PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

środa 08 września 2010 r. imieniny obchodzą: Maria, Nestor, Radosław

Gazeta Wrocławska » Fakty24 » Artykuł

Legnica: Kobieta ofiarą lichwiarza

Legnica: Kobieta ofiarą lichwiarza

Zdjęcie ilustracyjne (© Fot. TG)

Gazeta Wrocławska Piotr Kanikowski

2010-07-30 07:45:08, aktualizacja: 2010-07-30 07:45:08

Leokadia Florek wytoczyła sprawę sądową właścicielowi legnickiego biura nieruchomości i lichwiarzowi, który udzielił jej pożyczki. Twierdzi, że wpadła w sidła zastawione przez oszustów.

Po rozwodzie została w mocno zadłużonym mieszkaniu lokatorskim. Legnicka Spółdzielnia Mieszkaniowa chciała ją eksmitować, a banki odmawiały pożyczki. Zwierzyła się z problemu właścicielowi biura nieruchomości. - Przyszła do mnie w rozpaczy - opowiada mężczyzna. - Płakała, że trafi na bruk. Chciałem pomóc.

Pani Leokadia myślała, że chwyciła Pana Boga za nogi. Spisała z agentem od nieruchomości
umowę pośrednictwa na wykup i sprzedaż swojego mieszkania. Konieczną ponoć, by jej dobroczyńca mógł przedłużyć w spółdzielni termin spłaty zadłużenia.

Potem agent kontaktował się z LSM, by ustalić wysokość długu. - Szukałem kogoś, kto pożyczyłby jej pieniądze - opowiada właściciel biura. - Wszyscy odmawiali. W ostatniej chwili, na dzień przed egzekucją, znalazłem.

Na podpisanie umowy umówili się w znanej legnickiej kancelarii notarialnej. Lichwiarz z agentem sprawiali wrażenie niezdecydowanych i gotowych w każdej chwili wstać od stołu i wyjść. - Bałam się, że się rozmyślą, a ja zostanę znowu z komornikiem na karku. Dziś wydaje mi się, że to było ukartowane. Psychologiczna zagrywka - mówi pani Leokadia. - Ale zaufałam im i podpisałam papiery, które mi podsunęli.

W umowie figurowała kwota pożyczki - 72,5 tysiąca złotych. Kiedy pojechali do kasy spółdzielni i poprosili o książeczki opłat, okazało się, że dług wynosi nieco ponad 47 tysiące złotych. Lichwiarz wyjął więc 47 tysięcy i wpłacił kasjerce. Potem się rozstali, a pani Leokadia odkryła, że coś jest nie tak. Wpłacono o 25 tysięcy złotych mniej, niż figurowało w umowie. Zaczęła się domagać różnicy, ale obydwaj mężczyźni utrzymywali, że pieniądze zostały jej przekazane.

Prokuratura, do której zgłaszała się z tą sprawą, nie znalazła przekonujących dowodów oszustwa, więc legniczanka wniosła subsydiarny akt oskarżenia do sądu i czeka na rozpoczęcie procesu.


Co może zrobić dłużnik, aby uniknąć utraty mieszkania?
Jan Tomasz Kotapka, prawnik i powiatowy rzecznik konsumentów z Lubina, radzi myśleć o tym zawczasu - czytać umowę dokładnie, dopytywać, konsultować ze specjalistami i absolutnie nie podpisywać pod wpływem emocji. Potem możliwości obrony zawężają się do powiadomienia prokuratury o celowym i świadomym wprowadzeniu nas w błąd przez pożyczkodawcę.

Wszystkie komentarze »

Komentarze (1)

Sonda

Który lekarz jest bliższy Twemu sercu?

Reklama

Gazeta Wrocławska»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy