Bohaterem książki, której akcja dzieje się we Wrocławiu, jest młody absolwent uniwersytetu, próbujący zrobić wielką karierę w agencji PR-owej. W pełnym momencie popełnia jednak błąd i wylatuje z wymarzonej agencji, trafiając do innej, w której szef odwleka podpisanie umowy o pracę i oferuje marne wynagrodzenie, a szefowa niczym pies tropiciel śledzi jego wszystkie poczynania i ze wszystkich sił utrudnia mu życie.
Opisane w książce mechanizmy ("wyścig szczurów"; układy, o które niedoświadczony i po-zbawiony czujności pracownik może się potknąć; docieranie do prawdy nie tylko o pracy, ale także o sobie - małym trybiku w maszynie,
wykreowanym niczym produkt), nie są żadnym objawieniem. Nie sądzę, żeby dorosły czytelnik okazał się tak naiwny, by nie zdawać sobie sprawy z układów rządzących światem. A o tym, że świat wykreowany bywa prawdziwszy niż realny, wie każdy, kto zetknął się z "Karierą Nikodema Dyzmy". Smutne jest tylko to, że akcja "PRacownika" toczy się we Wrocławiu. Nie w "otwartym mieście spotkań", tylko - jak pokazuje autor - gnieździe żmij, podobnym do setek innych na świecie.
Hubert Hurbański,
"PRacownik", Wydawnictwo Promocyjne "Albatros"