. dyrektor departamentu spraw społecznych siedzi przestraszona w rodzinnym Jaworze i czyta statut PSL bo jak ten z Grodna przyjedzie to przepyta. Dyrektor wydziału kultury jeszcze w Łodzi, płynie do Wrocławia. Zastępczyni wydziału kultury Agnieszka M. zajęta odtwarzaniem struktur Kobiet Lewicy. I tak w czerwono - zielonym sosie, kultura pod opiekuńczym okiem MARSZAŁKA kwitnie. To co się dziwię, że to nikogo nie widziałem. A właściwe, nikt z odpowiedzialnych za rozwój kultury i biorących co miesiąc niezłą kasę, po prostu nie ma czasu, tak jest zajęty swoimi partyjnymi obowiązkami.
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      No

      , (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      To sobie pogadali.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama