Bez jatek nie byłoby filharmonii

    Bez jatek nie byłoby filharmonii

    Juliusz Woźny

    Gazeta Wrocławska

    Gazeta Wrocławska

    W każdym średniowiecznym mieście istniało miejsce, w którym porcjowano i sprzedawano mięso. Traktami wiodącymi do stolicy Dolnego Śląska przez stulecia pędzono stada bydła owiec i świń. Bez tego miejsca funkcjonowanie miasta byłoby niemożliwe. Uboju dokonywano, jak sama nazwa wskazuje, przy ul. Rzeźniczej, bliżej Odry, natomiast na jatki wrocławianie przychodzili po szynkę, żeberka golonkę i inne przysmaki. W kolejnym odcinku programu "Zagadki, tajemnice, sekrety" o tym że bez jatek nie mogłaby działać filharmonia, nie powstałyby koncerty skrzypcowe Vivaldiego i symfonie Beethovena opowiada historyk Juliusz Woźny.

    Zobacz także inne odcinki programu "Zagadki, tajemnice i sekrety" :


    Tajemnicze rysy przy wejściach do kościołów
    Tajemnicze cegły we Wrocławiu
    Wrocławski Rynek był placem kaźni
    Genialny kowal z Wrocławia
    Jak dorobkiewicz został patrycjuszem
    Kamienny komiks we Wrocławiu
    Fajnego mielibyśmy króla! Jego nagrobek jest we Wrocławiu
    Zwabiał do domu ludzi, zabijał i przerabiał na mięso
    W dawnym Wrocławiu nikt nie oszukiwał na wadze. Mógł za to stracić głowę
    Katastrofa i miłość na moście Tumskim
    Pijane kobiety, grzeszne tańce i rozpusta – karnawał w dawnym Wrocławiu
    Wrocławska kamienica z selfie architekta

    Gigantyczny skład bursztynu na Partynicach rozgrabiony

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Polecamy

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama